content top

Future, sruture

Moją edukację rozpocząłem w wiele znaczącym roku 1984. Okazał się nieco inny niż w wizjach znanych wszystkim z pewnej książki. Czy to dobrze? Pewnie tak. Ale właśnie wtedy, a raczej rok wcześniej, ja też miałem swoje wizje. I nie tylko ja. Czy spełniły się?

Rok 1983, zerówka. Naszym ulubionym tematem rysunków była oczywiście wojna (wiecie, że ostatnio obliczyłem sobie że od końca drugiej wojny światowej do mojej zerówki minęło mniej niż 1,5 raza tyle czasu co od mojej zerówki do dzisiaj? Straszne to…) i czołgi, ale także przyszłość. Bo kto o niej nie marzył?

Read More

Radio w czasach kryzysu

Jakiś czas temu Michał napisał posta o podobnym tytule z tym, że dotyczącego organizacji kina w domu. Ja wprawdzie nie chcę niczego organizować ale nie mogłem się powstrzymać, żeby tytułem nie nawiązać do jego wpisu. Mam natomiast kilka przemyśleń dotyczących funkcjonowania radia w dzisiejszych czasach.

Przez długi czas można powiedzieć, że byłem kompletnym anty-radiowcem. Byłem przekonany, że żadna stacja nie jest w stanie mnie zainteresować, bo albo jest skierowana w 90% na politykę (która nie interesuje mnie aż tak, żeby na okrągło słuchać o coraz to nowych aferach) albo muzycznie leży zupełnie po drugiej stronie globu niż ja (Impressska w Radiu Esskkaaa:)). Do czasu.

Read More

Giodoparanoja

Dziś Dzień Ochrony Danych Osobowych. Informuje o tym nawet GIODO, swoim specjalnym wyskakującym okienkiem. Wspaniale. GIODO – zupełnie jak Rzecznik Praw Obywatelskich powinien w końcu byc naszym sprzymierzeńcem. A czy jest nim tak samo mizernie jak wspomniany RPO?

Prawdę mówiąc nie wiem. I nie o tym konkretnie chciałbym pisać. Chciałbym zastanowić się generalnie nad całym zjawiskiem ochrony danych osobowych, strachem przed ich ujawnianiem i fobią narosłą wokół tematu. Może niektórych spraw po prostu nie rozumiem, jeśli tak – wyprowadźcie mnie z błędu.

Read More

Dziwne praktyki wśród kurierów UPS

ups

Jako, że nadchodzą święta wielu z Was pewnie (mam nadzieję!) szuka swoich prezentów w internecie. Nie od dziś wiadomo też, że Poczta Polska w tym dość gorącym okresie nie daje sobie rady. Dlatego swoje prezenty zamawiam za pomocą kurierów. Do tej pory nie miałem z nimi praktycznie żadnych problemów. Aż do wczoraj.

Właściwie prezent zamówiła moja dziewczyna. W dniu kiedy paczka powinna być już dostarczona czekaliśmy na telefon lub pukanie do drzwi ale niestety nie doczekaliśmy się ani jednego ani drugiego.

Read More

Historia uzależnienia cz. 2

netgeeks

BBSy były zaledwie przedsmakiem tego co miało mnie niedługo spotkać. Smak internetu poznałem na Politechnice, gdzie oczywiście wszystkie pracownie były do niego podłączone. Każdą wolną chwilę, czy okienko można było spędzić na IRCu. Dla młodszego pokolenia – to taki czat do którego obsługi potrzebny był specjalny program. Istniało (istnieje w sumie nadal) wiele sieci połączonych serwerów, sieci zaś dzielą się na kanały. Niby nic wielkiego, a… to było pierwsze prawdziwe uzależnienie. Czemu? Bo stanowiło to SPOŁECZNOŚĆ.

No właśnie – to słowo klucz. Osoby po drugiej stronie ekrany były prawdziwymi bytami, osobami z krwi i kości. Widac było to wyraźnie podczas spotkań IRL, w moim przypadku spotkań kanału #warszawa organizowanych co wtorek w Zielonej Gęsi. A później znów tydzień i logowanie się na IRC. Niedługo później uzyskałem numer dostępowy do internetu – nie były one wtedy darmowe. Oprócz płacenia providerowi trzeba było płacić normalnie za impulsy… Nie było to tanie, ale co zrobić…

Read More

Historia uzależnienia cz. 1

neuro

Skończyłem właśnie oglądać Surogatów. Film całkiem przyjemny, choć oceniam go pewnie nieobiektywnie – uwielbiam wszelkie wizje alternatywnej rzeczywistości. Ta jest o tyle odmienna od pozostałych, że zarówno byty rzeczywiste jak i wirtualne spotykają się w niej w jednym świecie. U Williama Gibsona w Neuromancerze było nieco inaczej – nieco punkowy świat rzeczywisty i Cyberspace (w wersji komputerowej – ktoś grał?) dość ascetyczno-cyfrowy. W Matrixie (który też przecież z Gibsona wyrósł) nieco na odwrót – wspaniały świat wirtualny (który większość odbiera jako rzeczywisty) i brudny Real World – szare swetry, papka do jedzenia – masakra. “Why oh why didn’t I take the blue pill”.

Kto z nas nie zastanawiał się jak będzie wyglądać przyszłość? Ja nie raz zastanawiałem się nad tym czy będziemy podłączeni do kroplówek i komputerów przeżywając wirtualne uciechy. I jak na razie świat podąża właśnie ta drogą o której myślałem już na początku lat 90tych. Ale cofnijmy się do samego początku komputerowego uzależnienia.

Read More
content top