Blip.pl podatny na ataki

Blip.pl to jeden z pierwszych, polskich klonów Twittera, który odniósł wymierny duży sukces. Ale jak dowodzą autorzy bloga Niebezpiecznik.pl jest również bardzo podatny na ataki ze strony hakerów.

Cały proces przejęcia konta dokładnie opisano w notce pt. “Atak na Blip.pl (przejęcie konta dowolnego użytkownika)“. Dziura na szczęście została naprawiona przed opublikowaniem notki, także generalnie nie ma się czego bać.

Cały ten wpis wymusił u mnie pewną refleksję nt. Blipa jako takiego. Kiedyś sam dość intensywnie blipowałem ale od momentu kiedy zacząłem poważniej używać Facebooka nie mam takiej potrzeby. Wszystkie informacje którymi chce się dzielić z ludźmi lądują w moim feedzie na FB.

I tu rodzi się moje pytanie – czy Blip może zaoferować użytkownikom coś więcej? Coś dzięki czemu będzie wstanie zawalczyć o aktywnych użytkowników w innych grupach społecznych niż blogerzy i innej maści geeki? Patrząc na jego starszego brata, Twittera wydaje mi się, że koniec blipa jest niestety bardzo bliski. Nie podejrzewam, żeby nagle wśród np. nastolatków nastał boom na Blipa kiedy to samo (i dużo, dużo więcej) oferuje Facebook.

Niestety moim zdaniem odpowiedź brzmi nie.

A szkoda, bo lubię korzystać z polskich aplikacji.

[']

Moje przemyślenia związane ze smoleńska tragedia opisałem na innym blogu, na którym opisuję rzeczy mniej geekowe, ale jeden temat wymaga poruszenia właśnie tu.

Otóż wśród wielu opinii które przewinęły się przez media i internet w ubiegłym tygodniu, można było usłyszec wiele głosów pouczających. Słuchanie ich było o tyle dziwne, że o ile pewne osoby są w pewnym stopniu moimi autorytetami jeśli chodzi o media, o e-biznes, czy nowe technologie, to nie wiem czemu osoby te miałyby być moimi autorytetami jeśli chodzi o sprawy zupełnie inne.

Społeczność czytelników

Nakanapie.pl vs TerazCzytam.pl

Teoretycznie każdy internatua jest czytelnikiem – mimo bardzo szybkiego rozwoju video, w internecie do tej pory dominuje przekaz za pomocą tekstu. Ale w tym poście chciałbym się skupić na bardziej “analogowych” czytelnikach – tych, którzy nie tylko siedzą przed ekranem ale też lubią posiedzieć nakanapie lub fotelu z ulubioną książką i dodatkowo jakoś połączyć oba te zajęcia.

W Polskim internecie od jakiegoś czasu funkcjonują dwa serwisu społecznościowe dedykowane dla tradycyjnych czytelników. Starszy choć ostatnio mocno zmieniony NaKanapie.pl i bardzo młody TerazCzytam.pl.

(more…)

Historia uzależnienia cz. 2

netgeeks

BBSy były zaledwie przedsmakiem tego co miało mnie niedługo spotkać. Smak internetu poznałem na Politechnice, gdzie oczywiście wszystkie pracownie były do niego podłączone. Każdą wolną chwilę, czy okienko można było spędzić na IRCu. Dla młodszego pokolenia – to taki czat do którego obsługi potrzebny był specjalny program. Istniało (istnieje w sumie nadal) wiele sieci połączonych serwerów, sieci zaś dzielą się na kanały. Niby nic wielkiego, a… to było pierwsze prawdziwe uzależnienie. Czemu? Bo stanowiło to SPOŁECZNOŚĆ.

No właśnie – to słowo klucz. Osoby po drugiej stronie ekrany były prawdziwymi bytami, osobami z krwi i kości. Widac było to wyraźnie podczas spotkań IRL, w moim przypadku spotkań kanału #warszawa organizowanych co wtorek w Zielonej Gęsi. A później znów tydzień i logowanie się na IRC. Niedługo później uzyskałem numer dostępowy do internetu – nie były one wtedy darmowe. Oprócz płacenia providerowi trzeba było płacić normalnie za impulsy… Nie było to tanie, ale co zrobić…

(more…)

Historia uzależnienia cz. 1

neuro

Skończyłem właśnie oglądać Surogatów. Film całkiem przyjemny, choć oceniam go pewnie nieobiektywnie – uwielbiam wszelkie wizje alternatywnej rzeczywistości. Ta jest o tyle odmienna od pozostałych, że zarówno byty rzeczywiste jak i wirtualne spotykają się w niej w jednym świecie. U Williama Gibsona w Neuromancerze było nieco inaczej – nieco punkowy świat rzeczywisty i Cyberspace (w wersji komputerowej – ktoś grał?) dość ascetyczno-cyfrowy. W Matrixie (który też przecież z Gibsona wyrósł) nieco na odwrót – wspaniały świat wirtualny (który większość odbiera jako rzeczywisty) i brudny Real World – szare swetry, papka do jedzenia – masakra. “Why oh why didn’t I take the blue pill”.

Kto z nas nie zastanawiał się jak będzie wyglądać przyszłość? Ja nie raz zastanawiałem się nad tym czy będziemy podłączeni do kroplówek i komputerów przeżywając wirtualne uciechy. I jak na razie świat podąża właśnie ta drogą o której myślałem już na początku lat 90tych. Ale cofnijmy się do samego początku komputerowego uzależnienia.

(more…)

Page 1 of 3123