Jeśli spytalibyście mnie co wielkiego wydarzy się po Facebooku, to oczywiście powiem że nie mam pojęcia. A raczej pewności. Bo pewne pojęcie mam. A może po prostu pewien typ. Otóż od pewnego czasu coraz głośniej słychać o społecznościowych platformach geolokacyjnych. A cóż to takiego?
A mianowicie połączenie wykorzystania GPS, map google i platformy społecznościowej. Wyobraźmy sobie, że w miejscu w którym jesteśmy możemy storzyć obiekt odpowiadający rzeczywistemu (kino, bar, disco, sklep czy cokolwiek innego) a następnie się tam zalogować, czy raczej zameldować (check-in). I właśnie o to tutaj chodzi. A po co? No cóż, odpowiedż jak zwykle jest skomplikowana. Częściowo cel jest taki sam, jak w przypadku innych platform – po to aby podzielić się pewnymi informacjami ze znajomymi – tym razem nie jest to “myślę to i to”, tylko “jestem tu i tu”. Ale nie tylko. Całość może być rozwijana trochę jak gra, ale o tym za chwilę.
Kończę urządzanie domu. W związku z tym po pierwsze powinno pojawić się trochę notek – z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego że wreszcie ilość czasu nieco mi się zwiększy, po drugie dlatego że czas na ostatni i najlepszy etap remontu – wybór sprzętu :)
O części już pisałem, część już zakupiłem, przede mną pojawił się dylemat – co wykorzystać do kina domowego. I wybór padł tym razem na Mac Mini. Z kilku powodów.
Jeżel chodzi o design to nie jest źle. Może nie porywa ale jest czysto, schludnie i przyjemnie. Kompletnie nie podchodzi mi logo i chmurki w tle headera. No ale cóż ;) Jeżeli serwis odniesie sukces na pewno przyjdzie czas na zmiany.
Przy samej rejestracji spotkała mnie bardzo miła niespodzianka – LubimyCzytać.pl jest na tyle zitegrowane z Facebookiem, że nie trzeba się rejestrować – wystarczy pozwolić skryptowi pobrać dane z naszego profilu na FB. Szkoda jednak, że autorzy nie poszli trochę dalej. Skoro w serwisie mamy możliwość szukania/dodawania znajomych szkoda, że nie można zrobić tego automatycznie korzystając z listy znajomych na FB albo Gmail.
Wg. autorów główną funkcjonalnością serwisu jest gromadzenie danych o przeczytanych przez nas książkach do swojego rodzaju wirtualnej biblioteczki. Pomijam fakt czy komukolwiek potrzebny jest taki feature ale skoro ma to być głównym elementem można było się pokusić o jakiś fajny design owej biblioteczki. Apple swoim iBooks jakiś czas temu pokazało że da się zrobić wszystko ładnie ;)
Najbardziej brakuje mi jakiegoś porządnego systemu polecania nowych pozycji do przeczytania (np. na podstawie wystawionych przez nas ocen, książek które przeczytali znajomi itp., itd.).
Fajnie, że autorzy na bieżąco prowadzą różne konkursy. Moim zdaniem przy tego rodzaju serwisie to podstawowy element, który może przyciągnąć nowych użytkowników. Jak na razie widzę, że nagrodami są zniżki w księgarniach internetowych ale w przyszłości fajnie byłoby gdyby można było wygrać “realną” książkę z przesyłką do domu ;)
Muszę powiedzieć, że po krótkich testach mam bardzo pozytywne odczucia w stosunku do LubimyCzytać.pl. Będę ich obserwował i zaciekle im kibicował (ponieważ są teraz moim faworytem jeżeli chodzi o tę niszę).
W zasadzie nowa wersja przynosi nam webowy klient poczty i redesign poszczególnych elementów całego pakietu. Szkoda, że nikt nie pomyślał żeby przebudować najgorzej działające elementy (takie jak nieszczęsny iDisk) na tyle, żeby było konkurencyjne w stosunku do ich DARMOWYCH odpowiedników.
Cały proces przejęcia konta dokładnie opisano w notce pt. “Atak na Blip.pl (przejęcie konta dowolnego użytkownika)“. Dziura na szczęście została naprawiona przed opublikowaniem notki, także generalnie nie ma się czego bać.
Cały ten wpis wymusił u mnie pewną refleksję nt. Blipa jako takiego. Kiedyś sam dość intensywnie blipowałem ale od momentu kiedy zacząłem poważniej używać Facebooka nie mam takiej potrzeby. Wszystkie informacje którymi chce się dzielić z ludźmi lądują w moim feedzie na FB.
I tu rodzi się moje pytanie – czy Blip może zaoferować użytkownikom coś więcej? Coś dzięki czemu będzie wstanie zawalczyć o aktywnych użytkowników w innych grupach społecznych niż blogerzy i innej maści geeki? Patrząc na jego starszego brata, Twittera wydaje mi się, że koniec blipa jest niestety bardzo bliski. Nie podejrzewam, żeby nagle wśród np. nastolatków nastał boom na Blipa kiedy to samo (i dużo, dużo więcej) oferuje Facebook.
Niestety moim zdaniem odpowiedź brzmi nie.
A szkoda, bo lubię korzystać z polskich aplikacji.
PS3 nie odpalałem chyba od pół roku. W sumie i blog został porządnie zaniedbany, a to ze względu na znaczne zwiększenie się obowiązków w realu. Klonowanie się nie jest tak proste jak na filmach SF :) A wspominam o dziecku nie bez kozery – odniosę się do tego w samej notce. Ale to o grze chciałem pisać.
Gra która skłoniła mnie do podłączenia konsoli w jeszcze nieskończonym remontowo domu to Heavy Rain. Zobaczyłem filmik i stwierdziłem że muszę ją mieć. Co prawda wolę sandboxy, a ta gra jest zaprzeczeniem idei sandboxa, ale jej nietypowość wciągnęła mnie. Choćby dlatego że opisuje się ją jako przygodówkę, a mnie boli bardzo, że przygodówki jako takie odeszły nieco do lamusa.