Mój HTC Kaiser zdecydował ostatnio, że czas na pad klawiatury. Niestety serwis zorientował się, że w nim mocno grzebałem (szkoda drogi Orange że nie udostępniasz updatów oficjalnie, może nie musiałbym grzebać :P) i wycenił naprawę na 1300 zł. To oczywiście absurd, ale już niedługo kończy mi się umowa, więc czas rozejrzeć się za nowym telefonem.
Oczywiście tradycyjnego telefonu nie biorę nawet pod uwagę – reklamy mówiące o aparacie z „funkcją wykrywania uśmiechu” uświadamiają mi jak „far fuckin’ away” jestem od zwykłego „dzwoniacza” i kierunków jego rozwoju.
Blackberry nigdy nie miałem ale chyba też mieć nie będę – nie będę kupował dla siebie aparatu o modelu wyraźnie biznesowym. Z Windowsa, po blisko 5 latach jego używania też z chęcią zrezygnuję – Microsoft stoi niemalże w miejscu jeśli chodzi o rozwój swojego systemu. Pozostają właściwie dwie opcje – Iphone, lub cokolwiek dobrego z Androidem.
Wybór oczywiście nie jest prosty. Choćby dlatego, że to Iphone vs dziesiątki telefonów o różnych właściwościach. Ale spróbuję się na głos zastanowić co wybrać i może spytać Was o zdanie.
Na tę grę czekałem dobre pół roku. Od pierwszej zapowiedzi oglądałem wszystkie filmiki, trailery, screeny, czytałem wywiady. Miałem olbrzymią nadzieję, że się nie zawiodę. I… w sumie nie zawiodłem. Choć nie do końca.
Tej gry nie da się opisać komuś kto w nią nie grał. Można porównać ją do innych gier z gatunku “skradanek” – choćby do słynnego Thiefa, czy późniejszego i osadzonego w dzisiejszych realiach Hitmana. Ale ja określiłbym ją raczej jako połączenie skradanki, nowoczesnej platformówki i zwykłej hack and slash. Ale może najpierw cofnijmy się do części pierwszej.

W Polskim internecie od jakiegoś czasu funkcjonują dwa serwisu społecznościowe dedykowane dla tradycyjnych czytelników. Starszy choć ostatnio mocno zmieniony NaKanapie.pl i bardzo młody TerazCzytam.pl.
Kiedy kilka dni temu mówiłem Kmicie, że wpadłem na pomysł notki przypominającej wszystkie hiciory ostatnich lat, nie sądziłem że w wyniku tego przez naszego bloga przemaszeruje kilkunastotysięczne wojsko. Prawdę mówiąc nie sądziłem w ogóle, że coś wielkiego się wydarzy – ot wzrośnie nam trochę oglądalność, może nawet powyżej 100 osób dziennie (wtedy się cieszymy), głównie za sprawą znajomych z Facebooka.
Dlatego tez gdy Kmita wrzucał notkę na Wykop, byłem nieco sceptyczny. “Pewnie zaraz odezwie się milion osób które powiedzą że ‘byyyłooo’, albo że coś jest nie tak, albo że strona jest krzywa, albo że “informacja nieprawdziwa” ;)
W poprzedniej notce przedstawiłem (subiektywną) listę międzynarodowych memów internetowych ostatnich lat. Teraz pora na polskie. Nie wszystkie z nich są polskie, chociaż wszystkie właśnie u nas zrobiły karierę. No dobra – wszystkie są polskie z wyjątkiem dwóch. Czeskiego. A raczej czechosłowackiego. Oraz rosyjskiego.
A więc bez zbędnego przedłużania, ta da!
… aby nie wyjść na offline’owego loosera :) Internet jest wspaniałą sceną dla artystów którzy bez niego nie mieliby szans na zaistnienie. W natłoku milionów różnych filmików zamieszczanych codziennie w sieci siłą rzeczy musi znajdować się trochę perełek. Te w różny sposób stają się (lub też nie) światowymi hitami. Wiele z nich wchodzi na stałe do kanonu internetu, generuje setki przeróbek, odniesień – choć tak na prawdę nie reprezentuje sobą zbyt wiele.
Ale filmiki te trzeba znać. Po prostu. W przeciwnym wypadku jesteśmy skazani na śmierć towarzyską i grupowe “nooo nieee znaaasz teeegoooo?”. Postanowiliśmy wyjść z inicjatywą krótkiego streszczenia 20 najważniejszych filmików ostatnich lat – zarówno w kategorii międzynarodowe jak i polskie. Stali czytelnicy bloga z pewnością je znają, ale może warto pokazać jakimś mniej netgeekowym znajomym :)