content top

Grywędrówkizacja

netgeeks

Kiedy obserwuje narastające zainteresowanie tematem grywalizacji i zdobywania odznak, czuję się trochę jak w latach 80tych, gdy do mojego ulubionego ośrodka wczasowego nad jeziorem Dadaj, w którym spędzałem prawie całe wakacje, przyjeżdżał nowy turnus. Oni byli podekscytowani wszystkim wokoło, a ja byłem starym wygą i patrzyłem na nich z góry. Przynajmniej tej psychicznej ;) Dlczego czuję się podobnie? Ano dlatego, że grywalizacja to nic nowego. Nowy też nie jest zupełnie system odznak, czyli “achievmentów”. Będziecie mogli się o tym przekonać niedługo z książki Pawła Tkaczyka, a na razie ja opowiem trochę o tym jak wygląda to z mojego punktu widzenia przez pryzmat moich doświadczeń.

Pisałem już kilka razy, że gry w tej czy innej formie towarzyszyły mi właściwie przez całe życie. Ale tym razem nie chciałbym pisać o grach jako takich tylko właśnie o styku rzeczywistości nie związanej z graniem i odznakach. Pierwsze odznaki za osiągnięcia z którymi się spotkałem były sprawnościami zuchowymi. Te małe trójkątne znaczki, które nosiłem na mundurze, zdobywane były za wykonanie określonych wymagań. Wymagania te wykonywało się zazwyczaj grupowo – na tym polegała specyfika pracy z tą grupą wiekową. Potem przyszedł czas na zostanie harcerzem, tam też można było zdobywać różne sprawności za wykonanie tego czy tamtego. Do każdej zestaw wymagań, później podpis drużynowego (weryfikacja) i możliwość wyszycia / naszycia sprawności na rękaw munduru. Badge, achievment – przecież to właśnie taki sam system.

Read More

Let’s play Poplopoly!

netgeeks

Mogłoby się wydawać, że choć geolokalizacja jest tematem stosunkowo nowym i mającym się rozwijać dopiero w 2011 roku, to jest już tu pozamiatane. Czemu? Ano temu, że do gry wkracza Facebook. Duży gracz, który niczym supermarket każe zwijać się pobliskim kupcom. Dzięki Facebookowi geolokalizacja z terminu znanego geekom ma szansę stać się tak powszechna jak udostępnianie zdjęć, czy ustawianie statusu.

Ale wcale tak nie jest. Całkiem niedawno pisałem o motywach które powodują, że ludzie udostępniają swoją lokalizację, chwalą się książką którą czytają, filmem który oglądają, czy drinkiem który właśnie piją. Różne programy które do tego stosujemy różnią się między sobą i kładą nacisk na różne potrzeby, i w różnycm stopniu je zaspokojają. Dziś powiem co nieco o próbie trochę innego podejścia, czyli o polskiej Popli. Czy polski program ma szansę na zaistnienie w takich warunkach? Ano ma, tak mi się wydaje.

Read More

Facebook to złoooooo!

netgeeks

Przez media – zarówno te internetowe jak i tradycyjne – przewija się fala trwogi. Facebook to zło! To przecież oczywiste. To że uzależnia to powszechnie wiadomo. Ale to nic. Przede wszystkim era Facebooka to właściwie poczatek końca stosunków międzyludzkich. Te paskudne, płytkie niby znajomości wypychają prawdziwe przyjaźnie. Alarm. Trwoga. W dzwon!

Czytam to, czytam i tak sobie myślę, że specjaliści od uzależnień chyba muszą znajdywać jakieś uzależnienia, a specjaliści od stosunków międzyludzkich muszą dopatrywać się możliwości ich zagrożenia. Bo taka ich praca. Ale czy ma to jakikolwiek związek z rzeczywistością? Wydaje mi się, że kiedyś to słyszałem.

Read More

Pamiętnik przyszłego króla. Cz 3 – Inni

netgeeks

Od samego początku grania w My Kingdom zdziwiła mnie jedna rzecz – ilość graczy. Byłem zszokowany, gra została odpalona w listopadzie 2010 roku, a tymczasem po obu stronach Kondratowicza (nie będącą w sumie arterią w centrum miasta) zauważyć można było wioski graczy. Jedynym problemem było to, że opcja dodania ich do znajomych była lekko wyszarzona.

Problem rozwiązał się dość szybko. Okazuje się że byłem daleko od prawdy. Otóż wioski otoczone palisadą to wioski barbarzyńców, zarządzane przez system, czyli tak zwani NPC. Można od nich kupować towary, można ich okradać i to tyle.

Read More

Pamiętnik Przyszłego Króla cz 1 i 2

netgeeks

Część 1 – rozbudowa. Od mniej więcej miesiąca gram w My Kingdom. Pisałem już o pierwszych wrażeniach z gry i moich geolokalizacyjnych rozkminkach. Teraz mogę napisać coś więcej – nie będę ściemniał, gra zdominowała mój czas, ale tylko wtedy gdy go mam za dużo – podczas przemieszczania się po mieście. Nie zarywam nocy, nie tracę czasu w domu, bo nie ruszając się zbyt dużo w grze nie zrobię. Za to kiedy jestem poza domem i się nudzę – zamieniam się w Pana i Władcę.

Dla tych którzy nie przeczytali i przeczytać poprzedniej notki nie chcą, jeszcze raz, w pigułce. Polska jest królestwem. Podzielonym na regiony odpowiadające województwom. Każdy region składa się znów z powiatów (county). A te znowu dzielą się na dzielnice (areas).

Read More

Check-in, show-off

netgeeks

“Check-in”. Słowo przeżywające swoją drugą młodość, kojarzone do tej pory prawie wyłącznie z hotelami. Check-in (zanim reszta autokaru dotrze do recepcji) i check-out (modląc się żeby rachunek doliczony do pokoju nie był zbyt wysoki). Dziś prawdę mówiąc coraz mniej osób kojarzy go wyłącznie z meldowaniem się w sposób fizyczny. Check-in to słowo wytrych – chleb codzienny dla ekstrawertyków i zmora dla introwertyków. A co to takiego?

Wszystko zaczęło się od pierwszych serwisów geolokalizacyjnych. Jestem w Hard Rock Cafe, wyciągam telefon, odpalam Foursquare/Gowallę/Facebook Places, wyszukuję na liście miejsc w okolicy właśnie Hard Rock Cafe, klikam “check-in”. Melduję się w nim – wirtualnie. Po co? O tym za chwilę.

Read More
content top