content top

7 mitów o Social Media

netgeeks

Od pewnego czasu przez blogosferę oraz przez różnorakie grupy dyskusyjne przewija się dysputa o tym jakie to Social Media jest złe. To całkiem naturalne – niewątpliwej fascynacji SM którą to od pewnego czasu możemy obserwować, towarzyszyć musi zjawisko przeciwne. Opinie wyrażane na ten temat w dość dosadny sposób zawsze nieco mnie bawią – w sumie SM są stosunkowo młode i bardzo szybko się zmieniają, trudno więc wyrażać jakiekolwiek twarde i niepodważalne opinie.

Notka ta krążyła mi po głowie od jakiegoś czasu. Postanowiłem zebrać największe mity i wątpliwości dotyczące marketingu w Social Media i spróbować się z nimi rozprawić. Tak, będe pisał o marketingu w SM a nie o Social Media jako takich (o tu powinienem opisać mit nr #0 – Social Media powstały po to aby uprawiać w nich marketing, ale bzdura tego punktu jest tak oczywista, że potraktuję go jako swoistą rozgrzewkę). Wiem, pewnie spora część z was korzysta z SM w zwykły sposób i nie jest związana z nim zawodowo – ale właśnie specyfiką SM jest silne powiązanie działań marketingowych z tym co w SM robimy na codzień, więc może będziecie chcieli też conieco poczytać. A więc naprzód.

Read More

Srejsbuk for iPhone

netgeeks

Pamiętam moment gdy przesiadłem się z mojego HTC Kaiser na iPhone. Wrażenie było oczywiście niesamowite, bo różnica w klasie telefonów jest olbrzymia, a Windows Mobile – jak już kilka razy pisałem – nie jest dla mnie zupełnie systemem napisanym na urządzenia mobilne, tylko nieudolnym klonem systemu desktopowego. Ale nie o tym miałem pisać.

Aplikacja Facebookowa z której korzystałem na HTC była tragiczna, ale dawała radę. Od czasu do czasu mogłem coś napisac na fejsie, czasem nawet wrzucić zdjęcie, choć była to droga przez mękę. Aplikacja iPhonowa była w porównaniu z tym czymś niesamowitym. Pozwalała mi po prostu zupełnie bezproblemowo chodzić po zdjęciach, przeglądac galerie, czy przede wszystkim obserwować co się dzieje.

Read More

Let’s play Poplopoly!

netgeeks

Mogłoby się wydawać, że choć geolokalizacja jest tematem stosunkowo nowym i mającym się rozwijać dopiero w 2011 roku, to jest już tu pozamiatane. Czemu? Ano temu, że do gry wkracza Facebook. Duży gracz, który niczym supermarket każe zwijać się pobliskim kupcom. Dzięki Facebookowi geolokalizacja z terminu znanego geekom ma szansę stać się tak powszechna jak udostępnianie zdjęć, czy ustawianie statusu.

Ale wcale tak nie jest. Całkiem niedawno pisałem o motywach które powodują, że ludzie udostępniają swoją lokalizację, chwalą się książką którą czytają, filmem który oglądają, czy drinkiem który właśnie piją. Różne programy które do tego stosujemy różnią się między sobą i kładą nacisk na różne potrzeby, i w różnycm stopniu je zaspokojają. Dziś powiem co nieco o próbie trochę innego podejścia, czyli o polskiej Popli. Czy polski program ma szansę na zaistnienie w takich warunkach? Ano ma, tak mi się wydaje.

Read More

Facebook to złoooooo!

netgeeks

Przez media – zarówno te internetowe jak i tradycyjne – przewija się fala trwogi. Facebook to zło! To przecież oczywiste. To że uzależnia to powszechnie wiadomo. Ale to nic. Przede wszystkim era Facebooka to właściwie poczatek końca stosunków międzyludzkich. Te paskudne, płytkie niby znajomości wypychają prawdziwe przyjaźnie. Alarm. Trwoga. W dzwon!

Czytam to, czytam i tak sobie myślę, że specjaliści od uzależnień chyba muszą znajdywać jakieś uzależnienia, a specjaliści od stosunków międzyludzkich muszą dopatrywać się możliwości ich zagrożenia. Bo taka ich praca. Ale czy ma to jakikolwiek związek z rzeczywistością? Wydaje mi się, że kiedyś to słyszałem.

Read More

Check-in, show-off

netgeeks

“Check-in”. Słowo przeżywające swoją drugą młodość, kojarzone do tej pory prawie wyłącznie z hotelami. Check-in (zanim reszta autokaru dotrze do recepcji) i check-out (modląc się żeby rachunek doliczony do pokoju nie był zbyt wysoki). Dziś prawdę mówiąc coraz mniej osób kojarzy go wyłącznie z meldowaniem się w sposób fizyczny. Check-in to słowo wytrych – chleb codzienny dla ekstrawertyków i zmora dla introwertyków. A co to takiego?

Wszystko zaczęło się od pierwszych serwisów geolokalizacyjnych. Jestem w Hard Rock Cafe, wyciągam telefon, odpalam Foursquare/Gowallę/Facebook Places, wyszukuję na liście miejsc w okolicy właśnie Hard Rock Cafe, klikam “check-in”. Melduję się w nim – wirtualnie. Po co? O tym za chwilę.

Read More

Nie lubię chatu Facebooka!

netgeeks

Moja przygoda z chatem jako takim zaczęła się dość wcześnie, bo za ery ICQ. Ten sympatyczny programik był chyba jedynym wówczas narzędziem do chatu dostępnym u nas i tak szeroko znanym. Ba, do tej pory pamiętam na pamięć swój login, co biorąc pod uwagę moją akalkulię i niechęć do cyfr jest godne podziwu ;) Był oczywiście jeszcze IRC i kanały prywatne, ale IRC był czymś zupełnie innym i służył do komunikacji grupowej.

Potem nadeszła era Gadu Gadu która trwała, trwała i trwała. I w sumie trwa w dużej mierze nadal. Gadu Gadu jednak dość szybko obrastało w zbędne funkcje, robiło się ciężkie i brzydkie – zupełnie jak Windows XP :) Dlatego dość szybko zmieniłem GG na Konnekta, oprócz tego pojawił się Skype, ale jego odpalałem tylko czasami, jak chciałem pogadać normalnie, zbyt ciężki jest do czata.

Read More
content top