content top

Kupujcie iPada. Jest po co.

ipad-1

To chyba najdłuższa riposta w historii. Kiedy zobaczyłem artykuł Artura pomyślałem sobie że mu odpiszę. Poczekam jednak jeszcze trochę, żeby potestowac iPada. Coby notka była bardziej przemyślana. Zupełnie jak nie ja. Szast prast – minął rok. Nieźle. A z ciętej riposty zrobiła się gładka odpowiedź ;)

Anyways. Mam iPada. Ponad rok. Właściwie nie do końca mam, ma go moja żona. Gdybym miał kupić go dla siebie, pewnie byłbym na nie. Ale nie chodzi o samego iPada, chodzi o tablet jako taki. I tu pojawia się pierwsza dość wazna sprawa. Należy rozdzielić dwie sprawy.

Read More

Za co uwielbiam Apple

netgeeks

Kiedy pisałem ten tekst wczoraj wieczorem, nie miałem pojęcia że to ostatnie godziny Steve’a Jobsa. A może już nie żył. Po prostu natchnęło mnie nagle żeby napisać tę notkę. Choć w sumie nie napisałem słowa bezpośrednio o nim – nigdy nie należałem do fanbojów będących jego wyznawcami, zawsze lubiłem go za to co stworzył. Trochę to wszystko… przerażające. Steve zmarł dzisiaj w nocy. Wielkim człowiekiem był – bez wątpienia. Może jeszcze o nim napiszę… No cóż, zapraszam.

Gdybym wsiadł dzisiaj do wehikułu czasu i pokazał mnie sprzed 10 lat ten artykuł (oczywiście oprócz przekazania Almanachu) to pewnie naraziłbym się (oprócz pytań o łysinę) na szyderstwa. Apple? Mac? Never. Bo dekadę temu rzeczywiście trudno byłoby mnie podejrzewać o jakąkolwiek sympatię do znaku jabłka. Macintoshe kojarzyły mi się głównie z Makami Classicami w liceum (zwanymi przez nas pogardliwie lodówkami) i sprzętami w redakcji Gazety Wyborczej na których to z trudem można było odpalić Duke Nukem. Lepsze gry oczywiście nie działały, jak to słusznie ujmowała jedna z parodii reklam Mac vs PC – “Photoshop is not a game!”

Read More

Kasy samoobsługowe

netgeeks

Dziś na Gazecie pojawił się artykuł o kasach samoobsługowych. Miałem napisać już o tym jakiś czas temu – zaraz po naszej pierwszej przygodzie z tym systemem, ale jakoś ciągle wylatywało mi to z głowy. A może po prostu nie chciałem o tym pisać, bo niestety pochlebna opinia to nie będzie. Ale cóż – system jest już w kilku ładnych marketach, więc może posłucham o tym Waszych opinii.

A jak to wyglądało w moim przypadku? Kolejek oczywiście nienawidzę. Chociaż supermarket często jest jedynym rozwiązaniem (kupujemy tam choćby pieluchy i mleko dla młodego, a jeszcze niedawno dochodziły do tego kaszki i słoiczki) więc mądry wybór cenowy to spora oszczędność w skali miesiąca. Wybór pada czasem na Biedronkę, a czasem na supermarket – ten najbliższy nas to Real, chociaż czasem warto pojechać do Tesco (żona śledzi wszelkie promocje, chyba jest Lo-tekiem ;))

Read More

Yanosik

netgeeks

Każdy kto choć trochę jeździ po Polsce wie dobrze, że przypomina to bardziej komputerową grę, niż swobodne przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Absurdalne momentami ograniczenia prędkości, TIRy które co chwilę trzeba wyprzedzać, pierdoły zwalniające do 10 km/h przed skrętem. Do tego oczywiście liczne radary. Nie chcę tutaj wywoływać dyskusji o ograniczeniach prędkości (zapraszam na mojego offlajnowego bloga, ale dopiero w poniedziałek, bo nie zapłaciłem za domenę :P), tylko o tym jak w jasny sposób dowiadywać się o tym co dzieje się na drodze. Bo przecież nie chodzi tylko o radary, czy kontrole prędkości, ale także korki i inne utrudnienia drogowe.

Oczywistym rozwiązaniem dla sporej części kierowców jest CB-Radio. Niestety, ja pewnie do właścicieli CB raczej nie dołączę. Nie wiem, zawsze drażniła mnie nieco społeczność radiowców, wydawała się trochę odrealniona ze swoimi dziwnymi kodami i “breko, breko”. Szczególnie w erze internetu :) Ale tak naprawdę to co drażni mnie w CB to słuchanie nieznajomych idiotów przerzucających się przekleństwami, czy dyskutujących w iście TIRowym (w najgorszym znaczeniu) stylu. Jakoś mnie ta cwaniacka gwara zupełnie nie ciągnie i tyle :)

Read More

Wrocławskie dwa kółka

netgeeks

Zawsze gdy jestem we Wrocławiu, a przynajmniej gdy jest ciepło, staram się wymknąć choć na chwilę w okolice rynku. Tak było i tym razem – młody z Babcią, żona z iPadem i Citiville, a ja po cichu myk myk do tramwaju (o kupowaniu biletu komórką będzie kolejna notka). Po chwili wysiadka, kilka kroków w stronę rynku i… stojak z miejskimi rowerami!

A obok niego terminal do ich obsługi i zachęta do rejestracji przez internet. Nie byłbym geekiem gdybym nie spróbował! Wyciągam iPhone’a, wpisuję adres i zaczynam rejestrację.

Read More

Manifest Loteka

netgeeks
„Wyruszyliśmy z czegoś, co wyglądało na nie używany warsztat remontowy, zastawiony trójkątnymi segmentami dachu. Wszystko tu pokrywała taka sama jednolita warstwą graffiti: nazwy gangów, inicjały, daty sięgające początku wieku. Graffiti nie opuszczało nas przez całą drogę, blednąc stopniowo, aż tylko jeden tekst powtarzał się co pewien czas. LO TEK. Grubymi czarnymi literami.
- Kto to jest Lo Tek?
- Nie my, szefie. – Wspięła się na aluminiową drabinkę i zniknęła w otworze w arkuszu pogiętego plastyku.
- Low Technology, niska technika. – Plastyk tłumił jej słowa. Szedłem za nią, oszczędzając bolący nadgarstek. Lo Tekowie. Twój numer z obrzynem uznaliby za dekadencję.”

Wiliam Gibson – „Johnny Mnemonic”
Read More
content top