Komentowanie blogów denerowało mnie zawsze podwójnie. Jako blogera i jako czytelnika. Jako blogera denerwuje mnie przede wszystkim mała ilość komentarzy (hahaha, to taki mały hint dla Was i dowcip zarazem ;)). Ale też brak pewności czy komentujący zobaczy odpowiedź, oraz sensowne ogarnięcie awatarów i wyważenie pomiędzy zezwoleniem na anonimowe commenty a zobaczeniem co za ludzie realnie komentują (fotka, imię, nazwisko, link, itp).
Jako czytelnika właśnie brak możliwości subskrypcji komentarzy (lub inne zasady subskrypcji na każdym blogu), czy też problem z odnalezieniem własnego komentarza za jakiś czas. Sprawę pogorszył jeszcze bardziej Facebook – ludzie tak do niego się przyzwyczaili, że wolą komentować link do artykułu wrzucony na Facebooka, niż sam artykuł! Tam będą mieli powiadomienia, nie muszą się rejestrować, znają mechanizm. Na blogu – niekoniecznie.
Read More


