content top

Dlaczego gry na Facebooku są do d..y :)

netgeeks

Napisałem tę (przydługą) notkę aby wyrzucić z siebie myśl, która dręczy mnie od dłuższego czasu, a mianowicie od czasu gdy doszedłem do wniosku że gry na Facebooku są do niczego :) A było to już dobry rok, półtora roku temu. Myśl na nie dawała mi spokoju, a jako wieloletni, wytrawny Gracz przez duże G zachodziłem co chwilę w głowę dlaczego tak jest. I chyba mam odpowiedź. Ale po kolei.

Social Gaming nie jest niczym nowym. Towarzyszył mi właściwie od samego początku mojej fascynacji grami i historii bycia uzależnionym od gier (powiedzmy sobie to wreszcie jasno :). Oczywiście na początku, z racji ograniczeń technologicznych granie towarzyskie działo się w świecie rzeczywistym. Najpierw gry planszowe – tutaj granie z kimś było nie tyle opcją, co koniecznością. Chińczyk, Magia i Miecz, Monopol. Im więcej ludzi – tym lepiej. Interakcje były zazwyczaj dość podobne – wszyscy grali przeciwko wszystkim, czasami w teamach.

Read More

Geogrywalizacja?

netgeeks

2011. Ten rok ma przynieść sporo zmian. Większość z nich ma mieć przedrostek GEO, jak to już pisałem w ostatniej notce. Ja jestem właśnie po tygodniu intensywnego grania we wspomnianą geo-grę i pełen rozważań – co geolokalizacja zmieni w naszym życiu?

O samej geolokalizacji jako zjawisku udostępniania swojego położenia i strachów z tym związanych pisałem też ostatnio, teraz chciałbym odnieść się bardziej do drugiego zjawiska które też będzie mniej lub bardziej na ustach wszystkich, czyli gamification tłumaczonej u nas coraz częściej jako grywalizacja. Cóż to takiego? Ano dodawanie mechaniki gier tam gdzie do tej pory jej nie było. To takie uatrakcyjnianie codziennej nudy elementami współzawodnictwa – z innymi, z czasem czy czymkolwiek innym.

Read More

Moje mobilne królestwo

netgeeks

Geolokalizacja. Słowo które pojawia się na ustach coraz częściej. Bo w końcu nadchodzi rok 2011, a to on właśnie ma być JEJ rokiem (bo przecież nie 2012 – ten będzie rokiem Euro, autostrad i drugiej linii metra w Warszawie ;))). Przyznam się Wam szczerze, że Geolokalizacja to rzecz która kręci mnie już od dawna, od kilku lat właściwie. Od czasów kiedy nie wiedziałem że nadejdzie era Facebooka, od czasów kiedy nie miałem pojęcia że pojawi się iPhone. Od czasów kiedy pojawiły się pierwsze wzmianki o Alternate Reality. Dlaczego? Otóż dlatego że już wtedy myślałem o tym jak fajnie będzie gdy wreszcie komputery i internet opuszczą mury i wyjdą na zewnątrz.

I tak powoli się dzieje. Kolejne serwisy umożliwiają udostępnianie swojej lokalizacji – Gowalla i Foursquare obudowali to w swego rodzaju grę, Glympse i Google Latitude pozwala korzystać z tego w bardziej pragmatyczny sposób. Facebook Places podchodzi do sprawy bardzo handlowo. Ale jako człowiek który wychował się na grach planszowych, RPG i harcerskich grach terenowych zadaję sobie pytanie – WHERE IS THE FUN?

Read More

e-sraczka

netgeeks

I znowu to samo. Choć jakiś czas temu (choć na łamach mojego bardziej prywatnego bloga) pisałem o tym jak to niektórzy ludzie nie są w stanie pojąć częstego przebywania na Facebooku, to znowu sygnały dochodzącę stąd i zowąd zmusiły mnie do napisania kilku słów na ten temat. Tym bardziej, że jesteśmy świadkami wchodzenia nowej dużej rzeczy – Geolokalizacji. Otóż do Polski ma niedługo wejśc niejaki Facebook Places – system dzięki któremu będziemy mogli udostępniać coś więcej niż swoje statusy, a mianowicie swoje położenie! Co prawda można już robić to za pomocą różnych programów takich jak Foursquare i Gowalla, ale tym razem będzie to skala masowa.

Dla wielu osób jest to jednak rzecz nie do pomyślenia. Już wyobrażam sobie ich panikę na samą myśl udostępnienia swojej lokalizacji. Jak to się mówi po naszej stronie Wisły – excuse my French – “sranie po nogach”. Przy okazji myślenia o tym obmysliłem kilka grup które sa najbardziej oporne przy wprowadzaniu tego typu nowości. Oto i one ;) Aha, są one nieco szydercze, humorystyczne i w ogóle. Nie miałem zamiaru nikogo obrazić. Ale tak mi się zebrało :>

(UWAGA! Bo niektórzy dziwnie reagują na ten tekst. Czytać z przymużeniem oka. Or DIE! :)

Read More

Grupy – podejście drugie

Jakiś czas temu (o tu) pisałem o facebookowych grupach. Nie do końca rozumiałem sens ich istnienia, miałem też wrażenie, że ich rozwój stanął w miejscu. Podczas gdy fanpage rozwijały się cały czas, wraz z rozwojem Facebooka, social grapha i innnych spraw, grupy stały w miejscu. Facebook postawił mocno na część biznesową, zaniedbał natomiast to co bardzo ważne – tematyczne grupowanie się ludzi.

Choć najbardziej rewolucyjna część Facebooka (i jego oś), czyli feed, są sprawą podstawową, brakowało mi nie raz porządnej możliwości rozwinięcia grupy tematycznej. Opisałem to we wspomnianej notce. I nagle… Zapowiadana środowa niespodzianka na Facebooku okazała się rozwinięciem funkcjonalności grup.

Read More

Nabici w butelkę

butelka

Jedną z rzeczy której nie mogę się nadziwić, pomimo czwartego już krzyżyka na karku, jest ludzka naiwność. Zawsze mnie fascynuje i przeraża jednocześnie. Ludzie sa istotami tak łatwowiernymi i naiwnymi, że czasami można się zastanowić nad tym w jaki sposób wydarzyło się to, że to my rządzimy światem :)

Ludzka naiwność zbierała pokłosie już wieki temu, w zasadzie każda epoka miała naciągaczy różnego rodzaju. Ale ja nie o tych wielkich naciągaczach dzisiaj pisac chciałem, tylko o tych małych naiwnościach, które obserwuje codziennie. Tu, w necie.

Read More
content top