W sumie dość mało pamiętam z Facebooka 2007, czyli roku w którym dałem się wciągnąć. Korzystam z niego tak często, że wszystkie jego przebudowy – zarówno te malutkie, jak i te duże przeciw którym protestowały tysiące (miliony?) osób – zupełnie wyrzuciłem ze swojej świadomości. Pamiętam jednak dobrze, jak bardzo ograniczone na samym początku były fanpage. Tak bardzo ograniczone, że zanim stały się tym czym stay po trochu wpadłem na podobny pomysł – zaczałem tworzyć aplikację favbrands (jej zręby wiszą ciągle na moim koncie) dzięki której moglibyśmy pokazać innym których marek jesteśmy fanami :) No cóż, szpiedzy Cukrowej Góry przejrzeli moje plany i je przejęli ;)))
A tak na serio – fanpage nie miały swojego walla, nie miały najważniejszej chyba dziś funkcjonalności – nie mogły generować update’ów splatając się z naszym feedem. Były statycznymi stronami, tak jakby wizytówkami firm. Ot co.
Dlatego też wszelkie grupowanie się osób odbywało się na grupach. Było to jasne i przejrzyste. Ale fanpage ruszyły na wielki podwbój Facebooka i rynku reklamowego zmieniając go przy tym dość drastycznie, a grupy po prostu leżały cały czas gdzieś obok. I leżą nadal. Pytanie które trzeba sobie zadać brzmi: po co nam one?
Read More