<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Netgeeks &#187; komputery</title>
	<atom:link href="http://netgeeks.pl/index.php/tag/komputery/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://netgeeks.pl</link>
	<description>Geeks who love the net</description>
	<lastBuildDate>Wed, 25 Apr 2012 21:00:55 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Filmowe interfejsy</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2010/01/filmowe-interfejsy/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2010/01/filmowe-interfejsy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jan 2010 19:43:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filmy/Seriale]]></category>
		<category><![CDATA[fiilmy]]></category>
		<category><![CDATA[interfejsy]]></category>
		<category><![CDATA[komputery]]></category>
		<category><![CDATA[rzeczywistość filmowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=703</guid>
		<description><![CDATA[Każdy z nas zna to na pamięć. Bohater filmu podchodzi do komputera. Ikony wielkości dłoni, tak aby nie można się pomylić. W tym momencie rozlega się głośne &#8222;you&#8217;ve got mail!&#8221; i na ekranie (od razu) pojawia się mail. Times New Roman, 200 pikseli. Żeby było łatwiej przeczytać rzecz jasna. Mail oczywiście jest dowodem zdrady męża, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter size-full wp-image-724" title="netgeeks" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2010/01/netgeeks3.jpg" alt="" width="495" height="170" /></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Każdy z nas zna to na pamięć. Bohater filmu podchodzi do komputera. Ikony wielkości dłoni, tak aby nie można się pomylić. W tym momencie rozlega się głośne &#8222;you&#8217;ve got mail!&#8221; i na ekranie (od razu) pojawia się mail. Times New Roman, 200 pikseli. Żeby było łatwiej przeczytać rzecz jasna. Mail oczywiście jest dowodem zdrady męża, ale zupełnie nie o tym chciałbym pisać.</strong></p>
<p>Chciałbym napisać o interfejsach komputerowych w świecie rzeczywistości filmowej. Tej samej w której każdy upada od ciosy w tył głowy, w której Dobry zawsze zdejmuje kajdanki, a wybuch najwyżej przewraca bohatera na twarz. Ale o komputerach, o komputerach miałem pisać <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ja wiem, że to wszystko ma uzasadnienie, że gdyby komputery wyglądały tak jak w rzeczywistości to wszystko byłoby nieczytelne, albo nudne, ale&#8230; pośmiać się przecież można! Tak więc ruszyłem szare komórki, uzupełniłem to wynikami szukania w necie i voilla!<span id="more-703"></span></p>
<h3>1. Olbrzymie czcionki</h3>
<p>Jak już pisałem, większość użytkowników komputerowych używa olbrzymich czcionek. W polskich serialach czcionki są jeszcze kolorowe. Niezależnie od tego, czy to edytor tekstu, czy to program do obsługi poczty. Czcionka musi być olbrzymia! Przecież tak łatwiej przeczytać!</p>
<h3>2. Czarne, h4x0rsk|3 tło</h3>
<p>Haker musi mieć czarne tło. To jasne. Inaczej nie byłby hakerem. Wiadomo też, że czcionka musi być zielona. Jak w Matrixie. Właściwie nie ma innej możliwości. No bo jak, białe tło terminala?</p>
<h3>3. ACCESS DENIED, ACCESS GRANTED</h3>
<p>Koniecznie. Czy ktoś widział inny sposób logowania? Hasło oczywiście nigdy nie jest losowym ciągiem znaków i wystarczy nieco wysiłku , aby je odgadnąć. Najpierw dwa (czerwone!) napisy ACCESS DENIED (i dźwięk bzzzz), za trzecim razem ACCESS GRANTED. Zielone, rzecz jasna. I dźwięk (ping!). Ewentualnie damski głos interfejsu. Nice! We&#8217;re in!</p>
<h3>4. Wizualizacje 3D</h3>
<p>Każda szanująca się firma, czy to w niedalekiej przyszłości, czy nawet teraz, musi mieć wizualizacje 3D. No bo jakże bez nich? Najlepiej pokazać siatkę mesh (po co wyświetlać faces, skoro widok wireframe jest taki cyber-piękny?) obowiązkowo zieloną. No tak, pisaliśmy już, że to kolor hakerów! Oprócz wizualizacji pojawiają się interfejsy 3D (Raport Mniejszości). W sumie niezły koncept. Ale czemu Tom Cruise nei wygląda w tym filmie jak Pudzian? 8 godzin machania rękoma to musi być coś!</p>
<h3>5. Nieskończenie dobry zoom</h3>
<p>To oczywista oczywistość. Zoom. Kwadrat a5. Zoom. Bliżej. Kwadrat b4. Jeszcze bliżej. Właściwie z kamery położonej na księżycu możnaby oglądać czubek nosa dowolonej osoby na ziemi. Przecież każde zbliżenie można polepszyć. Enhance!</p>
<p>[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Vxq9yj2pVWk[/youtube]</p>
<h3>6. Bohaterowi niestraszny jest żaden interfejs!</h3>
<p>To przecież proste. Niezależnie od tego co to za system i kto go obsługuje. Czy to good guy wbił się do złych, cyz vice versa &#8211; nieważne. Zaraz po zalogowaniu się (patrz punkt 3) bohater przystępuje do ataku na klawiaturę i z prędkościa karabinu maszynowego obsługuje/hakuje system. Piece of cake! Ba, nawet przybyszów z przeszłości nie odstraszają dzisiejsze komputery.</p>
<h3>7. Wszystkie systemy są kompatybilne</h3>
<p>Wiadomka! Czy to mały macbook, czy desktop PC, czy komputer obsługujący wyrzutnię rakiet dalekiego zasięgu &#8211; wystarczy wetknąć pendrive&#8217;a (kiedyś CD lub dyskietkę) i zgrać wszelkie dane. Oczywiście w trakcie tego pojawi się śliczny i duży pasek postępu. Czy bohater zdanża? Zdąża. No, i pan zdanża.</p>
<h3>8. Keyboard is king!</h3>
<p>Po co myszki, po co trackpady czy trackballe. Używa się tylko klawiatury. Przecież tak jest szybciej! Tym bardziej, że dowolna czynność to po prostu walenie w klawiaturę. Dodatkowo bez patrzenia. Proste! Każdemu uderzeniu powinien towarzyszyć charakterystyczny dźwięk. Nie dziwne, przy tak szybkim pisaniu można się pomylić!</p>
<h3>9. Sound is queen.</h3>
<p>Zupełnie jak na starym systemie MacOS &#8211; dźwięk towarzyszy właściwie wszystkiemu. Ruszenie myszką, scrollowanie, kliknięcie, otwieranie i zamykanie elementów. Po cichu &#8211; bez sensu.</p>
<h3>10. Stary Dobry Szum</h3>
<p>Zepsute komputery (lub te odłączone od wiele znaczącej SIECI) wyświetlają oczywiście zwykły, analogowy szum, jak w telewizorze. (Inaczej znany jako Wielka Chińska Bitwa Kung-fu Białych Przeciwko Czarnym)</p>
<h3>11. 00101110101010101010101010</h3>
<p>Motyw zero-jedynkowy to oczywiście najważniejsza część najbardziej hax0rskich komputerów. Przewijający się przez komputer słup zer i jedynek, i programista grzebiący w nich ręcznie (assembler rules!) to motyw występujący w niejednym filmie. Dla mnie najlepsza była tu Agata Buzek w &#8222;Teraz albo Nigdy&#8221; która przechodząc koło komputera w ciągu sekundy zauważyła błąd, wskazała palcem i rzekła głosem eksperta: &#8222;Tu powinna być jedynka&#8221;. Szacun Pavetto, królewno Cintry!</p>
<h3>12. Supercam</h3>
<p>Kamery przez które porozumiewają się bohaterowie właściwie od zawsze przesyłały obraz w jakości HD. Chyba że chodzi o kamerę hakerską. Wtedy trzeba wyciąć co drugą linię poziomą &#8211; interlace wygląda zawsze lepiej. Dodatkowo w filmie nikt nie patrzy się na ekran komputera, tylko w sam środek kamery. A może te kamery wmontowane są w środek ekranu?</p>
<h3>13. Yessss massster?</h3>
<p>Komputer w filmach już od dawien dawna potrafią rozpoznawać głos i być nim sterowane. No cóż, technologię może i mamy od dawna, ale nie poszła ona jakoś naprzód. A tam &#8211; no problem. Komputer właściwie ciągle nasłuchuje i rozpoznaje komendy. Dopóki nie zacznie sam myśleć i niszczyć ludzkości HAHAHAHAHAHA!</p>
<h3>14. Kaboom!</h3>
<p>Każdy porządny komputer zasilany jest naprawde dużym napięciem. A w monitorze ma przechowywane ładunku wybuchowe. Wystarczy odpowiednia komenda (z sieci, wszystko jest w sieci!) i boom. Dym, trzask, smród i pożar &#8211; nieuniknione. Oczywiście od razu kasują się też wszystkie dane.</p>
<h3>15. E-seppuku</h3>
<p>Każdy komputer ma mechanizm samozniszczenia. Każdy. No bo jak inaczej? Zazwyczaj jest on aktywowany czerwonym przyciskiem, choć oczywiście może być to polecenie wpisywane z klawiatury. Wtedy pokazuje się gustowne odliczanie które można zatrzymać (w ostatniej sekundzie!) odpowiednio szybkim waleniem w klawiaturę. Spokojnie. Zazwyczaj się udaje.</p>
<h3>16. I see you</h3>
<p>Hakowanie komputera polega głównie na tym, aby móc napisać coś na ekranie hakowanego komputera. Realtime rzecz jasna. Przecież nie ma bardziej przerażającej rzeczy niż komputer który pisze wprost przed twoimi oczami: I KNOW. Brr. Ale o czym?</p>
<h3>17. Bonus!</h3>
<p>Panie i Panowie, na Waszą specjalną prośbę BONUS &#8211; Pavetta hakjerem! I bonus do bonusa, czyli jak wyglądają NAJLEPSI polscy programiści i jakie mają hobby. Bezcenne. Dla niecierpliwych &#8211; przewinąć do 0:59 (PS Sorry za watermark, ale dzisiaj wszystkie kodeki się sprzysięgły przeciwko mnie, a zaraz zbliża się mój dyżur lulania dziecka :] )</p>
<p>[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=6_eBDV85nQE[/youtube] </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2010/01/filmowe-interfejsy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>66</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia uzależnienia cz. 2</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2009/11/historia-uzaleznienia-cz-2/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2009/11/historia-uzaleznienia-cz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 15:57:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gadżety]]></category>
		<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[ar]]></category>
		<category><![CDATA[augmented reality]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[gadugdu]]></category>
		<category><![CDATA[holodeck]]></category>
		<category><![CDATA[icq]]></category>
		<category><![CDATA[irc]]></category>
		<category><![CDATA[komputery]]></category>
		<category><![CDATA[mmorpg]]></category>
		<category><![CDATA[social]]></category>
		<category><![CDATA[społeczność]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienie]]></category>
		<category><![CDATA[virtual reality]]></category>
		<category><![CDATA[vr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=579</guid>
		<description><![CDATA[BBSy były zaledwie przedsmakiem tego co miało mnie niedługo spotkać. Smak internetu poznałem na Politechnice, gdzie oczywiście wszystkie pracownie były do niego podłączone. Każdą wolną chwilę, czy okienko można było spędzić na IRCu. Dla młodszego pokolenia &#8211; to taki czat do którego obsługi potrzebny był specjalny program. Istniało (istnieje w sumie nadal) wiele sieci połączonych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-580" title="netgeeks" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/netgeeks.jpg" alt="netgeeks" width="495" height="170" /></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>BBSy były zaledwie przedsmakiem tego co miało mnie niedługo spotkać. Smak internetu poznałem na Politechnice, gdzie oczywiście wszystkie pracownie były do niego podłączone. Każdą wolną chwilę, czy okienko można było spędzić na IRCu. Dla młodszego pokolenia &#8211; to taki czat do którego obsługi potrzebny był specjalny program. Istniało (istnieje w sumie nadal) wiele sieci połączonych serwerów, sieci zaś dzielą się na kanały. Niby nic wielkiego, a&#8230; to było pierwsze prawdziwe uzależnienie. Czemu? Bo stanowiło to SPOŁECZNOŚĆ.</strong></p>
<p>No właśnie &#8211; to słowo klucz. Osoby po drugiej stronie ekrany były prawdziwymi bytami, osobami z krwi i kości. Widac było to wyraźnie podczas spotkań IRL, w moim przypadku spotkań kanału #warszawa organizowanych co wtorek w Zielonej Gęsi. A później znów tydzień i logowanie się na IRC. Niedługo później uzyskałem numer dostępowy do internetu &#8211; nie były one wtedy darmowe. Oprócz płacenia providerowi trzeba było płacić normalnie za impulsy&#8230; Nie było to tanie, ale co zrobić&#8230;</p>
<p><span id="more-579"></span></p>
<p>Był rok 1998, a ja zamówiłem do pracy stałe łącze. To było coś &#8211; Polpak TP SA kosztował co prawda olbrzymie pieniądze (kilkaset złotych miesięcznie za&#8230; bodajże 256k, czyli 1/4 Mbit!), ale pozwalał siedzieć po godzinach na IRCu. Ba, jak przystało na każdego szanującego się internautę przeżyłem wtedy nawet mój pierwszy wirtualny romans &#8211; co prawda nie w 100% wirtualny &#8211; znałem dziewczynę IRL, ale wirtualność spowodowała że wszystko stało się bardziej kolorowe niż rzecywistość. A ta próby czasu nie wytrzymała&#8230;</p>
<div id="attachment_582" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/dukenukem.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-582" title="dukenukem" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/dukenukem-150x150.jpg" alt="Duke Nukem 3D" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Duke Nukem 3D</p></div>
<p>Równolegle do uzależnienia IRCowego biegła pasja do gier sieciowych. Nie było jeszcze zbytnio mowy o graniu przez internet, natomiast jak najbardziej można było zorganizować LAN party. Kiedy rodzice wyjeżdżali na dłużej, spraszałem kumpli, odpalaliśmy kompy i graliśmy 2-3 dni w Duke Nukem, Half Life czy inne gry tego typu. Alternatywą był wieczorny wyjazd do siedziby Gazety Wyborczej &#8211; tam siedzieliśby nie raz do 3-4 nad ranem tnąc po sieci na opuszczonych komputerach, korzystając z faktu że znajomy tam pracował. A kto nie grał niegdyś w sieci, po pracy? <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: left;">Kolejnym milowym krokiem w historii uzależnienia było przeniesienie komputera do mojego pokoju. Teraz już wiem &#8211; jesli chodzi o mojego syna będę to odwlekał w nieskończoność <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Komputer stał w pokoju, był włączony non stop (dość wcześnie wpadłem na to że właściwie nie szkodzi to zbytnio ani jemu ani domowemu budżetowi), więc właściwie gdy tylko byłem w pokoju to siadałem do niego. Bo co innego miałem robić? Łatwiejsze było też niestety przesiadywanie wieczorne, a czasami nocne. Czasem świt zastawał mnie przy grze &#8211; te zdawały się coraz bardziej wciągające. Pamiętam, że przy Black &amp; White zasłoniłem zewnętrzne żaluzje, a w zegarku wysiadły mi baterie. Okazało się nagle, że to wcale nie 2 w nocy, a&#8230; 7 rano. Za żaluzjami było tak naprawdę jasno&#8230;</p>
<p style="text-align: left;">
<div id="attachment_583" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/icq.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-583" title="icq" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/icq-150x150.jpg" alt="ICQ" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">ICQ</p></div>
<p>Nadejście stałego łącza było kolejnym krokiem. Nagle komputer przestawał być tylko maszyną do której przez chwilę mogą spływać informacje z całego świata, stawał się bramą na cały świat. Coraz częściej zdarzało mi się siadać do komputera i dopiero zastanawiać co mogę robić, a nie na odwrót. Ciągle włączony komputer po prostu zbyt mocno kusił. Zapomniałem o pojawieniu się komunikatorów &#8211; najpierw ICQ, potem GG. Rozmowy ze znajomymi, ustawianie statusów. IRC co prawda powoli szedł w zapomnienie, ale stałe łącze i brak strachu przed rachunkiem powodowały że można było całymi godzinami bezkarnie siedzieć w necie. Całości dopełniło zamieszkanie samemu &#8211; bez rodziców zadających głupie pytania, lub każących wyrzucić śmieci (i jeszcze bez żony robiącej to samo <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  ).</p>
<p style="text-align: left;">Jak grzyby po deszczu pojawiały się fora i grupy dyskusyjne a także oczywiście Usenet i dyskusje na nim. To wszystko pochłaniało długie godziny czasu. Właściwie kilka godzin dziennie.</p>
<p style="text-align: left;">Niedługo później pojawił się na dobre Google i Wikipedia. Pojawiły się grupy dyskusyjne na Yahoo, pojawiły się pierwsze portale społecznościowe. I wreszcie &#8211; pojawiły się pierwsze przeglądarki na komórki. Uzależnienie w domu było pełne &#8211; teraz powoli wyprowadzało się z domu. Można było sprawdzić podstawowe informacje gdzies na mieście &#8211; choć jeszcze za słoną cenę.</p>
<p style="text-align: left;">
<div id="attachment_584" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/palm_treo-300.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-584" title="palm_treo-300" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/palm_treo-300-150x150.jpg" alt="Treo 300" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Treo 300</p></div>
<p>Pierwszego palmofona zdobyłem jakoś w 2004 roku. Był to Palm Treo &#8211; miał bardzo kiepską baterię jeśli chodzi o rozmowy, ale potrafił wytrzymać kilka godzin na mobilnym gadu gadu &#8211; to było pierwsze porządne uzależnienie od netu poza domem. Podróż autobusem, czy czekanie gdzieś w poczekalni nabrało zupełnie innego sensu.</p>
<p style="text-align: left;">Niedługo później zdecydowałem się wreszcie na laptopa. Kolejne stadium uzależnienia od sieci ograniczał tylko fakt, że nie miałem nigdy internetu mobilnego, chyba po prostu nigdy nie byłem zbyt cierpliwy, a łącza które były (i w sumie w większości są) oferowane to po prostu padaka. Ale komputer gdzieś na wyjeździe przestał dziwić &#8211; przedtem wyjazdy w góry, czy nad morze były zupełnie niekomputerowe.</p>
<p style="text-align: left;">Aż w końcu z morderczą siłą nadeszła era Facebooka. Era zmasowanego systemu komunikacji ze znajomymi. Pomysł genialny w swej prostocie &#8211; wykraczający poza dotychczasowe socialowe pomysły na fora dyskusyjne i czaty. Możliwość ustawiania statusów jak na gg, z ich archiwizacją, możliwością komentowania, tagowanie zdjęć i inne tego typu bajery mnie &#8211; jako ekstrawertyka &#8211; wciągnęły bez reszty. Do tego możliwość korzystania z tego z komórki &#8211; mogiła.</p>
<p style="text-align: left;">
<div id="attachment_585" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/FaceBookF.png"><img class="size-thumbnail wp-image-585" title="FaceBookF" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/FaceBookF-150x150.png" alt="Facebook" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Facebook</p></div>
<p>Dziś niestety nie wyobrażam sobie dnia bez Facebooka, czy sprawdzenia Gmaila. Facebookowe gry (choć głupie w swojej konstrukcji) przyciągają niewidzialną ręką i każą klikać, coś co przychodzi mi do głowy ląduje od razu na Facebooku (czy Twitterze, Blipie, Flakerze), tam szukam fajnych linków, tam wrzucam zdjęcia. Niestety &#8211; pene uzależnienie. Przy komputerze mogę spędzić cały dzień, a mój Mac Pro &#8211; ze swoją funkcją szybkiego standby &#8211; kusi co chwilę, w końcu wystarczy otworzyć go, poczekać 3 sekundy i&#8230; jestem online. Masakra.</p>
<p style="text-align: left;">Jedyne co mam na swoją obronę to zupełna odporność na MMORPG. Te masowe światy jak choćby niesławny World of Worldcraft nie działają chyba na mnie aż tak bardzo jak na innych. Nie dałem się wciągnąć, a kilka z tych gier testowałem. Owszem, wciągnęło mnie kiedyś na dobre Diablo II, ale to już historia, zresztą nie było aż tak tragicznie. Historie o rozwodach z powodu WoW nie są aż tak straszne dla mnie. Całe szczęście.</p>
<p style="text-align: left;">
<div id="attachment_586" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/Holodeck.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-586" title="Holodeck" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/Holodeck-150x150.jpg" alt="Holodeck" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Holodeck</p></div>
<p>A co dalej? Tego się trochę obawiam. Dalej mogą być komórki tak zintegrowane ze wszystkimi socialami że właściwie zaciera się różnica między Facebookiem a książką telefoniczną, gry które będą odbywały się w wirtualnej rzeczywistości (jednak jak na razie wszelkie projekty Virtual Reality kończyły się w ślepych uliczkach), szeroko zapowiadane Augmented Reality, czyli rzeczywistość wzmocniona efektami specjalnymi&#8230; Nie wiem.</p>
<p style="text-align: left;">Z jednej strony nie chcę skończyć jak bohaterowie &#8222;Surogatów&#8221;, z drugiej fascynuje mnie fakt, że być może kiedyś wejdę do Holodecku, zupełnie jak bohaterowie Star Trek i znajdę się gdzies na statku pirackim, lub na średniowiecznym zamku.</p>
<p style="text-align: left;">Pytanie brzmi &#8211; czy będę potrafił się opanować i pamiętać jeszcze o Real Life? Nie wiem :]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2009/11/historia-uzaleznienia-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia uzależnienia cz. 1</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2009/11/historia-uzaleznienia/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2009/11/historia-uzaleznienia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Nov 2009 04:00:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gry]]></category>
		<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[amiga]]></category>
		<category><![CDATA[c64]]></category>
		<category><![CDATA[commodore]]></category>
		<category><![CDATA[gibson]]></category>
		<category><![CDATA[komputery]]></category>
		<category><![CDATA[neuromancer]]></category>
		<category><![CDATA[spectrum]]></category>
		<category><![CDATA[surrogates]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=566</guid>
		<description><![CDATA[Skończyłem właśnie oglądać Surogatów. Film całkiem przyjemny, choć oceniam go pewnie nieobiektywnie &#8211; uwielbiam wszelkie wizje alternatywnej rzeczywistości. Ta jest o tyle odmienna od pozostałych, że zarówno byty rzeczywiste jak i wirtualne spotykają się w niej w jednym świecie. U Williama Gibsona w Neuromancerze było nieco inaczej &#8211; nieco punkowy świat rzeczywisty i Cyberspace (w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h4 style="text-align: justify;"><img class="aligncenter size-full wp-image-565" title="neuro" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/neuro.jpg" alt="neuro" width="495" height="170" /></h4>
<h4 style="text-align: justify;">Skończyłem właśnie oglądać <a href="http://www.imdb.com/title/tt0986263/" target="_blank">Surogatów</a>. Film całkiem przyjemny, choć oceniam go pewnie nieobiektywnie &#8211; uwielbiam wszelkie wizje alternatywnej rzeczywistości. Ta jest o tyle odmienna od pozostałych, że zarówno byty rzeczywiste jak i wirtualne spotykają się w niej w jednym świecie. U Williama Gibsona w Neuromancerze było nieco inaczej &#8211; nieco punkowy świat rzeczywisty i Cyberspace (w wersji komputerowej &#8211; ktoś grał?) dość ascetyczno-cyfrowy. W Matrixie (który też przecież z Gibsona wyrósł) nieco na odwrót &#8211; wspaniały świat wirtualny (który większość odbiera jako rzeczywisty) i brudny Real World &#8211; szare swetry, papka do jedzenia &#8211; masakra. &#8222;Why oh why didn&#8217;t I take the blue pill&#8221;.</h4>
<p>Kto z nas nie zastanawiał się jak będzie wyglądać przyszłość? Ja nie raz zastanawiałem się nad tym czy będziemy podłączeni do kroplówek i komputerów przeżywając wirtualne uciechy. I jak na razie świat podąża właśnie ta drogą o której myślałem już na początku lat 90tych. Ale cofnijmy się do samego początku komputerowego uzależnienia.</p>
<p><span id="more-566"></span></p>
<div id="attachment_567" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/zx48.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-567 " title="zx48" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/zx48-150x150.jpg" alt="zx48" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">ZX Spectrum 48</p></div>
<p>Na początku był Spectrum. Pożyczony od wujka na tydzień czy dwa &#8211; w tym czasie stanowił on oczywiście główną rozrywkę dnia. Po tym jak posprzatałem w pokoju, odrobiłem lekcje, wyniosłem śmieci i zrobiłem Wiele Innych Rzeczy Które Musiałem Robić Choć Nie Chciałem <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Swoją drogą ile trzeba było lat, aby komputery znowu zeszły do takich rozmiarów?</p>
<p>Gry na Spectrumnę to głównie zręcznościówki, bez możliwości save&#8217;owania. Oznaczało to brak możliwości bycia wciągniętym w jedną rozgrywkę na wiele godzin. Chyba że wsytępował mechanizm &#8222;jeszcze raz&#8221;. No dobra &#8211; zawsze występował <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<div id="attachment_568" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/C64-left.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-568" title="C64-left" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/C64-left-150x150.jpg" alt="C64-left" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Commodore C64</p></div>
<p>Kolejnym sprzętem był C64. W tym wypadku już nasz własny, i co wazne &#8211; od razu ze stacją dysków. Zmieniało to tyle, że gry ładowały się niezmiernie szybko. Dodatkowo na jednej dyskietce 5,25&#8243; mieściło się ich kilka. A gdy wycięło się w boku dziurkę można było nagrać kilka kolejnych. Po kilku latach uzbierałem kolekcję kilkuset gier&#8230; i ciągle nie wiedziałem w co zagrać! Może też to powodowało zupełnie inną grę niż później &#8211; siadałem do komputera i zastanawiałem się w co grać. Wybierałem grę &#8211; grałem w nią od 5 minut do godziny, potem zmieniałem. I znowu. Niektóre tytuły przyciągały mnie na dłużej, ale spokojnie wiedziałem kiedy odejść &#8211; po kolejnym game overze.</p>
<div id="attachment_569" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/commodore-amiga-500.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-569" title="commodore-amiga-500" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/commodore-amiga-500-150x150.jpg" alt="commodore-amiga-500" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Amiga 500</p></div>
<p>Sprawa skomplikowała się przy Amidze. Otóż to właśnie tu poznałem smak gier przygodowych i ekonomiczno strategicznych. Pierwszą przygodówką był oczywiście legendarny Maniac Mansion, ekonomiczną &#8211; Pirates!, a później jeszcze Leisure Suit Larry i Zack McKracken. Później RPG &#8211; Eye of the Beholder. Wsiąkłem. Można było zapisywać stan gry, co z jednej strony powinno pomagać przerwać grę w każdej chwili (mogę zapisac i wrócić do niej jutro), z drugiej strony &#8211; wiadomo że to nie działało <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Powodowało tylko tyle, że o grach myślało się non stop. Szczególnie o przygodówkach i RPG &#8211; jak przejść dany level, co zrobić. Pojawiały się nawet pierwsze sny o grach! Można było wymieniać się z kumplami informacjami o grze, czy też (EOB) tworzyć mapy na spółkę (ja zrobię pierwszy level, ty drugi, potem je przerysujemy).</p>
<p>To był rzeczywiście szok, chociaż ciągle trudno było mówić o rzeczywistości wirtualnej. Gry były dość symboliczne, połączenia z innymi graczami za grosz. Ale o uzależnieniu już chyba tak. Nadal dostęp do komputera był reglamentowany przez rodziców. Komputer stał w salonie, a gdy już przeniósł się do mojego pokoju to i tak przy byle okazji tata zabierał mi (za karę) jedno z akcesoriów &#8211; przy C64 kabel łączący stację z kompem (sprytne, grac nie mogłem, ale mogłem coś pisać w BASICu), przy Amidze &#8211; modulator (służący do konwersji sygnału na telewizyjny &#8211; grałem na 14&#8243; tv). Oczywiście zdawało się to na nic &#8211; zawsze wiedziałem gdzie tata chowa kabel, a Amiga działała bez modulatora &#8211; choć monochromatycznie. Co by nie mówić granie ograniczało się jednak do tych krótkich chwil kiedy wróciłem już ze szkoły, a taty nie było w domu, czy wieczorów, choć wtedy następowała seria pytań w stylu &#8211; co w szkole, jak lekcje, itp. W każdym razie &#8211; człowiek musiał nieźle lawirować, co powodowało że nałóg w mocnej wersji nie do końca istniał.</p>
<div id="attachment_570" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/IBM_PC_XT_01_full.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-570" title="IBM_PC_XT_01_full" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/IBM_PC_XT_01_full-150x150.jpg" alt="IBM_PC_XT_01_full" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">IBM PC XT</p></div>
<p>Powoli nadchodziła era PC. Platformówki zostawały wypierane przez coraz więcej gier przygodowych oraz innych których stan można było zapisywać. Komputer niestety przeszedł do gabinetu taty, więc możliwości uzależnienia się znów się skurczyły. Musiałem dzielić czas z programem księgowym, arkuszem Lotus 1-2-3 i procesorem tekstu Ami Pro. Nie było lekko. Dodatkowo nie dawało się już obsługiwac kompa udając że robi się lekcje jak to było w przypadku Amigi. Ale i to nie pomagało &#8211; komputer uzależniał coraz bardziej.</p>
<p>Prawdziwy przełom nastąpił w chwili kupienia modemu. Pierwszy modem nie łączył mnie jeszcze z internetem &#8211; właściwie bardziej korzystało się z jego właściwości faxowych (pamiętacie &#8211; nazywało się to FAX MODEMEM). Pojawiły się za to pierwsze BBSy. To takie ustrojstwo poprzedzające internet &#8211; składały się właściwie z komputera, modemu i odpowiedniego softu. Należało się &#8222;wdzwonić&#8221; i korzystać z oprogramowania. Interfejs był czysto tekstowy, nie można było tam za długo siedzieć, po pierwsze płaciło się za połączenie, po drugie tylko jedna osoba mogła siedzieć na danym BBSie więc nie można było blokowac dostępu innym. A tu chciało się już siedzieć.</p>
<div id="attachment_571" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/LegendOfTheRedDragon.gif"><img class="size-thumbnail wp-image-571" title="LegendOfTheRedDragon" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2009/11/LegendOfTheRedDragon-150x150.gif" alt="LegendOfTheRedDragon" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Legend Of The Red Dragon</p></div>
<p>Otóż najwazniejszą (dla mnie) rzeczą na BBS nie był wcale software (który przecież trochę ważył, a prędkość połączenia to 9600 BPS), tylko Legend of The Red Dragon. Protoplasta MMORPG! Gra była czysto tekstowa i nie była czysto multiplayerowa, choć jak najbardziej online! I to można było nazwać pierwszym uzależnieniem. Otóż codzienne zalogowanie się było krytyczną częścią dnia! Każdego dnia zdobywałem trochę punktów doświadczenia i rozwijałem swoją postać. Mogłem też w ograniczony sposób kontaktować się z innymi online (zostawiając wiadomości). I tak aż do chwili kiedy odkryłem internet. Ale o tym następnym razem <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2009/11/historia-uzaleznienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

