
Nie będę wdawał się w opis fabuły bo to można bez problemu znaleźć sobie choćby na wikipedii. To co zastanawia mnie na maxa to fakt, że w hamerykańskiej telewizji leci już piąty sezon i każdy z nich jest tak samo dobry. Przypominam sobie, że pierwsze kilka odcinków było dość nudnych ale od momentu kiedy na planie pojawia się Uncle Andy wszystko układa się w prześmieszną całość ;D
Może kluczem do sukcesu jest długość odcinków – moim zdaniem 30 minut jest optymalne dla takiego serialu. Idealnie można sobie “wciągnąć” jeden odcinek na chwilę przed snem. Na tyle krótko, żeby nie zasnąć po ciężkim dniu i na tyle długo, żeby pośmiać się trochę. Poza tym spełniona jest zasada “niedosytu” ;))
Jeżeli myślisz, że spodobałby Ci się serial pełen czarnego humoru, szydzenia z amerykanów i narkotyków – serdecznie polecam ;)

Wiadomo, że Boże Narodzenie to okres kiedy w większości polskich domu telewizor działa prawie cały czas. Być może dlatego żadna ze stacji telewizyjnych nie za bardzo musi się starać o zdobycie widza. A szkoda.
Szczerze mówiąc mam już serdecznie dość oglądania samotnego Kevina (nie ważne, czy w domu czy też w Nowym Yorku), “Gwiezdnych Wojen”, “Szklanej Pułapki”, “Notting Hill” czy “Czterech Wesel i Pogrzebu”. Rekordzistą jest chyba Marcin Daniec, który co roku nagrywa program pt. “Marzenia Marcina Dańca”. Szkoda tylko, że co roku ten program jak i sam Daniec są zupełnie identyczni. Nie wiem jak Wy ale ja po prostu mam dość.
A przecież wystarczyło by się trochę postarać i tak dobrać repertuar, żeby każdy mógł znaleźć znaleźć tam coś dla siebie. Przede wszystkim – coś czego jeszcze nie widział. Zwłaszcza w momencie, kiedy telewizja publiczna ma duży problem ze zbieraniem opłat abonamentowych od Polaków.