W poprzedniej notce przedstawiłem (subiektywną) listę międzynarodowych memów internetowych ostatnich lat. Teraz pora na polskie. Nie wszystkie z nich są polskie, chociaż wszystkie właśnie u nas zrobiły karierę. No dobra – wszystkie są polskie z wyjątkiem dwóch. Czeskiego. A raczej czechosłowackiego. Oraz rosyjskiego.
A więc bez zbędnego przedłużania, ta da!
… aby nie wyjść na offline’owego loosera :) Internet jest wspaniałą sceną dla artystów którzy bez niego nie mieliby szans na zaistnienie. W natłoku milionów różnych filmików zamieszczanych codziennie w sieci siłą rzeczy musi znajdować się trochę perełek. Te w różny sposób stają się (lub też nie) światowymi hitami. Wiele z nich wchodzi na stałe do kanonu internetu, generuje setki przeróbek, odniesień – choć tak na prawdę nie reprezentuje sobą zbyt wiele.
Ale filmiki te trzeba znać. Po prostu. W przeciwnym wypadku jesteśmy skazani na śmierć towarzyską i grupowe “nooo nieee znaaasz teeegoooo?”. Postanowiliśmy wyjść z inicjatywą krótkiego streszczenia 20 najważniejszych filmików ostatnich lat – zarówno w kategorii międzynarodowe jak i polskie. Stali czytelnicy bloga z pewnością je znają, ale może warto pokazać jakimś mniej netgeekowym znajomym :)

BBSy były zaledwie przedsmakiem tego co miało mnie niedługo spotkać. Smak internetu poznałem na Politechnice, gdzie oczywiście wszystkie pracownie były do niego podłączone. Każdą wolną chwilę, czy okienko można było spędzić na IRCu. Dla młodszego pokolenia – to taki czat do którego obsługi potrzebny był specjalny program. Istniało (istnieje w sumie nadal) wiele sieci połączonych serwerów, sieci zaś dzielą się na kanały. Niby nic wielkiego, a… to było pierwsze prawdziwe uzależnienie. Czemu? Bo stanowiło to SPOŁECZNOŚĆ.
No właśnie – to słowo klucz. Osoby po drugiej stronie ekrany były prawdziwymi bytami, osobami z krwi i kości. Widac było to wyraźnie podczas spotkań IRL, w moim przypadku spotkań kanału #warszawa organizowanych co wtorek w Zielonej Gęsi. A później znów tydzień i logowanie się na IRC. Niedługo później uzyskałem numer dostępowy do internetu – nie były one wtedy darmowe. Oprócz płacenia providerowi trzeba było płacić normalnie za impulsy… Nie było to tanie, ale co zrobić…

Kto z nas nie zastanawiał się jak będzie wyglądać przyszłość? Ja nie raz zastanawiałem się nad tym czy będziemy podłączeni do kroplówek i komputerów przeżywając wirtualne uciechy. I jak na razie świat podąża właśnie ta drogą o której myślałem już na początku lat 90tych. Ale cofnijmy się do samego początku komputerowego uzależnienia.

Szczerze mówiąc jestem idealnym targetem dla kupujemy.to. Zawsze, gdy tylko mam kupić coś droższego staram się poszukać o tym produkcie opinii (przez znajomych lub najczęściej z pomocą Wujka Googla). Zazwyczaj trafiam szybko na jakieś forum poświęcone danej tematyce (np. telewizorom LCD) i zaczynam swoją drogę przez mękę…