
Avatara oczywiście obejrzeć musiałem. Zapowiadana hucznie rewolucja 3D nie mogła przecież ominąć żadnego geeka. Choć nawet ja, choć z natury nie jestem zbyt cyniczny, szedłem do kina z kieszeniami pełnymi dystansu. Cóż może bowiem być aż tak rewolucyjnego, skoro technologia się nie zmienia? :)
Niestety IMAX jak na razie musiałem sobie podarować – w Genewie ani okolicach żadnego nie ma – no cóż, poczekam na powrót do Polski. Całe szczęście jednak wersję 3d można oglądać też w zwykłych kinach. Udało się więc zostawić Franka z będącą akurat u nas Babcią – i do kina!
Read More






