Pamiętam jak dziś – byłem w 7 klasie – był to w takim razie rok 1990. Pojechałem z Tatą do Niemiec i zobaczyłem Ją po raz pierwszy. Amiga 500. Byłem wówczas szczęśliwym posiadaczem C64, ze stacją dysków, z turbo przyspieszeniem i dwoma dżojstikami. I kilkudziesięciu dyskietek wypełnionych po brzegi grami. W jednej chwili to wszystko stało się bezwartościowe.
Sebastian – syn ludzi u których mieszkaliśmy, grał właśnie w Twinworld.
Kończę urządzanie domu. W związku z tym po pierwsze powinno pojawić się trochę notek – z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego że wreszcie ilość czasu nieco mi się zwiększy, po drugie dlatego że czas na ostatni i najlepszy etap remontu – wybór sprzętu :)
O części już pisałem, część już zakupiłem, przede mną pojawił się dylemat – co wykorzystać do kina domowego. I wybór padł tym razem na Mac Mini. Z kilku powodów.
Zabieraliśmy się już do tego od jakiegoś czas – choć pewnie większość czyta nas przez RSS. Chcemy zmienić templatkę. Ta stara nie jest widżetowa, a chcielibyśmy pododawać trochę bajerków, jak choćby Facebook box. Ale nasz starania utknęły już na samym początku… na logo. Choć generalnie zgadzamy się z Kmitą co do większości spraw, tutaj nie mogliśmy się dogadać. Tak więc po długich staraniach zdecydowaliśmy się rozwiązać sprawę w duchu web 2.0 i pozostawić wybór użytkownikom :) (more…)

Avatara oczywiście obejrzeć musiałem. Zapowiadana hucznie rewolucja 3D nie mogła przecież ominąć żadnego geeka. Choć nawet ja, choć z natury nie jestem zbyt cyniczny, szedłem do kina z kieszeniami pełnymi dystansu. Cóż może bowiem być aż tak rewolucyjnego, skoro technologia się nie zmienia? :)
Niestety IMAX jak na razie musiałem sobie podarować – w Genewie ani okolicach żadnego nie ma – no cóż, poczekam na powrót do Polski. Całe szczęście jednak wersję 3d można oglądać też w zwykłych kinach. Udało się więc zostawić Franka z będącą akurat u nas Babcią – i do kina! (more…)

Po nieco długiej przerwie (spowodowanej rekonstrukcją kolana Piotrka i urodzeniem się mojego syna) wracamy do boju :)
Jak każdy porządny geek, przetestowałem w swoim życiu chyba każda możliwą przeglądarkę. Nie byłem nigdy fanem Netscape (nie podobała mi się graficznie), nie przekonała mnie do siebie Opera, nie kupił mnie Seamonkey. Oczywiście dość szybko zrezygnowałem z IE. Po kilku nieudanych próbach zrezygnowałem też z Safari, a Google ciągle nie wypuścił dobrej wersji Chrome na Maka (choć nie zanosi się na to, abym się na nią przesiadł – to taka refleksja po próbach na Windowsie). Regularnie za to wracam do Firefoxa i to on od kilku ładnych lat jest moją ulubioną przeglądarką.
Nie chcę robić żadnego porównania , czy podawać liczb – nie mają one dla mnie wielkiego znaczenia. Znaczenia nie mają także mikrosekundowe różnice w czasie ładowania stron i inne temu podobne parametry. To co trzyma mnie przy ognistym lisie to pluginy. Tak, tutaj znowu daje o sobie znać moje ulubione słowo – “community”. Pluginów na Firefoxa jest mnóstwo, ja postaram się dzisiaj opisać te z których ja korzystam. (more…)