
Mowa oczywiście o nowym serialu TVN – “Naznaczony”. Głośno w mediach, trailery, opinie krytyków. Prawdę mówiąc nie rozbudzałem w sobie zbytnich nadziej – po pierwsze znam (jak my wszyscy) polski przemysł filmowy, po drugie już w trailerach parę rzeczy zaczęło mnie razić. I wszystkie moje obawy okazały się niestety prawdziwe.

Nie będę wdawał się w opis fabuły bo to można bez problemu znaleźć sobie choćby na wikipedii. To co zastanawia mnie na maxa to fakt, że w hamerykańskiej telewizji leci już piąty sezon i każdy z nich jest tak samo dobry. Przypominam sobie, że pierwsze kilka odcinków było dość nudnych ale od momentu kiedy na planie pojawia się Uncle Andy wszystko układa się w prześmieszną całość ;D
Może kluczem do sukcesu jest długość odcinków – moim zdaniem 30 minut jest optymalne dla takiego serialu. Idealnie można sobie “wciągnąć” jeden odcinek na chwilę przed snem. Na tyle krótko, żeby nie zasnąć po ciężkim dniu i na tyle długo, żeby pośmiać się trochę. Poza tym spełniona jest zasada “niedosytu” ;))
Jeżeli myślisz, że spodobałby Ci się serial pełen czarnego humoru, szydzenia z amerykanów i narkotyków – serdecznie polecam ;)

Heroes to chyba jeden z ostatnich hitów serialowych który jeszcze do niedawna znałem tylko z opowieści. To prawda – seriale ostatnio zyskują chyba coraz większa popularność – jeszcze kilka lat temu mało kto trudził się ściąganiem ich z sieci, a dzisiaj tydzień składa się z dni w których pojawia się kolejny odcinek LOST, Desperate Housewives, czy Dextera. Nawet seriale składające się z luźno powiązanych ze sobą odcinków jak Dr House cieszą się olbrzymią popularnością.
Nadrabiając zaległości w Heroes pobiłem rekord – obejrzałem 3 i pół sezonu w ciągu jednego tygodnia, a właściwie w 4 dni. Oczywiście z laptopem na kolanach, nie wytrzymałbym chyba oglądając cokolwiek 4 dni i nie robiąc nic poza tym. ona wyjechała, ja w moim życiu mam na razie przerwę od pracy – żyć nie umierać!