Pamiętam jak dziś – byłem w 7 klasie – był to w takim razie rok 1990. Pojechałem z Tatą do Niemiec i zobaczyłem Ją po raz pierwszy. Amiga 500. Byłem wówczas szczęśliwym posiadaczem C64, ze stacją dysków, z turbo przyspieszeniem i dwoma dżojstikami. I kilkudziesięciu dyskietek wypełnionych po brzegi grami. W jednej chwili to wszystko stało się bezwartościowe.
Sebastian – syn ludzi u których mieszkaliśmy, grał właśnie w Twinworld.
O grach na Facebooku nie pisałem już dość dawno, bo prawie rok. W rzeczy samej, jakieś dobre pół roku temu, a nawet więcej, zablokowałem wszystkie i przestałem zupełnie interesować się tą częścią Facebooka. Owszem, miewałem jakieś drobne odstępstwa od tej zasady, ale szybko okazywało się, że wszelkie gry są po prostu kolejnymi klonami Mafia Wars, lub Farmville.
Klonów tej pierwszej gry jest po prostu masa (czasem dziwne plansze na początku i nagle… stary dobry ekran z lekko zmienionymi nazwami), klony tej drugiej bywają absurdalne (np Social City, które to okazało się na tyle absurdalnym pomysłem na gra a la SimCity zbudowaną na zasadzie Farmville, że dostawało się pieniądze za sprzątanie swoich budynków. Powinno się chyba je wydawać, ale w tej grze budynki były po prostu odpowiednikiem drzew z Farmville. Jak to mówi moja 10 letnia kuzynka: ŻAL. (more…)

Kto z nas nie zastanawiał się jak będzie wyglądać przyszłość? Ja nie raz zastanawiałem się nad tym czy będziemy podłączeni do kroplówek i komputerów przeżywając wirtualne uciechy. I jak na razie świat podąża właśnie ta drogą o której myślałem już na początku lat 90tych. Ale cofnijmy się do samego początku komputerowego uzależnienia.

Tak jak uwolnienie licencji na PCty przez firmę IBM w latach 80tych spowodowało, że standard PC stał się dominujący na całym świecie, tak oddanie częci facebooka w ręce programistów z całego świata przyczyniło się zapewne do popularności tego portalu. Tak, to był strzał w 10tkę, w końcu zwykłe sociale zaczynały się powoli nudzić – ile można ustawiać statusów, pisać na forach, czy wrzucać zdjęć?
Appsy czyli aplikacje facebookowe dodały nową jakość, przede wszystkim zapewniły rozrywkę ograniczoną jedynie wyobraźnią twórców. A tych są setki, tysiące, czy wręcz dziesiątki tysięcy. Wystarczyło udostępnić tzw API, czyli sposób komunikacji aplikacji z facebookiem i sukces gotowy.
Nie raz i nie dwa, przy różnych spotkaniach międzynarodowych, byłem świadkiem dyskusji o tym dlaczego właściwie w Polsce nie uznajemy dubbingu. Bo tak rzeczywiście jest – dubbinguje się właściwie tylko filmy dla dzieci, jesteśmy przyzwyczajeni do monotonnego głosu lektora, lub w przypadku kina czy oglądania we własnym zakresie ;) – napisów. Nie rozumieją tego zupełnie na przykład Niemcy, czy Czesi u których dubbing jest rzeczą normalną, a słuchanie monotonnego głosu lektora jest czymś zupełnie niezrozumiałym.
Sprawę przełamały trochę filmy dla dzieci i dorosłych w jednym, czyli produkcje typu “Shrek” – filmy w których dziecko zachwyci się jedną warstwą, a rodzic też nie umrze z nudów wychwytując smaczki zupełnie dla dziecka niezrozumiałe. I to właśnie Shrek był podobno przełomem w kwestii dubbingu – głos Jerzego Stuhra jako Osła, stał się jego symbolem. Ale czy na pewno?