Gdy zmienialiśmy skórkę wordpressa postanowiłem podłączyć w jakiś sposób Facebooka, w końcu to jest teraz trendi i dżezi :) Nie wiedziałem tylko do końca jak. Owszem istnieje kilka pluginów, ale jak to z pluginami bywa każdy działa PRAWIE dobrze. Elementem weryfikującym okazał się Wykop (k*wa) Effect, który spowodował, że serwer padł. Wrzodem okazał się jeden z pluginów, a dokładnie ten odpowiedzialny za Facebook Connect.
Tak, wiem że posiadał annotację “super alpha, do not use yet”, ale czego miałem użyć? W końcu poddałem się, zostawiłem jedynie prosty box z fanami strony netgeeks na Facebooku i tyle. W ten weekend (w związku z naszym nowym projektem o którym dowiecie się niedługo) postanowiłem wrócić do sprawy Facebooka i rozwiązać ją definitywnie. W końcu to tak popularne, że musi być jakiś fajny plugin.
Moją edukację rozpocząłem w wiele znaczącym roku 1984. Okazał się nieco inny niż w wizjach znanych wszystkim z pewnej książki. Czy to dobrze? Pewnie tak. Ale właśnie wtedy, a raczej rok wcześniej, ja też miałem swoje wizje. I nie tylko ja. Czy spełniły się?
Rok 1983, zerówka. Naszym ulubionym tematem rysunków była oczywiście wojna (wiecie, że ostatnio obliczyłem sobie że od końca drugiej wojny światowej do mojej zerówki minęło mniej niż 1,5 raza tyle czasu co od mojej zerówki do dzisiaj? Straszne to…) i czołgi, ale także przyszłość. Bo kto o niej nie marzył?
Przez długi czas można powiedzieć, że byłem kompletnym anty-radiowcem. Byłem przekonany, że żadna stacja nie jest w stanie mnie zainteresować, bo albo jest skierowana w 90% na politykę (która nie interesuje mnie aż tak, żeby na okrągło słuchać o coraz to nowych aferach) albo muzycznie leży zupełnie po drugiej stronie globu niż ja (Impressska w Radiu Esskkaaa:)). Do czasu.
(more…)
Nie możemy o tym nie napisać. Od premiery iPada minęły już 24 godziny, a cały internet huczy od opinii. Głównie negatywnych rzecz jasna. No bo jak tu podniecać się czymś co jest paskudnym produktem marketingowym i wymysłem Steve’a Jobsa? Ano można :)
Artur Kurasiński napisał bardzo fajną, rzeczową notkę, ja jednak podejdę do tematu nieco inaczej. Chciałem ocenić tę nowość w trzech kategoriach, bo wydaje mi się że w opiniach mieszają się trzy różne sprawy. Po pierwsze sam show, po drugie idea tabletu jako takiego, po trzecie wreszcie iPad jako tablet.
Dziś Dzień Ochrony Danych Osobowych. Informuje o tym nawet GIODO, swoim specjalnym wyskakującym okienkiem. Wspaniale. GIODO – zupełnie jak Rzecznik Praw Obywatelskich powinien w końcu byc naszym sprzymierzeńcem. A czy jest nim tak samo mizernie jak wspomniany RPO?
Prawdę mówiąc nie wiem. I nie o tym konkretnie chciałbym pisać. Chciałbym zastanowić się generalnie nad całym zjawiskiem ochrony danych osobowych, strachem przed ich ujawnianiem i fobią narosłą wokół tematu. Może niektórych spraw po prostu nie rozumiem, jeśli tak – wyprowadźcie mnie z błędu.

Od mojej ostatniej notki na ten temat minęło już trochę czasu, a realia zmieniają się jak w kalejdoskopie, po raz kolejny więc wrócę do moich dylematów. Tym bardziej, że już rok 2010, czyli wreszcie koniec aresztu na mój poprzedni telefon. Umowa kończy się w maju, ale już miesiąc wcześniej będę mógł przeskoczyć do innego operatora, a już teraz wymienić telefon jeśli zdecyduję się na pozostanie w Orange.
Jak już pisałem ostatnio, do finału mojego procesu decyzyjnego przeszedł Iphone oraz jeden z telefonów na Androidzie. Jaki – tego nie wiem. To w końcu wada/zaleta tego systemu, do wyboru jest wiele, a i ciągle coś się pojawia. Windows Mobile z oczywistych względów odpada, o telefonach typu “funkcja robienia zdjęcia po wykryciu uśmiechu” nawet nie piszę. Blackberry i Palm też raczej mnie ominą. A więc co się zmieniło od listopada?