<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Netgeeks &#187; I.R.L.</title>
	<atom:link href="http://netgeeks.pl/index.php/category/irl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://netgeeks.pl</link>
	<description>Geeks who love the net</description>
	<lastBuildDate>Wed, 25 Apr 2012 21:00:55 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Omijaj PZU</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2012/04/omijaj-pzu/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2012/04/omijaj-pzu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Apr 2012 20:48:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>
		<category><![CDATA[allianz]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[pzu]]></category>
		<category><![CDATA[ubezpieczenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=2019</guid>
		<description><![CDATA[Jest kilka firm które przypominają nam o tym, że PRL skończył się w sumie nie tak dawno temu. Nie będe ich wymieniał, bo wszyscy je przecież znamy. Do grona moich ulubieńców dołączyło ostatnio PZU. A zapowiadało się tak dobrze &#8211; skusiła mnie oczywiście niższa składka. Co z tego&#8230; Miałem nie korzystać z ich usług po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Jest kilka firm które przypominają nam o tym, że PRL skończył się w sumie nie tak dawno temu. Nie będe ich wymieniał, bo wszyscy je przecież znamy. Do grona moich ulubieńców dołączyło ostatnio PZU. A zapowiadało się tak dobrze &#8211; skusiła mnie oczywiście niższa składka. Co z tego&#8230;</strong></p>
<p>Miałem nie korzystać z ich usług po aferze z Chopinem &#8211; głównie ze względów etycznych. Ale wiecie jak jest &#8211; etyka etyką, ubezpieczyciel powiedział mi że niższa składka to machnąłem ręką. Zapomniałem też o róznych negatywnych opiniach znajomych którzy mówili że niektóre sprawy są tam jak za komuny. A co tam. Kupiłem tam pakiet OC + AC na moją Vespę.<span id="more-2019"></span></p>
<p>Do tej pory miałem właściwie dwa razy styczność z ubezpieczalniami. To znaczy oczywiście jeśli chodzi o szkody i odbieranie ciężko wpłacanych składek. Bo jeśli chodzi o polisy to mam z nimi do czynienia ciągle. Ale właśnie czasem nadchodzi ten dzień. Jaki dzień?</p>
<p>Ten dzień kiedy ubezpieczyciel ma PSI OBOWIĄZEK wypłacić nam pieniądze. Może się emocjonuję, ale umowa jest prosta. Ja wpłacam regularnie kwoty właśnie po to, żeby w przypadku szkody dostać kasę która pokryje szkodę. Nie, nie płacę za dodatkową zabawę w &#8222;podzwonimy sobie trochę&#8221;. NIE. Nie wykupuję dodatkowego pakietu &#8222;kotek i myszka&#8221;. Dlaczego więc do cholery większość ubezpieczalni robi wszystko żeby tylko nie wypłacić kasy? No tak, wiadomo. <strong>Howard, why? For money! Albo z drugiego powodu. Streszczę go cytatem ze znanej komedii: &#8222;Bordello bum bum&#8221;.</strong></p>
<p>Ale teraz o tych dwóch razach. Pierwszy raz zostałem pozytywnie zaskoczony przez Winterthur. W Szwajcarii. Okradziono nam dom, sprawa była dość nietypowa, bo byliśmy wtedy w domu (na piętrze), więc teoretycznie mogliby się kłócić nawet rok. Nie kłócili się. Odszkodowanie było na naszym koncie po 14 dniach. Ale ok, to Szwajcaria, trochę inna rzeczywistość.</p>
<p>Drugi raz w zeszłym roku. Moja Vespa była ubezpieczona w Allianz. Ktoś przewrócił mi ją pod pracą &#8211; trochę się porysowała i powgniatała. Już po 10 dniach sprawa była załatwiona &#8211; prawdę mówiąc ubezpieczyciel był tak hojny że po naprawie zostało mi trochę na waciki.</p>
<h3>13 marca</h3>
<p>A jak było tym razem? <strong>13 marca</strong> postanowiłem pojechać Vespą do pracy &#8211; po raz pierwszy w tym sezonie. Nie ujechałem zbyt daleko &#8211; podczas hamowania wywróciłem się prawdopodobnie na plamie oleju. Całe szczęście jechałem dość wolno i skończyło się na obtartym kolanie i łokciu. Vespa natomiast zdrowo się porysowała &#8211; postanowiłem więc uruchomić wypłatę z casco. Zadzwoniłem, zgłosiłem szkodę.</p>
<p>Pierwsze wrażenie było pozytywne. Pomyślałem sobie że nawet głupio nieco iż miałem myśli w stylu &#8222;stara, państwowa firma to będa problemy&#8221;. Dostałem nawet specjalny kod pin do serwisu WWW gdzie mogę śledzić postępy.</p>
<p>Rzeczoznawca przyjechał szybciutko, bo w przeciągu 2 dni. Też pozytywnie mnie zaskoczył &#8211; nie musiałem wypełniać opisu zdarzenia, rysować planu sytuacyjnego i innych tego typu rzeczy. Super. Całość zajęła chyba 15 minut. Na początku chciałem wariant bezgotówkowy, żeby nie przejmować się niczym, ale pani koniecznie chciała zasugerowac mi warsztat z listy. (Potem dowiedziałem się że ubezpieczyciel nie ma prawa kazać mi naprawiać pojazdu we wskazanym warsztacie.) Ja chciałem koniecznie by zajął się tym dealer Piaggio, a nie jakiś pan Heniek który zamontuje mi złe części. Przystałem więc w końcu na wariant gotówkowy.</p>
<h3>16 marca</h3>
<p>Pierwsze zaskoczenie przyszło gdy dostałem maila z prośbą o dostarczenie dokumentów &#8211; kopii dowodu rejestracyjnego, prawa jazdy, itp. Trochę się zdziwiłem, bo przecież rzeczoznawca zawsze robi kopie dokumentów, tak też było tym razem. Co prawda potem dodano że jeśli dokumenty zostały przekazane to mam się tym nie przejmować, ale po co w takim razie mi to wysłano? By default? Heh.</p>
<h3>20 marca</h3>
<p>Kontaktuję się z warsztatem i oddaję Vespę do naprawy. Proszę też o wykonanie wyceny.</p>
<h3>22 marca</h3>
<p>Przychodzi wycena naprawy z warsztatu. 2362 zł.</p>
<h3>23 marca</h3>
<p>Przychodzi wycena i przelew z PZU. 1633.59 zł. Trochę mało :] Dzwonię do warsztatu i mówię jak wygląda sytuacja. Tu podpowiadają mi, że mogę zwrócić pieniądze i powiedzieć że decyduję się jednak na wariant bezgotówkowy. Jeszcze tego samego dnia piszę maila że decyduję się na wariant bezgotówkowy. Odsyłam też kasę.</p>
<h3>2 kwietnia</h3>
<p>Czekam. Nic się nie dzieje. Jak w polskim filmie. Z tego co wiem teraz odbywa się żonglerka na linii warsztat-PZU. Do warsztatu musi przyjechać rzeczoznawca i ustalić wysokość odszkodowania. Ja dostaję maila z drukiem upoważnienia naprawy dla warsztatu i wysyłam go do warsztatu.</p>
<h3>10 kwietnia</h3>
<p>Dostaję maila o następującej treści:</p>
<p><em>&#8222;Witam,</em></p>
<p><em>W związku z poniższą informacją proszę o dostarczenie upoważnienia do wypłaty odszkodowania na rzecz wybranego przez Pana warsztatu naprawczego.</em></p>
<p><em>Kiedy mogę spodziewać się tego dokumentu?&#8221;</em></p>
<p>I znowu &#8211; PO CO? Komu mam w końcu wysłać ten dokument? Warsztatowi, czy ubezpieczycielowi? Po cholerę mi ta wiedza w ogóle? Ech, trudno. Wysyłam to też im.</p>
<h3>12 kwietnia</h3>
<p>Jak widac mijają dwa kolejne dni. Właściwie to już miesiąc od szkody. Miesiąc czasu jeżdżę autobusem zamiast swoim skuterem. Dostaję kolejnego maila:</p>
<p><em>&#8222;Dziękuję za informacje i przesłane upoważnienie. Decyzja o wypłacie została już przygotowana- przesyłam ją w załączeniu. Dokumenty tj. kosztorys warsztatu proszę przesyłać na adres podany poniżej.&#8221;</em></p>
<p>A w załączeniu&#8230; decyzja o wypłacie kwoty&#8230; 1633.59. Zawrzało we mnie.</p>
<p>Dzwonię. Pytam czemu znowu ta niska kwota, czy rzeczoznawca w ogóle był w warsztacie. Pani na infolinii oczywiście nic nie wie. Sprawdza, przełącza, myśli &#8222;loguje się do systemu&#8221; (moje ulubione). Nic. Nic konkretnego. &#8222;Przekażę, załatwię, zobaczę, odezwiemy się&#8221;.</p>
<p>Dodatkowo &#8211; dlaczego mam do cholery przesyłać znowu jakies dokumenty? Czy naprawa bezgotówkowa nie polega na tym, że warsztat z ubezpieczalnią ustalają wszystko między sobą?</p>
<h3>16 kwietnia</h3>
<p>Nadal nic. Decyduję się napisać o tym notkę. Wrzucam informację o tym na <a href="http://www.facebook.com/netgeeks/posts/10150696334788515" target="_blank">fanpage</a>. Nie mam jednak czasu tego zrobić, odkładam to na później. Ale uwaga &#8211; podobno w PZU zaświeca się czerwona lampka z napisem &#8222;uwaga, nadchodzi kryzys blogerski&#8221;. Skąd wiem? Mam swoje wejścia, w końcu pracuję &#8222;w branży&#8221; <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  No cóż &#8211; myślę sobie &#8211; super, może wreszcie coś się ruszy.</p>
<h3>22 kwietnia</h3>
<p>Bynajmniej. A to już jest śmieszne. Minął tydzień i nic. Nie dość, że naprawa nadal nie posunęła się do przodu, to nikt się ze mną nie skontaktował. Ok, może nie jestem tak znanym blogerem aby wywołać aferę w stylu Kominek vs dr Oetker czy Kuras vs KFC, ale&#8230; Cmon. Na czym polegało to zarządzanie przedkryzysowe? Biegali w kółko po pokoju trzymając się za głowę i krzycząc OLABOGA?</p>
<p>***</p>
<p>Mały epilog. Od stłuczki minęło 6 tygodni. Ja nadal nie mam swojego skutera. Przede mną cieplutki tydzień, a ja zamiast jeździć sobie moim skuterem będe musiał dymać do autobusu.</p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong>FIRMO! OGARNIJ SIĘ!</strong></span></p>
<p>Nie tak dawno <a href="http://www.ecommerce.edu.pl/reklamaimarketing/copywriting/cztery-pe.html" target="_blank">pisałem artykuł o 4P</a>. Artykuł o rzeczy banalnej, podstawowej i elementarnej. Bo miałem podejrzenia że nie wszyscy o tym pamiętają. PZU! Nie pomoże ci żadna <strong>PROMOCJA</strong> skoro <strong>PRODUKT</strong> masz do dupy! Wspaniałe kampanie z atrapami, nagrody dla agencji które to stworzyły, szmery bajery. <strong>SO WHAT?</strong> Kiedy zdejmie się pozłacany papierek widać wielką chaotyczną organizację, rodem z komuny. To właśnie wtedy załatwianie spraw trwało tak długo.</p>
<p>Ja nie chcę wam nic przesyłać. Ja nie chcę wiedzieć co, komu, gdzie i kiedy. <strong>Chcę żeby ktoś przyjechał, porozmawiał ze mną i za kilka dni dał mi pieniądze lub powiedział że mogę odebrać skuter</strong>. Nic więcej mnie nie interesuje. Maile, systemy, działy, potwierdzenia &#8211; to jest WASZA sprawa. Od tego jesteście. Ja mam dość swoich problemów, serio.</p>
<p>Czekam. Naprawdę czekam. I niestety chyba juz nic was nie uchroni od umieszczenia na mojej prywatnej tablicy z napisem &#8222;TYCH KLIENTÓW NIE OBSŁUGUJEMY&#8221;. A raczej &#8222;W TYCH FIRMACH NIE KUPUJEMY&#8221;.</p>
<p>***</p>
<p><em>UPDATE:</em></p>
<p><em>Właśnie dzwonił warsztat, że udało się dogadać z rzeczoznawcą. Oczywiście chodziło o koszty. Podważali wycenę warsztatu, trzeba było im przesyłać oficjalne cenniki Piaggio i walczyć o każdą złotówkę. ŻE-NA-DA. Nie obchodzi mnie że inne ubezpieczalnie tak mają (niektórzy tak piszą). Ubezpieczę gdzie indziej, dadza ciała &#8211; też ich obsmaruje. Za to jak któraś potraktuje mnie dobrze &#8211; na pewno o tym napiszę. Zacznijcie traktować wreszcie klientów jak klientów. Amen.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2012/04/omijaj-pzu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>OLT Express &#8211; werdykt finalny</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2012/04/olt-express-werdykt-finalny/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2012/04/olt-express-werdykt-finalny/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Apr 2012 19:38:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>
		<category><![CDATA[lot]]></category>
		<category><![CDATA[OLT express]]></category>
		<category><![CDATA[samolot]]></category>
		<category><![CDATA[tanie linie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=1981</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu napisałem pierwszą notkę o OLT (zauważyliście że to anagram? i zapowiedziałem kontynuację po przetestowaniu tych linii. Lecę sobie właśnie gdzieś nad Gierkówką i patrzę na samochody przed którymi długa droga To mój trzeci lot tymi liniami, więc mogę z ręką na sercu opisać moje wrażenia. A te są naprawdę pozytywne. Pisałem już, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Jakiś czas temu <a title="OLT Express Warszawa-Wrocław" href="http://netgeeks.pl/index.php/2012/03/olt-express-warszawa-wroclaw/">napisałem pierwszą notkę</a> o OLT (zauważyliście że to anagram? <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  i zapowiedziałem kontynuację po przetestowaniu tych linii. Lecę sobie właśnie gdzieś nad Gierkówką i patrzę na samochody przed którymi długa droga <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  To mój trzeci lot tymi liniami, więc mogę z ręką na sercu opisać moje wrażenia. A te są naprawdę pozytywne.</strong></p>
<p>Pisałem już, że nie było żadnych problemów przy kupowaniu biletu. Problemy nie pojawiły się na żadnym z późniejszych etapów. Latanie OLT naprawde przypomina raczej latanie zwykłymi liniami, niż tanimi odpowiednikami.<span id="more-1981"></span></p>
<p>Jak już wspominałem nie latałem zbyt często tanimi liniami &#8211; może kilka razy w życiu. Zawsze pozostawał pewien niesmak &#8211; albo potraktowanie mnie per noga przy zgubionym portfelu w samolocie, albo abstrakcyjne ograniczenia bagażu. Tu nic tego nie przypomina, ba, nawet sławetne klaskanie w samolocie (zawsze zdarza się na polskich lotach tanich linii lub linii czarterowych) było nieobecne. Niesamowite <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Checkin przebiegł bardzo sprawnie i normalnie. Za chwilę kolejna niespodzianka &#8211; RĘKAW! Każdy kto lata często z Okęcia wie dobrze że nawet do <del>autobusów</del> samolotów (dzięki guys <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  LOTu często jeździ się autobusem. Przy tanich liniach z rękawem nie spotkałem się nigdy. A tu proszę! Co prawda w powrotnej drodze był już busik, ale mimo wszystko jestem zdziwiony &#8211; podstawienie rękawa jest znacznie droższe dla przewoźnika.</p>
<p>Na pokładzie dostaliśmy ciastko i zimny napój. Ciepłych nie było, ale to wina długości samego lotu który to trwa od 35 do 45 minut. Przez większość czasu trwa wznoszenie się samolotu i jego opadanie, a całość obsługują dwie ekipy &#8211; z przodu i z tyłu, żeby zdążyć.</p>
<p>No właśnie, samolot! Wygodny Airbus A320. Dla tych którzy tak jak ja mniej się na tym znają &#8211; po 3 siedzenia z każdej strony. Latałem o wiele mniej wygodnymi na linii Warszawa &#8211; Zurych, zarówno LOTem jak i SWISSem.</p>
<p>Przylot też bez problemów. Tradycyjnie &#8211; lądowanie, nowicjusze zrywają się nerwowo żeby wysiąść z samolotu jako pierwsi &#8211; głównie po to by czekać potem na stojaka w autobusie, lub po bagaż <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dobra, kończę. Dolatujemy! Niesamowite <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>PS. O tak. IN YOUR FACE PKP!!!</p>
<p>A na deser trochę Instagramów z obu lotów <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2012/04/olt-express-werdykt-finalny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iTaxi.pl &#8211; Albercik, to działa :D</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2012/03/itaxi-pl-albercik-to-dziala-d/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2012/03/itaxi-pl-albercik-to-dziala-d/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Mar 2012 06:27:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gadżety]]></category>
		<category><![CDATA[Geo]]></category>
		<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>
		<category><![CDATA[itaxi]]></category>
		<category><![CDATA[itaxi.pl]]></category>
		<category><![CDATA[taxi]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=1921</guid>
		<description><![CDATA[Taksówkami jeżdżę ostatnio sporo &#8211; taka praca Tu klient, tam klient. Jeśli chodzi o sprawy służbowe to zawsze Ele, bo z tą firmą mamy podpisaną umowę. Jeśli chodzi o podróże prywatne &#8211; zazwyczaj Glob bo ma dobre ceny, zawsze można płacić kartą a kierowcy znają dość dobrze Warszawę.  Przy okazji poznaję sporo tajników funkcjonowania korporacji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Taksówkami jeżdżę ostatnio sporo &#8211; taka praca <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Tu klient, tam klient. Jeśli chodzi o sprawy służbowe to zawsze Ele, bo z tą firmą mamy podpisaną umowę. Jeśli chodzi o podróże prywatne &#8211; zazwyczaj Glob bo ma dobre ceny, zawsze można płacić kartą a kierowcy znają dość dobrze Warszawę. </strong></p>
<p>Przy okazji poznaję sporo tajników funkcjonowania korporacji &#8211; od rozmowy do rozmowy, od kursu do kursu. Wiem w których korporacjach płaci się stałą opłatę, a w których haracz od kursu. Dlatego też nowy gadżet taksówkowy zaciekawił mnie podwójnie &#8211; jako geeka i jako częstego pasażera. Gdy tylko itaxi.pl pojawiło się w AppStore postanowiłem sie ściągnąć. A dzisiaj &#8211; przy nadarzającej się okazji &#8211; wypróbować.<span id="more-1921"></span></p>
<p>Dla niewiedzących OCB. <a href="http://itaxi.pl" target="_blank">Itaxi.pl</a> to nie kolejna apka pozwalająca porównać ceny taksówek i ewentualnie zadzwonić do którejś z korporacji. To cały system. Taksówkarze dostają komórki z apką, użytkownicy dzięki apce widzą pobliskie taksówki w systemie. Zamawiają jedną z nich i&#8230; już <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Nie trzeba dzwonić do korpo, nie trzeba zamawiać przez radio. ME GUSTA! <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>A więc lecimy.</p>
<p><strong>14:01</strong>. Jestem na Al. Solidarności. Odpalam apkę.</p>
<div id="attachment_1922" class="wp-caption aligncenter" style="width: 175px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_4170.png"><img class="size-thumbnail wp-image-1922" title="IMG_4170" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_4170-165x165.png" alt="" width="165" height="165" /></a><p class="wp-caption-text">Pierwszy rekonesans</p></div>
<p>Wokół mnie jest kilka taksówek. Stawiam na mercedesa. Klikam, zamawiam. Trochę kiepsko że przesuwanie mapy automatycznie przesuwa moją pozycję. To trochę nieintuicyjne &#8211; zazwyczaj możemy przesuwać Google Mapę bez przesuwania naszego pina. Tutaj ciekawość może spowodować że się przesuwamy. Rozwiązałbym to jakoś inaczej.</p>
<div id="attachment_1943" class="wp-caption aligncenter" style="width: 175px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_41711.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-1943" title="IMG_4171" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_41711-165x165.jpg" alt="" width="165" height="165" /></a><p class="wp-caption-text">Czekamy...</p></div>
<p>Kierowca musi zaakceptować kurs. Czekamy na akceptację. W tle widzicie ekran z imieniem i nazwiskiem oraz numerem telefonu &#8211; musiałem to wpisać. Suwakiem ustawiamy też liczbę osób.</p>
<div id="attachment_1935" class="wp-caption aligncenter" style="width: 175px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_41721.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-1935" title="IMG_4172" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_41721-165x165.jpg" alt="" width="165" height="165" /></a><p class="wp-caption-text">Kurs zaakceptowany</p></div>
<p><strong>14:04</strong>. Kurs zaakceptowany. Pozostaje czekać na taksówkę. Pojawia się inny tryb aplikacji, nie mogę przełączyć się na mapę z taksówkami. Widze też imię i nazwisko taksówkarza i numer do niego. Czekam.</p>
<p><strong>14:10</strong>. Na ekranie nic się nie dzieje. Postanawiam wyłączyć apkę i włączyć. WTEM:</p>
<div id="attachment_1927" class="wp-caption aligncenter" style="width: 175px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_4173.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-1927" title="IMG_4173" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_4173-165x165.jpg" alt="" width="165" height="165" /></a><p class="wp-caption-text">Odrzucenie?</p></div>
<p>Odrzucenie. Fajnie, ale czemu tak późno? Czy to rzeczywiście odrzucenie, czy kwestia wyłączenia apki? No nic, nie poddaję się. Zamawiam po raz kolejny. Tym razem zamiast mapy używają opcji sortowania.</p>
<div id="attachment_1929" class="wp-caption aligncenter" style="width: 175px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_4175.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-1929" title="IMG_4175" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_4175-165x165.jpg" alt="" width="165" height="165" /></a><p class="wp-caption-text">Widok sortowania</p></div>
<p><strong>14:11</strong> Na moje wezwanie odpowiada pan Olaf. Jest zaakceptowane &#8211; no cóż czekam. Napisane jest, że dojedzie w 6 minut. Znowu pojawia się tryb oczekiwania. Szkoda że już na tym etapie nie widzę gdzie jest taksówka. Rozumiem że chodzi o jakiąś ochronę prywatności, ale w sumie ona jest całkiem niedaleko i wie że do nas jedzie&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<div id="attachment_1931" class="wp-caption aligncenter" style="width: 175px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_4177.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-1931" title="IMG_4177" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_4177-165x165.jpg" alt="" width="165" height="165" /></a><p class="wp-caption-text">Jest!</p></div>
<p><strong>14:14</strong> Taksówka pojawia się na mapce. Od tej pory mogę ją śledzić. To chyba najfajniejsza część. Czuję się jak w filmie Sci-Fi.</p>
<div id="attachment_1937" class="wp-caption aligncenter" style="width: 175px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_41791.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-1937" title="IMG_4179" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_41791-165x165.jpg" alt="" width="165" height="165" /></a><p class="wp-caption-text">Enhance!</p></div>
<p><strong>14:16</strong> W miarę zbliżania się taksówki mapka automatycznie zoomuje się. Nerwowo wypatruję taksówki. Niestety nie widać w tym widoku jaki ma to być samochód, a szkoda &#8211; z tego wszystkiego zapomniałem <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Warto by była podana jej marka, kolor i firma. Przy takim systemie zamawiania łatwo zapomnieć co się zamówiło&#8230;</p>
<div id="attachment_1938" class="wp-caption aligncenter" style="width: 175px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_41801.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-1938" title="IMG_4180" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/IMG_41801-165x165.jpg" alt="" width="165" height="165" /></a><p class="wp-caption-text">Taksówka zajechała</p></div>
<p><strong>14:18</strong>. Jest. Podjeżdża, pewnie wypatruje faceta z Iphonem <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Kierowca od początku jest mocno zdziwiony &#8211; mówi że to jego drugi dzień na iTaxi, a jestem drugą osobą pod rząd która zamawia w ten sposób! Ciekawe który to bloger, przyznać się! <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Niestety nie widzę żadnego ekranu &#8222;wsiadłem&#8221; z możliwością choćby oceny taksówki itp. Nie włącza mi się, choć chyba powinien.</p>
<p>Jedziemy i rozmawiamy chwilkę o systemie. Pan Olaf tak jak ja jest gadżeciarzem i chciał to wypróbować. Dostał telefon razem z aplikacją &#8211; służy on tylko do tego. Odprowadza pewną kwotę od każdego kursu zrealizowanego przez ten system.</p>
<p>Co na to korporacje? To zależy. Mamy bowiem klasyczne korporacje i spółdzielnie zrzeszające taksówkarzy. Te drugie raczej nie mają nic przeciwko. Czemu? Ano dlatego że tam zazwyczaj odprowadza się stałą opłatę miesięczną. Taksówkarz odprowadzi ją niezależnie od tego czy jeździ po ludzi wezwany przez radio czy przez iTaxi. Gorzej w przypadku gdy płaci per kurs &#8211; wtedy iTaxi jest bezpośrednią konkurencją&#8230; AFAIK używania jego zabroniło chociażby ELE i GLOB, czyli dwie korporacje którymi jeżdżę najczęściej. No cóż.</p>
<p>Plus? Przy tak jasno pokazanych cenach może tu się odbywać fajny wolny rynek. Wezwę raczej taksówkę która jest najtańsza, chociaż może poczekam z minutę dłużej. Szkoda że tak mało tych poniżej 2 zł &#8211; ja staram się jeździć nimi gdy jeżdżę prywatnie &#8211; z przyczyn oczywistych <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Widziałem dwie z City Taxi &#8211; 1,80. To dobrze, może będzie ich więcej.</p>
<p>Co IMHO poprawić?</p>
<ul>
<li>Przesuwanie mapy powoduje zmianę lokalizacji</li>
<li>Odrzucanie kursu powinno być możliwe tylko od razu, nie po 6 minutach. Chyba że to był jakiś błąd</li>
<li>Powinna istnieć opcja śledzenia taksówki już od momentu jej wyruszenia do nas</li>
<li>Na ekranie oczekiwania na taksówkę powinna być pokazana marka, kolor pojazdu i firma.</li>
<li>Ekran końcowy &#8211; albo go nie ma, albo znowu błąd w apce</li>
</ul>
<p>Jak oceniam to całościowo? Myślę że to bardzo fajna alternatywa, jednak musiałbym się mocno zastanawiać nad tym żeby używać jej zamiast sprawdzonej korporacji z którą lubię jeździć. Przekonać może mnie to, że ostatnio coraz częściej czekam na taksówkę dość długo &#8211; nawet 15 minut, w centrum Warszawy. Może to cross-korporacyjne rozwiązanie rozwiąże ten problem? Zobaczymy. Na pewno TO właśnie jest sposób w jaki geek wzywa taksówkę. Trzymam kciuki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2012/03/itaxi-pl-albercik-to-dziala-d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>OLT Express Warszawa-Wrocław</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2012/03/olt-express-warszawa-wroclaw/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2012/03/olt-express-warszawa-wroclaw/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Mar 2012 08:45:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>
		<category><![CDATA[lot]]></category>
		<category><![CDATA[OLT]]></category>
		<category><![CDATA[OLT express]]></category>
		<category><![CDATA[samolot]]></category>
		<category><![CDATA[tanie linie]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=1908</guid>
		<description><![CDATA[Nadejszła wiełkopomna chwiła&#8230; Trasa Warszawa-Wrocław którą dość regularnie pokonuję, wreszcie przestała wydawać się trasą Moskwa-Władywostok. Dla niezorientowanych dodam, że podróż samochodem do Wrocławia to wymijanie remontu po remoncie przez pierwszą połowę i jechanie jednopasmowymi, ograniczonymi słupkami drogami za TIRami przez drugą połowę. Dopiero pod koniec trasy można wjechać na piękne ekspresówki. Bilans: 360 km, 5-6 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Nadejszła wiełkopomna chwiła&#8230; Trasa Warszawa-Wrocław którą dość regularnie pokonuję, wreszcie przestała wydawać się trasą Moskwa-Władywostok. Dla niezorientowanych dodam, że podróż samochodem do Wrocławia to wymijanie remontu po remoncie przez pierwszą połowę i jechanie jednopasmowymi, ograniczonymi słupkami drogami za TIRami przez drugą połowę. Dopiero pod koniec trasy można wjechać na piękne ekspresówki. Bilans: 360 km, 5-6 godzin.</strong></p>
<p>Druga niedawno odkryta trasa wiedzie przez Kalisz, autostradą na Poznań. Dłuższa o 40 km, ale przy rozpędzeniu się autostradą można zaoszczędzić sporo czasu i na pewno wygody jazdy. ale dojazd do Strykowa na razie tragiczny&#8230;</p>
<p><span id="more-1908"></span></p>
<div id="attachment_1909" class="wp-caption aligncenter" style="width: 504px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/1.jpg"><img class="size-medium wp-image-1909" title="1" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/1-494x395.jpg" alt="" width="494" height="395" /></a><p class="wp-caption-text">Pierwsza trasa</p></div>
<p>&nbsp;</p>
<div id="attachment_1910" class="wp-caption aligncenter" style="width: 504px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/2.jpg"><img class="size-medium wp-image-1910" title="2" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/2-494x427.jpg" alt="" width="494" height="427" /></a><p class="wp-caption-text">Druga trasa</p></div>
<p>Trzecia opcja to oczywiście pociąg. Ekspres to jakieś 6 godzin. Czesto nawet bez prądu żeby podłączyć laptopa. <a href="http://subiektyw.glogg.pl/index.php/2010/04/pieprzone-koleje-powszechne/" target="_blank">Pisałem o tym już jakiś czas temu na Subiektywie</a>.</p>
<p>Podróżujemy w 4 osoby: dwie dorosłe, jedno dziecko 2 letnie, jedno niemowlę. Finansowo wygląda to tak &#8211; Samochód: 550 zł. Pociąg: ok 520 zł (abstrahując od tego że ta podróż z dwójką maluchów byłaby koszmarem).</p>
<p>Sytuacja wydawała się beznadziejna. Owszem, udawało się czasem żonie złapać lot LOTem za 100 zł, ale to był trochę totolotek.</p>
<p>WTEM! NA rynku pojawiło się OLT Express. Nowe tanie linie latające przede wszystkim tam gdzie PKP daje ciała. Wielkanoc za pasem, czas zaplanować podróż. Nie jestem fanem tanich linii, leciałem nimi może 5 razy w życiu i bywały z tym problemy. Ale cena robi swoje :]</p>
<p>Wchodzimy na stronę OLT &#8211; Loty od 99 zł. Rezerwujemy.</p>
<p>Całość przebiegła dość sprawnie. Poza faktem, że system nie akceptuje polskich znaków wszystko się udało. Kupiliśmy bilety tam i z powrotem za&#8230; 99 zł od osoby! Nawet przy płaceniu za jedno dziecko całość wyszła taniej niż samochód, czy pociąg &#8211; 495 zł!</p>
<p>Pierwszy error nastąpił przy płatnościach. Niestety nie ma możliwości płacenia z Inteligo &#8211; dziwne, przyzwyczaiłem się do tego. Całe szczęście mamy jeszcze kartę kredytową <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<div id="attachment_1911" class="wp-caption aligncenter" style="width: 441px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/https___oltexpress.airkiosk.com_cgi-bin_airkiosk_I7_171029.jpg"><img class="size-full wp-image-1911" title="https___oltexpress.airkiosk.com_cgi-bin_airkiosk_I7_171029" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2012/03/https___oltexpress.airkiosk.com_cgi-bin_airkiosk_I7_171029.jpg" alt="" width="431" height="329" /></a><p class="wp-caption-text">Panel płatności</p></div>
<p>Płatność przebiegła sprawnie, żadnych ukrytych opłat. Ale to zbyt łatwe, musieliśmy wejść na level2 <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Otóż z Wrocławia musimy przywieźć naszego psa &#8211; <a href="http://www.facebook.com/Denis.rozrabiaka" target="_blank">Denisa</a>.</p>
<p>Niestety nie można tego zrobić z poziomu strony, jedynie przez telefon. Poczekałem na otwarcie call-center (9.00) i zadzwoniłem. Miła pani poprosiła mnie o detale i płatność kartą. Tu istnieje tylko taka możliwość płatności. Warto dodać, że wszelkie zakupy robione telefonicznie to dodatkowa opłata 15 zł.</p>
<p>Niestety system nie przyjął płatności &#8211; po dwóch razach pani przeprosiła i powiedziała że oddzwoni. Za 10 minut oddzwoniła &#8211; podałem dane po raz trzeci &#8211; tym razem zostały przyjęte. No cóż &#8211; błąd systemu, chyba mogę to wybaczyć.</p>
<p>Potwierdzenia przyszły na maila. No cóż &#8211; czekamy. Do podróży prawie miesiąc, będę relacjonował <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2012/03/olt-express-warszawa-wroclaw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nadchodzi era ekstrawertyków</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2011/09/nadchodzi-era-ekstrawertykow/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2011/09/nadchodzi-era-ekstrawertykow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Sep 2011 09:07:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Social]]></category>
		<category><![CDATA[ekstrawertyzm]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[introwertyzm]]></category>
		<category><![CDATA[profil]]></category>
		<category><![CDATA[timeline]]></category>
		<category><![CDATA[zmiany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=1776</guid>
		<description><![CDATA[Za nami konferencja f8 na której Mark Zuckerberg przedstawił kilka rewolucyjnych zmian na Facebooku. Zmiana która przyciągnęła najwięcej uwagi i która dominuje w dzisiejszych dyskusjach (a która IMHO wcale nie jest największa i najważniejsza) to zmiana profilu, a raczej zamiana walla w timeline. Chciałem to nawet opisywać, ale bardzo zgrabnie zrobił to Przemek, więc nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Za nami konferencja f8 na której Mark Zuckerberg przedstawił kilka rewolucyjnych zmian na Facebooku. Zmiana która przyciągnęła najwięcej uwagi i która dominuje w dzisiejszych dyskusjach (a która IMHO wcale nie jest największa i najważniejsza) to zmiana profilu, a raczej zamiana walla w timeline. Chciałem to nawet opisywać, ale bardzo zgrabnie zrobił to Przemek, więc nie ma sensu się dublować. Postanowiłem więc poruszyć temat który jest mi dość bliski temat podstawowy, który pozwala zrozumieć zmiany oraz niechęć którą wywołują u niektórych.</strong></p>
<p>Świat dzieli się na introwertyków i ekstrawertyków. To chyba wiedzą wszyscy. A nawet jeśli nie znają tych sformułować, to pewnie doskonale zdają sobie z tego sprawę, jeszcze sprzed ery Facebooka. Są ludzie którzy zawsze mówią dużo o sobie, są osoby które nie pochwalą się tym, że wygrały Nobla (&#8222;nie pytałeś.&#8221;). Oczywiście nie jest to twardy podział, a pewna oś na której wszyscy się znajdujemy.<span id="more-1776"></span></p>
<p>Jakby to banalnie nie brzmiało, kluczem do zrozumienia pewnych spraw jest świadomość tych różnic. Ja &#8211; jak wiedzą wszyscy moi znajomi &#8211; <a href="http://subiektyw.glogg.pl/index.php/2010/10/uzalezniony-od-ludzi-czyli-dlaczego-tyle-pisze/" target="_blank">jestem wręcz biegunem ekstrawertyzmu</a>. Niektórzy nazywają to ekshibicjonizmem, ja odpowiadam tym osobom, że są e-utystyczne <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' />  Tak po prostu jestem zbudowany i tak są zbudowane miliony ludzi na całym świecie. Ekstrawertyk MUSI podzielić się radością, albo smutkiem, pogadać z innymi, spędzić czas z ludźmi. Nie boi się powiedzieć jak nazywa się jego dziewczyna, ani ile ma dzieci. Introwertyk pewnie nie widzi potrzeby mówienia takich rzeczy, a może nawet niektórych się boi. C&#8217;est la vie.</p>
<p>Dlaczego tacy jesteśmy? Bo jesteśmy. Miałem kiedyś mnóstwo kompleksów, wyleczyłem się z nich, jestem pewny siebie. Nie mam nic do ukrycia, nie jestem złodziejem ani seryjnym gwałcicielem. Nie wstydzę się tego, że przez większość mojego życia byłem harcerzem, nie wstydzę się tego co robię. Kurde, wydaje mi się po prostu że jestem normalny <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  A rzeczy intymne&#8230; tych nie wrzucam. Mam rozum i swoje granice.</p>
<p>Facebook (i inne portale społecznościowe, ale to on gra pierwsze skrzypce) zmienia zupełnie oblicze naszej komunikacji. Przypomina to trochę starą zabawę z dziecięcych lat w &#8222;Chińską Pocztę&#8221; &#8211; Kto? Z kim? Gdzie byli? Co robili? Możemy informować znajomych w różny sposób o tym co robimy, możemy pokazywać im zdjęcia, możemy komentować ich opinie. I jakby przerażające były te zmiany dla introwertyków, to są one nieuniknione. A nowy profil Facebooka pokazuje to dobitnie.</p>
<p>http://www.facebook.com/about/timeline</p>
<p>Zewsząd jednak (a przede wszystkim z kręgów geekowo-IT-crowdowych) odzywają się głosy &#8211; A GDZIE MOJA PRYWATNOŚĆ? TO NIEBEZPIECZNE.</p>
<p>Nie bardziej niż prowadzenie bloga z wakacji. Pisałem już o &#8222;<a title="Giodoparanoja" href="http://netgeeks.pl/index.php/2010/01/giodoparanoja/">GIODOPARANOI</a>&#8222;, pisałem też nieco później (w nieco żartobliwy sposób, nie wchodź jak nie masz poczucia humoru albo dystansu do siebie) o tym <a title="e-sraczka" href="http://netgeeks.pl/index.php/2010/12/e-sraczka/">dlaczego ludzie boją się</a> takich rzeczy.</p>
<p>Tak więc kilka żołnierskich słów na ten temat.</p>
<p>Nie dzielimy się niczym ZE WSZYSTKIMI (to znaczy możemy, ale nie musimy). Dzielimy się tym z naszymi znajomymi. Tak, sprawia nam to przyjemność &#8211; taką samą jak opowiadanie o wakacjach, czy pokazywanie zdjęć z wakacji. Taką jak pokazywanie albumów ze zdjęciami dziecka gdy znajomi przychodzą do nas na kawę, czy puszczanie filmu ze ślubu. Różnica jest taka że teraz każdy SAM decyduje czy i kiedy chce to obejrzeć. Nie, nie boimy się, że ktoś nas okradnie gdy zaczekujemy się w klubie. To jakaś paranoja. Mam alarm w domu, mam ubezpieczenie. Jeśli ktoś będzie chciał mnie okraść to i tak to zrobi. Dwa lata temu okradziono mój dom gdy w nim byłem.</p>
<p>Po drugie możemy ustawić sobie odpowiednią prywatność. Możemy nawet ustawić sobie widoczność tylko dla siebie &#8211; wtedy mamy po prostu widoczny tylko dla nas, online&#8217;owy album ze zdjęciami i wydarzeniami z naszego życia. Taką e-kronikę.</p>
<p>USA to kraj ekstrawertyków. Tak mają kulturowo &#8211; czasem z nieznajomą osobą w autobusie możesz porozmawiać o historii swojego życia. A to tam rodzą się tego typu wynalazki. U nas ekstrawertyków jest znacznie mniej. Ale to nie znaczy, że ich nie ma. Nie podpieraliśmy drabinek na sali gimnastycznej podczas dyskotek, nie mamy problemu z zagadaniem z nieznajomym, uwielbiamy prowadzić prezentacje, czy rej wodzić na imprezach. Jesteśmy. Byliśmy. Nadciągamy <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2011/09/nadchodzi-era-ekstrawertykow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kasy samoobsługowe</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2011/09/kasy-samoobslugowe/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2011/09/kasy-samoobslugowe/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Sep 2011 06:43:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gadżety]]></category>
		<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>
		<category><![CDATA[kasy]]></category>
		<category><![CDATA[kasy samoobsługowe]]></category>
		<category><![CDATA[real]]></category>
		<category><![CDATA[tesco]]></category>
		<category><![CDATA[zakupy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=1738</guid>
		<description><![CDATA[Dziś na Gazecie pojawił się artykuł o kasach samoobsługowych. Miałem napisać już o tym jakiś czas temu &#8211; zaraz po naszej pierwszej przygodzie z tym systemem, ale jakoś ciągle wylatywało mi to z głowy. A może po prostu nie chciałem o tym pisać, bo niestety pochlebna opinia to nie będzie. Ale cóż &#8211; system jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong><a href="http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,10188985,Kasiasci__czyli_wstydliwi_Polacy__samoobsluga_i_prezerwatywy.html" target="_blank">Dziś na Gazecie</a> pojawił się artykuł o kasach samoobsługowych. Miałem napisać już o tym jakiś czas temu &#8211; zaraz po naszej pierwszej przygodzie z tym systemem, ale jakoś ciągle wylatywało mi to z głowy. A może po prostu nie chciałem o tym pisać, bo niestety pochlebna opinia to nie będzie. Ale cóż &#8211; system jest już w kilku ładnych marketach, więc może posłucham o tym Waszych opinii.</strong></em></p>
<p>A jak to wyglądało w moim przypadku? Kolejek oczywiście nienawidzę. Chociaż supermarket często jest jedynym rozwiązaniem (kupujemy tam choćby pieluchy i mleko dla młodego, a jeszcze niedawno dochodziły do tego kaszki i słoiczki) więc mądry wybór cenowy to spora oszczędność w skali miesiąca. Wybór pada czasem na Biedronkę, a czasem na supermarket &#8211; ten najbliższy nas to Real, chociaż czasem warto pojechać do Tesco (żona śledzi wszelkie promocje, <a href="http://netgeeks.pl/index.php/2011/02/manifest-loteka/" target="_blank">chyba jest Lo-tekiem</a> <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> )<span id="more-1738"></span></p>
<p>W Realu problemów z kolejkami zazwyczaj nie ma. W kolejce stoją maksymalnie 3 osoby, czekać długo nie trzeba. Oczywiście kasa dla osób z małymi dziećmi i w kobiet ciąży zazwyczaj albo jest zamknięta, albo zapchana przez inne osoby (zupełnie jak kasy z ograniczeniem do 9 produktów &#8211; zawsze ktoś niechcący nie doczyta, ale to zupełnie inny temat, o którym muszę napisać na <a href="http://subiektyw.glogg.pl" target="_blank">Subiektywie</a>).</p>
<p>W Tesco natomiast (przy Stalowej) prawie zawsze trafiam na dość spore kolejki. Dlatego ucieszyłem się niezmiernie, gdy zobaczyłem kasę samoobsługową. Po pierwsze koniec stania w kolejce, po drugie jako geek nie mogłem takiej okazji przepuścić. Podchodzę, kładę towary obok, zaczynam skanowanie. I tu zaczyna się przygoda. Wiem, pewnie osoby korzystające z tego codziennie mają w tym wprawę, ja na początku zapomniałem o przekładaniu towarów na specjalną wagę. Potem okazało się, że coś z wagą jest nie tak &#8211; summa summarum co chwilę coś się wieszało. Młody był już głodny, więc marudził, kasa co chwilę miała humory, a pani która przychodziła ją odblokować nie zawsze się spieszyła.</p>
<p>Do tego trzeba było wyjąć KAŻDY słoiczek z opakowania i skasować! A opakowań mieliśmy kilka. Inaczej waga się nie zgadzała. W ten sposób trzeba było wieźć słoiczki oddzielnie (normalnie stały zapakowane na półce). Bezsens.</p>
<p>Prawdę mówiąc jakoś specjalnie rewolucji nie odczułem.</p>
<p>A przecież można inaczej. <a title="Pan tu nie stał!" href="http://netgeeks.pl/index.php/2009/02/pan-tu-nie-stal/" target="_blank">Pisałem o tym dwa lata temu</a>. Można wprowadzić czytniki, którymi już w trakcie zakupów skanujemy kody, a następnie wychodzimy sobie ze sklepu specjalnym wyjściem. Czytniki są tylko dla zarejestrowanych klientów, a przy kasach raz na jakiś czas zdarzają się wyrywkowe kontrole, czyli po prostu zwykłe kasowanie produktów na taśmie. Jeśli ściemniasz (czyli kradniesz) &#8211; trafiasz &#8222;na gablotę&#8221; (tych klientów nie obsługujemy). Można? Można.</p>
<p>Oczywiście można powiedzieć, że u nas więcej złodziei niż w Szwajcarii. Bo ja wiem? Nas w Polsce nigdy nie okradli, w Genewie natomiast tak <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' />  Tak czy inaczej system ważenia uważam za półśrodek i straszną upierdliwość, gdy dodać do tego jego niedoskonałości i zacinanie się przy niektórych produktach, to cały eksperyment z samodzielnym kasowaniem wcale mnie nie bawi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2011/09/kasy-samoobslugowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Yanosik</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2011/07/yanosik/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2011/07/yanosik/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jul 2011 19:22:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gadżety]]></category>
		<category><![CDATA[Geo]]></category>
		<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[antyradary]]></category>
		<category><![CDATA[cb]]></category>
		<category><![CDATA[cbradio]]></category>
		<category><![CDATA[janosik]]></category>
		<category><![CDATA[radary]]></category>
		<category><![CDATA[yanosik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=1700</guid>
		<description><![CDATA[Każdy kto choć trochę jeździ po Polsce wie dobrze, że przypomina to bardziej komputerową grę, niż swobodne przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Absurdalne momentami ograniczenia prędkości, TIRy które co chwilę trzeba wyprzedzać, pierdoły zwalniające do 10 km/h przed skrętem. Do tego oczywiście liczne radary. Nie chcę tutaj wywoływać dyskusji o ograniczeniach prędkości (zapraszam na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Każdy kto choć trochę jeździ po Polsce wie dobrze, że przypomina to bardziej komputerową grę, niż swobodne przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Absurdalne momentami ograniczenia prędkości, TIRy które co chwilę trzeba wyprzedzać, pierdoły zwalniające do 10 km/h przed skrętem. Do tego oczywiście liczne radary. Nie chcę tutaj wywoływać dyskusji o ograniczeniach prędkości (zapraszam na mojego offlajnowego bloga, ale dopiero w poniedziałek, bo nie zapłaciłem za domenę <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> ), tylko o tym jak w jasny sposób dowiadywać się o tym co dzieje się na drodze. Bo przecież nie chodzi tylko o radary, czy kontrole prędkości, ale także korki i inne utrudnienia drogowe.</strong></p>
<p>Oczywistym rozwiązaniem dla sporej części kierowców jest CB-Radio. Niestety, ja pewnie do właścicieli CB raczej nie dołączę. Nie wiem, zawsze drażniła mnie nieco społeczność radiowców, wydawała się trochę odrealniona ze swoimi dziwnymi kodami i &#8222;breko, breko&#8221;. Szczególnie w erze internetu <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ale tak naprawdę to co drażni mnie w CB to słuchanie nieznajomych idiotów przerzucających się przekleństwami, czy dyskutujących w iście TIRowym (w najgorszym znaczeniu) stylu. Jakoś mnie ta cwaniacka gwara zupełnie nie ciągnie i tyle <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> <span id="more-1700"></span></p>
<p>Czy mam wyjście? Całe szczęście tak. Jest nim Janosik. A raczej <a href="http://yanosik.pl/" target="_blank">Yanosik</a>. A cóż to takiego? W skrócie można powiedzieć, że to system social driving <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Idea nie jest nowa, już od jakiegoś czasu GPSy zbierają informacje o prędkości z jaką się poruszamy, i te podłączone do sieci obliczają w ten sposób natężenie ruchu na poszczególnych odcinkach. A jak działa sam Yanosik?</p>
<p>Przede wszystkim to urządzenia nadawczo odbiorcze, wyposażone w odbiornik GPS i moduł GSM. Nie mają ekranu LCD, zbierają informacje o prędkości poruszania się użytkowników oraz sygnały od nich o zdarzeniach w danym miejscu. Krótko mówiąc &#8211; przejeżdżam koło radaru &#8211; wciskam przycisk radar. Jeśli zrobi to w tym miejscu kilku użytkowników Yanosika &#8211; radar zostanie dodany do bazy. Od tej pory kiedy ktoś z użytkowników zbliży się do tego miejsca, yanosik &#8222;przemówi&#8221; ostrzegając go o radarze.</p>
<div id="attachment_1709" class="wp-caption aligncenter" style="width: 195px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2011/07/yanosik2010b1.jpeg"><img class="size-full wp-image-1709" title="yanosik2010b" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2011/07/yanosik2010b1.jpeg" alt="" width="185" height="325" /></a><p class="wp-caption-text">Yanosik - urządzenie</p></div>
<p>To oczywiście też nie jest nihil novi &#8211; GPSy z mapami samochodowymi posiadają możliwość ściągnięcia lokalizacji radarów i też ostrzegają. Widze jednak w tym systemie kilka plusów.</p>
<p>Pierwszy jest taki, że wszystko dzieje się live. Zgłaszamy radar, kontrolę policji, czy wypadek w danym miejscu szybko i jednym przyciskiem. Spokojnie możemy to zrobić podczas jazdy (choć oczywiście powinniśmy uważać <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Dzięki temu lokalizacje zawsze są świeże i aktualne. Oczywiście na traach na których podróżują użytkownicy z Yanosikami&#8230; Z mojoego doświadczenia wynika jednak że wbrew pozorom wcale nie jest ich tak mało. No właśnie. Czas na clue.</p>
<p>Samo urządzenie nie jest specjalnie atrakcyjne. Nei ma interfejsu, nie jest wcle tanie (299 zł), trzeba płacić roczny abonament za jego obsługę (69 zł). Ale&#8230; Yanosik to także aplikacja na telefon! Istnieje w wersjach na iPhone&#8217;a, Androida.</p>
<p>Aplikacja jest darmowa, więc bez zastanowienia ściągnąłem ją i odpaliłem podczas podróży do na trasie Warszawa &#8211; Wrocław. Interfejs jest bardzo prosty i nieskomplikowany. Duże przyciski za pomoca których możemy zgłosić wydarzenie, twoja prędkość i odległość od zdarzenia. Gdy zbliżamy się do danego wydarzenia, rozlega się komunikat głosowy, możemy je potwierdzić lub anulować.</p>
<div id="attachment_1701" class="wp-caption aligncenter" style="width: 504px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_3277.png"><img class="size-medium wp-image-1701" title="IMG_3277" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_3277-494x741.png" alt="" width="494" height="741" /></a><p class="wp-caption-text">Ekran główny</p></div>
<p>Ale prawdziwym skarbem w systemie jest mapa z zaznaczoną średnią prędkością poruszania się pojazdów. Oczywiście nie jest idealna &#8211; jeszcze dość mało ludzi używa tego systemu, aby wyniki były zawsze miarodajne, ale naprawdę to niezłe źródło informacji o korkach &#8211; o niebo lepsze niż dający dość dziwne wyniki Google Maps z włączoną od niedawna obsługa informowania o ruchu.</p>
<div id="attachment_1702" class="wp-caption aligncenter" style="width: 504px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_3278.png"><img class="size-medium wp-image-1702" title="IMG_3278" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_3278-494x741.png" alt="" width="494" height="741" /></a><p class="wp-caption-text">Widok mapy</p></div>
<p>System pozwala zorientować się jak długi jest korek przed nami (wtedy odpalam GPS i szukam alternatywnej drogi), albo chociażby którą trasą wjeżdżać do miasta (w lecie to kluczowa informacja &#8211; czy wjeżdżać do Warszawy przez Łomianki, czy odbić na Nowy Dwór <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Polecam Yanosika jako dodatkowe urzadzenie w czasie jazdy. Niestety nie mogę wtedy korzystać z iPhone&#8217;a jako serwera muzyki (pierwszy komunikat głosowy automatycznie wyłącza muzykę) &#8211; ale coś za coś. Namawiam gorąco &#8211; im więcej będzie nas &#8211; użytkowników, tym lepsze wyniki będziemy otrzymywać <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2011/07/yanosik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wrocławskie dwa kółka</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2011/07/wroclawskie-dwa-kolka/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2011/07/wroclawskie-dwa-kolka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jul 2011 20:27:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gadżety]]></category>
		<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=1687</guid>
		<description><![CDATA[Zawsze gdy jestem we Wrocławiu, a przynajmniej gdy jest ciepło, staram się wymknąć choć na chwilę w okolice rynku. Tak było i tym razem &#8211; młody z Babcią, żona z iPadem i Citiville, a ja po cichu myk myk do tramwaju (o kupowaniu biletu komórką będzie kolejna notka). Po chwili wysiadka, kilka kroków w stronę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Zawsze gdy jestem we Wrocławiu, a przynajmniej gdy jest ciepło, staram się wymknąć choć na chwilę w okolice rynku. Tak było i tym razem &#8211; młody z Babcią, żona z iPadem i Citiville, a ja po cichu myk myk do tramwaju (o kupowaniu biletu komórką będzie kolejna notka). Po chwili wysiadka, kilka kroków w stronę rynku i&#8230; stojak z miejskimi rowerami!</strong></p>
<p>A obok niego terminal do ich obsługi i zachęta do rejestracji przez internet. Nie byłbym geekiem gdybym nie spróbował! Wyciągam iPhone&#8217;a, wpisuję adres i zaczynam rejestrację.<span id="more-1687"></span></p>
<p>Całość przebiega dość sprawnie &#8211; mobilna wersja strony jest dość lekka i przyjemna. Podaję imię, nazwisko, email, numer telefonu i numer karty płatniczej. Pierwszych 20 minut jest darmowe, potem symboliczne opłaty po 1 czy 2 zł. Po chwili przychodzi do mnie numer PIN, a system sam mnie loguje.</p>
<p>Podchodzę do roweru. Na jego tylnej części widnieje duży numer. Podaję numer roweru i klikam WYPOŻYCZ.</p>
<p>Na ekranie wyświetla się kod zamka &#8211; każdy rower jest przypięty zamkiem z kodem. Ustawiam kod&#8230; Albercik, to działa! <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<div id="attachment_1688" class="wp-caption aligncenter" style="width: 385px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_3257.png"><img class="size-large wp-image-1688 " title="IMG_3257" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2011/07/IMG_3257-625x937.png" alt="" width="375" height="562" /></a><p class="wp-caption-text">Wypożyczenie roweru jest proste <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p></div>
<p style="text-align: left;">Wyciągam rower ze stojaka, wsiadam i&#8230; zonk. Łańcuch totalnie się zablokował. Kilkadziesiąt sekund dłubania i szarpania i jadę. Niestety niedługo. Łańcuch rzeczywiście nie chce kooperować. Podchodze do stojaka, wstawiam rower, zamykam zamek. Odpalam stronę, zwracam rower. Całośc przebiega też dość sprawnie, choć muszę podać nazwę punktu w którym zwracam rower &#8211; wymaga to nieco rozeznania <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: left;">Wypożyczam drugi rower. Wydaje się ok. Niestety po przejechaniu kilkunastu metrów okazuje się, że siodełko nie chce w nim współpracować&#8230; Podjeżdża do kolejnej stacji &#8211; tym razem przy Placu Solnym i zwracam rower. Wypożyczam kolejny. Nie biorę tego z rozwalonym błotnikiem, ani tego z urwanym koszem. Udaje się! W końcu biorę w ręce egzemplarz który działa!</p>
<p style="text-align: left;">Rower jest dość ciężki. Ma torpedo, do którego nie mogę się przyzwyczaić, kilka razy odruchowo chcę przekręcić nogą pedał w drugą stronę, hamuję i prawie przewracam się. Ostatnio jeździłem rowerem z torpedo jakieś 15 lat temu <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: left;">Jeden hamulec ręczny, po prawej stronie. Przerzutka 3stopniowa, całkiem rozsądna. Koszyk przymocowany do ramy &#8211; ja ruszam kierownicą, on zostaje w miejscu. Wydaje się to nieco dziwne, no cóż, nigdy nie byłem hipsterką jeżdżącą holenderką z bagietką w koszyku <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: left;">Robię kilka rundek po rynku i okolicach &#8211; po chwili jednak ręcę zaczynają mnie dziwnie swędzieć &#8211; to efekt uboczny jeżdżenia po brukowanych uliczkach wrocławskich <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Odstawiam więc rower i podążam w stronę najbliższej knajpy. Pieszo.</p>
<p style="text-align: left;">Rowery &#8211; duży plus. Niestety nieco podniszczone, w tak krótkim okresie czasu. No ale co zrobić. Wielki plus za możliwość &#8222;quick startu&#8221; bez logowania się z domu, czy wykupywania jakichś specjalnych żetonów. Brawo Wrocławiu <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2011/07/wroclawskie-dwa-kolka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>7 mitów o Social Media</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2011/03/7-mitow-o-social-media/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2011/03/7-mitow-o-social-media/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Mar 2011 21:34:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Reklama]]></category>
		<category><![CDATA[Social]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[blogerzy]]></category>
		<category><![CDATA[blogi]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[fora]]></category>
		<category><![CDATA[heureka]]></category>
		<category><![CDATA[seth godin]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=1596</guid>
		<description><![CDATA[Od pewnego czasu przez blogosferę oraz przez różnorakie grupy dyskusyjne przewija się dysputa o tym jakie to Social Media jest złe. To całkiem naturalne &#8211; niewątpliwej fascynacji SM którą to od pewnego czasu możemy obserwować, towarzyszyć musi zjawisko przeciwne. Opinie wyrażane na ten temat w dość dosadny sposób zawsze nieco mnie bawią &#8211; w sumie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong>Od pewnego czasu przez blogosferę oraz przez różnorakie grupy dyskusyjne przewija się dysputa o tym jakie to Social Media jest złe. To całkiem naturalne &#8211; niewątpliwej fascynacji SM którą to od pewnego czasu możemy obserwować, towarzyszyć musi zjawisko przeciwne. Opinie wyrażane na ten temat w dość dosadny sposób zawsze nieco mnie bawią &#8211; w sumie SM są stosunkowo młode i bardzo szybko się zmieniają, trudno więc wyrażać jakiekolwiek twarde i niepodważalne opinie. </strong></p>
<p>Notka ta krążyła mi po głowie od jakiegoś czasu. Postanowiłem zebrać największe mity i wątpliwości dotyczące marketingu w Social Media i spróbować się z nimi rozprawić. Tak, będe pisał o marketingu w SM a nie o Social Media jako takich (o tu powinienem opisać <strong>mit nr #0 &#8211; Social Media powstały po to aby uprawiać w nich marketing</strong>, ale bzdura tego punktu jest tak oczywista, że potraktuję go jako swoistą rozgrzewkę). Wiem, pewnie spora część z was korzysta z SM w zwykły sposób i nie jest związana z nim zawodowo &#8211; ale właśnie specyfiką SM jest silne powiązanie działań marketingowych z tym co w SM robimy na codzień, więc może będziecie chcieli też conieco poczytać. A więc naprzód.</p>
<p><span id="more-1596"></span></p>
<h3>1. Social Media to coś nowego</h3>
<p>Mogłoby wydawać się, że SM to sprawa zupełnie nowa. Takie podejście mogą podtrzymywać różne świeżopowstałe &#8211; jak grzyby po deszczu &#8211; agencyjki i wszelakie kilkuosobowe firemki. To jasne, w ten sposób zdają się mówić &#8222;dopiero co powstaliśmy, ale przecież Social Media też dopiero co powstało&#8221;. Oczywiście nic bardziej błędnego.</p>
<p>Social Media to przecież nie tylko Facebook (o tym w oddzielnym punkcie). Fora dyskusyjne, blogi i inne platformy wymiany informacji nie istnieją od wczoraj, od dwóch a nawet od pięciu lat tylko o wiele, wiele dłużej. Zmieniają się narzędzia, zmieniają się platformy, zmienia się w końcu cała sieć i dostęp do niej. Facebook zrewolucjonizował wiele rzeczy. Ale wiele rzeczy pozostaje takich samych. Przed Facebookiem był MySpace, wcześniej było wiele różnych mniejszych lub większych serwisów mających społecznościową twarz. Były małe serwisy stawiane na Joomli (wcześniej Mambo) z różnymi pluginami pozwalającymi na takie czy inne społeczne interakcje. Były rozbudowane profile, możliwości wypowiadania się na profilach, były czaty i shoutboxy. Były galerie zdjęć i dyskusje pod nimi. Były wreszcie różnego rodzaju fora dyskusyjne i grupy usenetowe.</p>
<p>A Social Media marketing? Ten też ewoluował. Od różnego rodzaju działań na forach dyskusyjnych (działań jawnych i niejawnych), przez akcje z blogerami czy też inne działania mniej lub bardziej partyzanckie. Z jednym mogę się zgodzić &#8211; nikt wcześniej nie dał firmom tylu narzędzi do komunikacji z fanami marki co Facebook. Ale nie mówmy że Social Media powstały wczoraj.</p>
<h3>2. Social Media nie mają sensu</h3>
<p>To zdanie które słyszę często od różnego rodzaju introwertyków i innych osób które osobiście nie rozumieją po co w ogóle Social Media w dzisiejszym kształcie. Po co Facebook. Po co idea dzielenia się czymkolwiek. Przecież to istny ekshibicjonizm! Pisałem o tym jakiś czas temu na moim <a href="http://subiektyw.glogg.pl/index.php/2010/10/uzalezniony-od-ludzi-czyli-dlaczego-tyle-pisze/" target="_blank">niecyfrowym blogu</a>. Napiszę tu jeszcze raz, w skrócie. Rozumiem, że nie wszyscy chcą dzielić się z innymi tym co robią. Spoko. Natomiast będzie ciągle istniała spora grupa ludzi dla których to bardzo ważne. Oni istnieli od zawsze! Zupełnie jak na imprezach szkolnych &#8211; jeden gość skupiał wokół siebie uwagę towarzystwa, kilka osób stało wokół niego i śmiało się z jego dowcipów, a część osób nieśmiało sączyła drinki w kącie. Pokazywaliśmy innym zdjęcia (&#8222;widziałeś już zdjęcia z naszego wyjazdu?&#8221;) i filmy (&#8222;a może obejrzymy teraz film z naszego ślubu?&#8221;). Tagowaliśmy się (podpisy pod zdjęciami w albumach). Teraz jest lepiej &#8211; sami decydujemy co oglądać a co nie. Jedni piszą, inni komentują, a jeszcze inni tylko czytają.</p>
<p>Przestrzegam przed jednym &#8211; nie oceniaj możliwości SM swoją miarą. Może coś ciebie nie angażuje, ale to przecież nie znaczy że to coś nieangażującego. Mnie na przykład zupełnie nie angażuje piłka nożna (serio). Ale byłbym kompletnym idiotą gdybym twierdził że piłka nożna nie angażuje. Albo że nie można na niej zarobić.</p>
<h3>3. Social Media to Facebook</h3>
<p>&#8222;Zróbcie nam fanpejdża&#8221;. Takie zdanie mniej lub bardziej otwarcie pada dość często ze strony klienta. Bo przecież teraz robi się fanpejdże. Ba, część agencji próbuje ten stan rzeczy utrzymać. A przecież nic bardziej błędnego. Jak już pisałem &#8211; Social Media istniało przed erą Facebooka. I będzie istnieć po tej erze, a ta pewnie też kiedyś się skończy. I istnieje też poza Facebookiem, bo przecież to nie cały świat.</p>
<p>Działania w Social Media to także działania z liderami opinii (czyli choćby blogerami). Ja wiem że to działania trudne &#8211; widać to choćby po ostatnich notkach na blogach Kominka, Artura Kurasińskiego czy Antyweb, widać po prezentacji Maćka Budzicha na FacebookNOW. Agencje i firmy startują do blogerów z różnymi kuriozalnymi propozycjami, traktując ich jak przedłużenie outdooru, czy jak lepsze bannery. A to przecież nie tak. To nie model &#8222;zapłacę Ci, a ty będziesz mówił dobrze o naszym produkcie&#8221;. To jednak o wiele bardziej skomplikowane.</p>
<p>Social Media to także działania na forach. Wiem że to kojarzy się głównie z szemrankami, ale tu zupełnie nie o to chodzi. Są przecież akcje sponsorowane, są inne możliwości działań w imieniu marki &#8211; oficjalnie. I wiele innych jeszcze nieodkrytych możliwości &#8211; o tym napiszę szerzej w ostatnim punkcie.</p>
<p>Najpierw brief, założenia, budżet, analiza. Potem dobór środków. Choć dla niektórych to nie do pomyślenia, naprawdę może okazać się że dla niektórych klientów fanpage nie ma sensu. Być może tylko aplikacja lub inne działania. A najczęsciej strategia holistyczna.</p>
<h3>4. Social Media dają kiepskie rezultaty</h3>
<p>To zdanie z którym spotykam się często &#8211; wypowiadają je albo moi koledzy z bardziej tradycyjnych agencji digitalowych (którzy przesypiają SM he he &#8211; mspanc) albo klienci przyzwyczajeni do działań tradycyjnych. A klienci lubią oczywiście duże liczby. Czym jest więc te kilka tysięcy unikalnych użytkowników na blogu? Albo czymże jest te kilka/naście/dziesiąt tysięcy fanów? &#8222;Ja mam kilkaset tysięcy kliknięć na banner!&#8221;.</p>
<p>No właśnie. I co z tego. I z twoich kliknięć? Często daję przykład że to trochę jak chwalenie się, że potrąciło się dzisiaj łokciem 500 osób w metrze. A ja zaprzyjaźniłem się w tym czasie z trzema. Kto wygrał pod koniec dnia? Co po tych kilkuset szturchnięciach?</p>
<p>Co po tych setkach tysięcy kliknięć na banner? Co po super wynikach SEO/SEM? Czy ilość wejść na stronę jest ostatecznym celem dla klienta? Co wreszcie dadzą te wejścia na stronę? Czy każdy kto wejdzie na stronę jest automatycznie konsumentem dokonująym decyzji zakupowej? To oczywiście bzdura <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Era jednostronnych komunikatów kończy się. Czas na dialog marki z konsumentem. Czy tego chcecie czy nie. Pisze o tym Seth Godin i ja mu wierzę &#8211; czasy &#8222;spray and pray&#8221; powoli się kończą. Wolniej niż bym chciał, ale jednak. Czasy gdy zasrywa się konsumentów bezdusznymi wymysłami copywriterskimi, Warzylionem i innym ścierwem. Swoją drogą zastanawiałem się &#8211; jak można liczyć na to, że ludzie będa chcieli wchodzić na nudne strony produktów FMCG? Kto o zdrowych zmysłach odwiedza stronę pasty do zębów czy płynu do mycia podłogi? Przecież wiadomo że wszystko co tam się znajduje to puste słowa i wymyślna grafika&#8230; I to ma przekonać do kupna? Wolne żarty.</p>
<p>Social Media DAJĄ rezultaty. Niekoniecznie sprzedażowe, ale o tym w punkcie o mierzeniu SM.</p>
<p>Tysiąc osób które przeczyta notkę blogera to tysiąc osób które moża zaufać osobie którą zna i którą szanuje. Osobie która &#8211; jak pewnie większość sądzi &#8211; nie sprzeda się w chamski sposób wbrew swoim zasadom jakiejś marce. Dwadzieścia tysięcy fanów na Facebooku to nie jakieś osoby które weszły na stronę, to osoby które dobrowolnie zgodziły się na wejście w związek z marką. Na związek działający na zasadzie &#8222;ty dasz mi content/konkurs/informacje  o produkcie/cokolwiek innego a ja dam ci swoją lojalność, dopóki jej nie spieprzysz&#8221;.</p>
<p>A z 500 tysięcy kliknięć na banner, połowa może okazać się niezainteresowana, spora część może kliknęła przez pomyłkę, a jeszcze inna część wejdzie, przeczyta, wyjdzie i zapomni. Tak więc nauczymy się na te liczby patrzeć inaczej. Social Media nie są od budowania wielkiego ruchu. Są od budowania głębi. Są czesto wróblem w garści, a nie wielkimi liczbami na dachu.</p>
<h3>5. Każdy może robić Social Media</h3>
<p>Przecież to proste. Można łatwo założyć &#8222;fun page&#8221;. I potem pisać. Skoro robię to codziennie na swoim profilu to czemu nie mogę robić tego dla marki?</p>
<p>W sumie&#8230; Każdy może też robić outdoory. Serio. Wystarczy Paint. Przekonuję się o tym boleśnie widząc wytwory kolejnych corelow0-plotterowych-agencji-reklamowych <a href="http://subiektyw.glogg.pl/index.php/2011/03/zasmiecanie-przestrzeni-publicznej/" target="_blank">produkujących kolorowe szmaty na płoty</a>. Ale jaka będzie tego jakość? Średnia.</p>
<p>Za dobrze prowadzonym fanpage, czy każdym innym działaniem SM stoi sztab ludzi. Stoją stratedzy i badacze którzy powinni zrobić analize rynku i konkurencji, stoi dział strategiczny który przetrawił brief i wymyślił świetną koncepcję strategiczną. Stoi dział kreacji który przygotował i przygotowuje na bieżąco fajne i angażujące kreacje. Czasem też programiści którzy tworzą fajną aplikację. I stoją wreszcie Content Managerowie, którzy tworzą angażujące treści, którzy komunikują się na codzień z fanami lub też z blogerami, czy użytkownikami for dyskusyjnych, animują wirtualne społeczności. Pewnie może to robić jedna osoba. Jednak jaką będzie to miało jakość? Średnią. Bardzo średnią.</p>
<p>Dlatego też w większości wypadków zatrudnianie jednej osoby która &#8222;zajmie się tym całym social media w naszej firmie&#8221; jest strategią najłagodniej to nazywając&#8230; mocno ekonomiczną. Czyli tanią. Czyli kiepską. Jeśli chcesz dobrze istnieć w Social Media to nie żałuj na to środków. Skoro nie żałujesz ich na egzotyczny plan zdjęciowy dla kampanii TV w której sprzedaje się bzdury sztuczną grą aktorów, to czemu nie chcesz jej zainwestować w prawdziwa komunikację z konsumentem? <img src='http://netgeeks.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Tanio = kiepsko. W większości wypadków. Sorry.</p>
<h3>6. Social Media są niemierzalne</h3>
<p>Wszystko jest mierzalne. To tylko kwestia odpowiednich narzędzi. Zawsze fascynował mnie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Eratostenes" target="_blank">Eratostenes</a> który zmierzył średnicę Ziemi jeszcze przed naszą erą! Oczywiście ideałem byłoby powiedziec klientowi &#8222;coś tam zrobimy&#8221; a następnie &#8222;coś tam zrobić&#8221;. Tylko kto na to pójdzie?</p>
<p>Jednym z dużych błędów dotyczących dyskusji o mierzalności efektów Social Media jest próba bezpośredniego przełożenia tego na ROI. Na sprzedaż. A większość działań w SM to działania wizerunkowe. Miękkie. Więc w ich efekcie wzrasta świadomość marki, brand awareness.</p>
<p>Czy komuś przyszło do głowy mierzyć działania PRowe bezpośrednim przełożeniem na sprzedaż? Wątpię. A nawet jeśli to pewnie nie był to zbyt fortunny pomysł.</p>
<p>Każda agencja ma (lub powinna mieć) swój własny pomysł na badanie przestrzeni społecznościowych. My w Heurece mamy nasze autorskie narzędzie pozwalające zbadać natężenie i rodzaj buzzu wywołanego w SM, rodzaj i nasilenie dyskusji o marce, to ile się o niej mówi, gdzie się mówi i jak się mówi. I porównać to do stanu przed działaniami i po działaniach. W końcu klient oczekuje zawsze jakichś wyników.</p>
<h3>7. Social Media to bańka która niedługo pęknie</h3>
<p>Tak, a my obudzimy się znowu w pięknej epoce przed SM. Będziemy mogli nadal tworzyć wspaniałe strony www płynów do mycia podłóg na które kierujemy wspaniałymi toplayerami z uciekającym krzyżykiem. Większość budżetu przeznaczymy na celeby mówiące z ekranu, że produkt jest zajebisty. Najlepiej w przebraniu doktora, lub w &#8222;niby-studiu-telewizyjnym&#8221;. Potem dodamy jakiś render pokazujący jak &#8222;nowe, aktywne cząsteczki inteligentnie rozbijają brud&#8221;. Do tego kilka radiówek w których głos męski i żeński przerzucają sie argumentami by na końcu chórem wychwalać nasz produkt. Za resztę budżetu kupimy połowę outdooru w stolicy, zrobimy jakiś spamerski mailing to kogo popadnie i wyprodukujemy trochę długopisów z nadrukiem.</p>
<p>Nie, całe szczęście nie. To dopiero byłby sen. Koszmar wręcz. Era jednostronnej komunikacji dobiega końca. Marki &#8211; czy tego chcą czy nie &#8211; będą musiały zacząć rozmawiać z konsumentem. Nie, nie ze wszystkimi. Z wybranymi &#8222;rzecznikami&#8221;, z osobai najakwtyniejszymi. Reszta będzie pewnie się przyglądać. Komunikacja stanie się bardziej ludzka, do lamusa zaczną powoli odchodzić copywriterskie masturbacje, wymyślne hasła i inne sztuczne bzdety.</p>
<p>Konsumenci będą mieli coraz więcej możliwości zadawania pytań i wytykania błędów.</p>
<p>A że na razie to wygląda jak wygląda? A pamiętacie pierwsze polskie spoty z lat 80tych? Pamiętacie pumeks &#8222;purocolor&#8221;? I &#8222;prusakolep? I &#8222;ofertę Zrembu zawsze na czasie&#8221;? Jak nie to przeszperajcie Youtube.</p>
<p>Zdaję sobie sprawę, że wiele, ba, większość marek idzie obecnie na łatwiznę. Jest dość łatwo wyciągnąć kasę, bo każdy chce być w Social Media. Więc każdy robi je po swojemu. Trochę po omacku. Rozdawnictwo iPadów, gadanie o &#8222;dupie Marynie&#8221; (&#8222;wkrótce weekend, a co u Was?&#8221;) i tak dalej. To pewnie po jakimś czasie się oczyści. Ale jedno jest pewne &#8211; rynek nie będzie już nigdy taki sam i marzenia że wrócimy to ery jednostronnej komunikacji sa marzeniami ściętej głowy.</p>
<p>Facebook pewnie kiedyś padnie. Po nim będzie coś innego, a potem coś innego. Ja już dawno nie zaglądałem na IRCa, jeszcze dawniej na ICQ. Nie pamiętam kiedy ustawiłem status na GG. Panta Rhei :] Ale idea dialogu z konsumentem została zaszczepiona. A narzędzi będzie coraz więcej. Uwaga, nadchodzimy! You have been warned.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2011/03/7-mitow-o-social-media/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Manifest Loteka</title>
		<link>http://netgeeks.pl/index.php/2011/02/manifest-loteka/</link>
		<comments>http://netgeeks.pl/index.php/2011/02/manifest-loteka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Feb 2011 10:38:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>s00hy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gadżety]]></category>
		<category><![CDATA[I.R.L.]]></category>
		<category><![CDATA[lo-tech]]></category>
		<category><![CDATA[lotek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://netgeeks.pl/?p=1578</guid>
		<description><![CDATA[„Wyruszyliśmy z czegoś, co wyglądało na nie używany warsztat remontowy, zastawiony trójkątnymi segmentami dachu. Wszystko tu pokrywała taka sama jednolita warstwą graffiti: nazwy gangów, inicjały, daty sięgające początku wieku. Graffiti nie opuszczało nas przez całą drogę, blednąc stopniowo, aż tylko jeden tekst powtarzał się co pewien czas. LO TEK. Grubymi czarnymi literami. - Kto to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div><em>„Wyruszyliśmy z czegoś, co wyglądało na nie używany warsztat remontowy, zastawiony trójkątnymi segmentami dachu. Wszystko tu pokrywała taka sama jednolita warstwą graffiti: nazwy gangów, inicjały, daty sięgające początku wieku. Graffiti nie opuszczało nas przez całą drogę, blednąc stopniowo, aż tylko jeden tekst powtarzał się co pewien czas. LO TEK. Grubymi czarnymi literami.<br />
- Kto to jest Lo Tek?<br />
- Nie my, szefie. &#8211; Wspięła się na aluminiową drabinkę i zniknęła w otworze w arkuszu pogiętego plastyku.<br />
- Low Technology, niska technika. &#8211; Plastyk tłumił jej słowa. Szedłem za nią, oszczędzając bolący nadgarstek. Lo Tekowie. Twój numer z obrzynem uznaliby za dekadencję.”</em><br />
Wiliam Gibson – „Johnny Mnemonic”<br />
<span id="more-1578"></span>Jestem Lotekiem i dobrze mi z tym.  Ale kim właściwie jest Lotek? Słowo zapożyczyłem ze znanego z ekranizacji, opowiadania Wiliama Gibsona. W uproszczeniu, była to subkultura, która celowo narzuciła sobie reguły zakładające unikanie kontaktu z zaawansowanymi technologiami opanowanymi przez megakorporacyjne Zaibatsu. Ja do korpo (nawet Apple) w zasadzie nic mam. Po prostu nie lubię przepłacać. A zwłaszcza nie lubię przepłacać za markę. Bez napinanie się, dorabiania ideologii czy powoływania  na „No Logo” Noemi Klein. Lubię wygodne życie, niemniej staram się je tak urządzić, aby zaoszczędzone pieniądze móc wydać na jak najwięcej fajnych rzeczy:  komiksów, dobrych książek.</p>
<p>Najlepszym chyba  przykładam działania filozofii loteków  jest decyzja o zakupie  telefonu.  Jeśli Android daje wszystkie potrzebne użyteczności (sporą bazę programów, rozrywkę, integrację z Facebookiem, słuchanie muzyki), to po co płacić za coś z logiem Jabłuszka?  Co takiego daję mi Apple czego nie da ponad połowę tańszy  telefon z Androidem?  A może inaczej: czy to co oferuje produkt Appla warte jest tej różnicy w kwocie wydanych  pieniędzy? Pewnie dla niektórych – tak.</p>
<p>Weźmy kwestię żywienia. Pokochałem Biedronkę. Przy czym nie mówię tu o produktach-odpowiednikach  tanich marek jak np. makrowe Aro, czy tescowe Tesco Value.  Właśnie dzięki  Biedronce mogę się delektować szynką szwarcwaldzką w cenie 3.49 zł za 100 g. I to produkowaną nie w jakiejś masarni w Niżyskach Górnych, ale w Szwarcwaldzie. Jeśli macie w ręku styczniowy numer Logo, to wiecie, że nie jestem w tej miłości osamotniony.</p>
<p>Szybki research Biedronkowy pozwala odkryć kolejne skarby. Oliwę Extra Virgin z pierwszego tłoczenia 9 zł/butelkę.  Soki z Hortexu, czy czekolady produkowane przez Wawel. Oczywiście marki noszą  nazwy Biedronkowe, ale czy to coś zmienia? Nawet poczciwa Coca Cola, jest do kupienia w Biedronce (w nigdzie indziej niedostępnej butlelce o pojemności 1.75  l ). Ja co prawda przerzuciłem się na biedronkową Oryginal Colę Zero (produkowaną przez Hoop), ale akurat tu rozumiem tradycjonalistów, którzy wierni są smakowi.</p>
<p>Żeby nie było wątpliwości. Mięsa bym tam nie kupił. Po jajka kur z wolnego wybiegu, również chodzę do Carrefoura. Po większe frykasy do Piotra i Pawła. Jednak paradoksalnie Biedronkę cenię za to, co inni mogą uważać za wadę – ograniczony wybór.  Po co mi do wyboru 30 rodzajów masła 2-3 w pełni  zaspokajają moje oczekiwania.</p>
<p>Ale wróćmy do tego co nerdy lubią najbardziej.<br />
Powiedzmy, że potrzebujemy kupić  odtwarzacz Blue Ray. W chwili obecnej najlepszym wyjściem wydaję się zakup Playstaione 3, gdyż w cenie odtwarzacza zyskujemy konsolę. Załóżmy jednak, że konsola nie jest nam potrzebna (hehe), jesteśmy fanboyami Xboxa,  bądź też z różnych powodów (głośny radiator Plejaka) nie chcemy jej kupować.<br />
W takich sytuacjach przeważnie udajemy się do salonu, gdzie sprzedawca oferuję nam  urządzania z różnego przedziału cenowego:<br />
Tani Funai B1 &#8211; M110 dostępny tu i ówdzie  za ok 350 zł<br />
<a href="http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:ZJa1rt7X5IgJ:allegro.pl/nowy-odtwarzacz-blu-ray-funai-b1-m110-divx-hd-jpeg-i1360692360.html+Funai+B1+-+M110+cena&amp;cd=10&amp;hl=pl&amp;ct=clnk&amp;gl=pl&amp;client=opera&amp;source=www.google.pl">http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:ZJa1rt7X5IgJ:allegro.pl/nowy-odtwarzacz-blu-ray-funai-b1-m110-divx-hd-jpeg-i1360692360.html+Funai+B1+-+M110+cena&amp;cd=10&amp;hl=pl&amp;ct=clnk&amp;gl=pl&amp;client=opera&amp;source=www.google.pl</a><br />
Philips BDP 7200 z tak zwanej ”średniej półki” za ok 900 zł<br />
<a href="http://www.multiagdrtv.pl/produkt,odtwarzacze-bluray,BDP_7200,1559,fstrona-0.htm">http://www.multiagdrtv.pl/produkt,odtwarzacze-bluray,BDP_7200,1559,fstrona-0.htm</a><br />
Denon 1800BD za ok 1600 zł<br />
<a href="http://lubin.fusic.pl/p,pl,1806,1.html">http://lubin.fusic.pl/p,pl,1806,1.html</a><br />
Wreszcie MARANTZ BD7003  za blisko 3500 zł<br />
<a href="http://www.audiozakupy.pl/produkt_a-640.html">http://www.audiozakupy.pl/produkt_a-640.html</a><br />
Który produkt wybierzesz drogi czytelniku? Jeśli posiadasz spory zasób gotówki, być może zdecydujesz się na Marantza.  Po lekturze recenzji na „fachowych”portalach http://audio.com.pl/testy/marantz-bd7003:17  pewnie utwierdzisz się w tej decyzji. Błąd.<br />
Wszystkie te produkty posiadają dokładnie te same podzespoły. Jedyna różnica leży w ich obudowie. Podobnie jest w innych segmentach rynku, zwłaszcza w telewizorach LCD.<br />
Takich przykładów jest wiele, choćby high endwy Lexicon BD-30, okazuje się  tanim Oppo BDP-83<br />
<a href="http://www.audioholics.com/reviews/transports/high-definition-dvd-players-hd-dvd-blu-ray/lexicon-bd-30-blu-ray-oppo-clone/oppo-inside-lexicon-outside-1">http://www.audioholics.com/reviews/transports/high-definition-dvd-players-hd-dvd-blu-ray/lexicon-bd-30-blu-ray-oppo-clone/oppo-inside-lexicon-outside-1</a><br />
Oczywiście to za co płacimy to również liczne wartości dodane: długość gwarancji, jakość serwisu. Ale czy w przypadku,  gdy cena najdroższego modelu, stanowi wielokrotność najtańszego, to czy warto wyadawać te pieniądze? Każdy Lotek zna odpowiedź na to pytanie.</p>
<p>Nie zawsze jednak mamy możliwość  wyboru tańszego modelu w ramach innej marki. Jeśli jesteśmy już przy kwestii audio-video, to przyjrzyjmy się produktom firmy, która na naszym rynku stała się synonimem tandety. Panie i Panowie – Manta.</p>
<div id="attachment_1580" class="wp-caption aligncenter" style="width: 504px"><a href="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2011/02/c_big1603388.jpeg"><img class="size-medium wp-image-1580" title="c_big1603388" src="http://netgeeks.pl/wp-content/uploads/2011/02/c_big1603388-494x250.jpg" alt="" width="494" height="250" /></a><p class="wp-caption-text">Manta</p></div>
<p>Pomijam tu sytuację gdy ojciec kolegi zakupił mega wypaśny zestaw kina domowego, na którym wstydliwie stoi tani Mantowy Empreror, bo to „każdą płyte odtworzy, no i z polskimi napisami sobie radzi”.<br />
Jestem właśnie na etapie planowania nagłośnienia w salonie, w moim przyszłym mieszkaniu.  I wiem już, że mój wybór padnie właśnie na produkt tej  firmy – konkretnie na  Mantę V7.<br />
Wzmacniacz lampowy za 1400 zł.  Za tą cenę rasowego pre-ampa  otrzymujecie wzmacniacz wraz z głośnikami. Jeśli Wasz znajomy audiofil  prycha na dźwięk słowa Manta, czule głaszcząc swojego Marantza za 8000 zł, zaproście go na odsłuch. Dobrą zabawą może być  również lektura postów na forum audiostereo. Klasyczny model poznawczy wygląda tak:</p>
<p>-Manta? -Badziew nie wart swej ceny. Odsłuch? WOW<br />
Oczywiście Ci, którzy władowali w swój sprzęt koło 8 tysięcy złotych, będą do końca upierać się przy jego wyższości.  Choć tu znów możemy spytać ich: czy ta różnica w cenie była tego warta ?<br />
Na koniec naszego specjalistę możecie dobić poniższym testem, z którego słowami zgadzam się w 100%<br />
<a href="http://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-8444-100005214%201207915990.jpg">http://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-8444-100005214%201207915990.jpg</a><br />
<a href="http://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-8444-100005213%201207915990.jpg">http://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-8444-100005213%201207915990.jpg</a><br />
Każdy Lotek, wie że nie w każdym segmencie udaje się znaleźć podobnie okazyjny produkt. Jednak nie należy się poddawać. Przy zakupie samochodu zdecydowałem się na Dacie Logan MCV 1.5 dCi 85K. Za kwotę równą cenie kilkuletniego Focusa, czy Kangoo mam samochód nowy, pakowny, oszczędny i na gwarancji. Z klimatyzacją, komputerem pokładowym.  Podwyższonym prześwitem i wzmoznionym podwoziem &#8211; idealny zestaw na nasze drogi. A że kumple, w najlepszym razie zafundują Ci pogardliwe uśmieszki, czule przy tym głaszcząc swe wysłużone Golfy?  Kogoś to obchodzi?</p>
<p>Podsumowując, oto kilka zasad jakimi kieruję się Lotek:</p>
<ol>
<li>Lotek nie płaci więcej niż to konieczne. Jeśli coś jest dobre, jest dobre bez względu na markę.</li>
<li>Lotek nie twierdzi, że rzeczy przez niego nabyte są najlepsze. Obce jest mu fanboystwo.</li>
<li>Lotek zdaję sobie sprawę, ze pewne rzeczy muszą kosztować tyle ile kosztują i nigdy nie znajdzie ich tańszych zamienników.</li>
<li>Lotek nie rzuca się na każdą „okazję”. Starannie zestawia wady i zalety produktu przed zakupem.</li>
<li>Lotek nie hejterzy wielki koncernów. Wie ile świat zawdzięcza Apple i Microsoftowi.</li>
<li>Design jest ważny. Ale nie najważniejszy.  Woli  skupić  się na  cenie, gwarancji i ergonomii.</li>
</ol>
<p>A może wy znacie jakieś przykłady dobrych i tanich produktów? Piszcie w komentarzach.</p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://netgeeks.pl/index.php/2011/02/manifest-loteka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

