Pamiętam jak dziś – byłem w 7 klasie – był to w takim razie rok 1990. Pojechałem z Tatą do Niemiec i zobaczyłem Ją po raz pierwszy. Amiga 500. Byłem wówczas szczęśliwym posiadaczem C64, ze stacją dysków, z turbo przyspieszeniem i dwoma dżojstikami. I kilkudziesięciu dyskietek wypełnionych po brzegi grami. W jednej chwili to wszystko stało się bezwartościowe.
Sebastian – syn ludzi u których mieszkaliśmy, grał właśnie w Twinworld.
O grach na Facebooku nie pisałem już dość dawno, bo prawie rok. W rzeczy samej, jakieś dobre pół roku temu, a nawet więcej, zablokowałem wszystkie i przestałem zupełnie interesować się tą częścią Facebooka. Owszem, miewałem jakieś drobne odstępstwa od tej zasady, ale szybko okazywało się, że wszelkie gry są po prostu kolejnymi klonami Mafia Wars, lub Farmville.
Klonów tej pierwszej gry jest po prostu masa (czasem dziwne plansze na początku i nagle… stary dobry ekran z lekko zmienionymi nazwami), klony tej drugiej bywają absurdalne (np Social City, które to okazało się na tyle absurdalnym pomysłem na gra a la SimCity zbudowaną na zasadzie Farmville, że dostawało się pieniądze za sprzątanie swoich budynków. Powinno się chyba je wydawać, ale w tej grze budynki były po prostu odpowiednikiem drzew z Farmville. Jak to mówi moja 10 letnia kuzynka: ŻAL. (more…)
PS3 nie odpalałem chyba od pół roku. W sumie i blog został porządnie zaniedbany, a to ze względu na znaczne zwiększenie się obowiązków w realu. Klonowanie się nie jest tak proste jak na filmach SF :) A wspominam o dziecku nie bez kozery – odniosę się do tego w samej notce. Ale to o grze chciałem pisać.
Gra która skłoniła mnie do podłączenia konsoli w jeszcze nieskończonym remontowo domu to Heavy Rain. Zobaczyłem filmik i stwierdziłem że muszę ją mieć. Co prawda wolę sandboxy, a ta gra jest zaprzeczeniem idei sandboxa, ale jej nietypowość wciągnęła mnie. Choćby dlatego że opisuje się ją jako przygodówkę, a mnie boli bardzo, że przygodówki jako takie odeszły nieco do lamusa.
Na tę grę czekałem dobre pół roku. Od pierwszej zapowiedzi oglądałem wszystkie filmiki, trailery, screeny, czytałem wywiady. Miałem olbrzymią nadzieję, że się nie zawiodę. I… w sumie nie zawiodłem. Choć nie do końca.
Tej gry nie da się opisać komuś kto w nią nie grał. Można porównać ją do innych gier z gatunku “skradanek” – choćby do słynnego Thiefa, czy późniejszego i osadzonego w dzisiejszych realiach Hitmana. Ale ja określiłbym ją raczej jako połączenie skradanki, nowoczesnej platformówki i zwykłej hack and slash. Ale może najpierw cofnijmy się do części pierwszej.

Kto z nas nie zastanawiał się jak będzie wyglądać przyszłość? Ja nie raz zastanawiałem się nad tym czy będziemy podłączeni do kroplówek i komputerów przeżywając wirtualne uciechy. I jak na razie świat podąża właśnie ta drogą o której myślałem już na początku lat 90tych. Ale cofnijmy się do samego początku komputerowego uzależnienia.