Warto nadmienić, że nie jest kolejna “duża” paczka a edycja Nano, kosztująca odpowiednio mniej ale zawierająca dużo mniej atrakcyjne aplikacje. Szczerze mówiąc nie widzę tam niczego dla siebie – a szkoda bo w każdym do tej pory opublikowanym zestawie mogłem znaleźć coś ciekawego.
Poza tym dziwne jest to, że jeszcze rok temu (podczas poprzedniej edycji Nano) aby dostać wszystkie aplikacje wystarczyło rozwiązać kilka zadań a teraz autorzy wymagają od nas już stosownej opłaty ;) Niby nic dziwnego, że chcą zarobić ale myślałem, że podtrzymają Nano jako swego rodzaju zabawę mającą na celu ściągnięcie większej ilości użytkowników to dużych edycji.
Nie będę wyliczał co wchodzi w skład paczki bo nie dość, że możecie sami przeczytać to na stronie MacHeist to dodatkowo inni opisali to już nawet po polsku.
BTW Muszę przyznać, że designerzy z MacHeist znowu dali radę – przy każdej edycji tworzą bardzo ładne i nowoczesne strony dla swoich projektów. No i takie bardzo makowe ;)
Dla wielu osób przesiadka na Maka wiąże się przede wszystkim z dużym wydatkiem i właśnie do nich chciałby skierować swój tekst. Być może uda mi się przekonać kilka osób do zakupu lub też kilka innych od niego odwieźć bo nie ma co ukrywać, że komputery Apple nie są dla wszystkich i nie każdy będzie zadowolony z tony wydanych srebrników.
Komputer, który kupiłem to 15 calowy Macbook Pro 3,1 (Late 2007) z zegarem taktowanym na 2,2 GHz.
Nie możemy o tym nie napisać. Od premiery iPada minęły już 24 godziny, a cały internet huczy od opinii. Głównie negatywnych rzecz jasna. No bo jak tu podniecać się czymś co jest paskudnym produktem marketingowym i wymysłem Steve’a Jobsa? Ano można :)
Artur Kurasiński napisał bardzo fajną, rzeczową notkę, ja jednak podejdę do tematu nieco inaczej. Chciałem ocenić tę nowość w trzech kategoriach, bo wydaje mi się że w opiniach mieszają się trzy różne sprawy. Po pierwsze sam show, po drugie idea tabletu jako takiego, po trzecie wreszcie iPad jako tablet.

Od mojej ostatniej notki na ten temat minęło już trochę czasu, a realia zmieniają się jak w kalejdoskopie, po raz kolejny więc wrócę do moich dylematów. Tym bardziej, że już rok 2010, czyli wreszcie koniec aresztu na mój poprzedni telefon. Umowa kończy się w maju, ale już miesiąc wcześniej będę mógł przeskoczyć do innego operatora, a już teraz wymienić telefon jeśli zdecyduję się na pozostanie w Orange.
Jak już pisałem ostatnio, do finału mojego procesu decyzyjnego przeszedł Iphone oraz jeden z telefonów na Androidzie. Jaki – tego nie wiem. To w końcu wada/zaleta tego systemu, do wyboru jest wiele, a i ciągle coś się pojawia. Windows Mobile z oczywistych względów odpada, o telefonach typu “funkcja robienia zdjęcia po wykryciu uśmiechu” nawet nie piszę. Blackberry i Palm też raczej mnie ominą. A więc co się zmieniło od listopada?

Każdy z nas miał, lub będzie miał taki dzień w którym skończy mu się twardy dysk. Ba, pewnie wielu z nas przeżywało ten dzień kilka razy. Ja zawsze jestem zupełnie pewien że ten nowy dysk starczy na długo i przecież się nie zapełni, no bo jak? Ale mówiłem tak nawet wtedy, gdy kupowałem dysk… 100 MB :)
Dysk zewnętrzny jest jakimś tam rozwiązaniem, ale po ostatnich przygodach (dysk po prostu mi padł od jakiegoś uderzenia w plecak) zdecydowałem się na porządny (500GB) dysk w moim maku i jeszcze większy (1TB) dysk stacjonarny służący jako backup. (more…)