Musze Wam powiedzieć, że mam chrapkę na nowego iMaka – wprawdzie nie mogę się zdecydować czy 21,5″ czy 27″ ale to chyba najmniejszy problem. Wtedy do pracy służyłby mi iMaka a mój wysłużony MBP traktowałbym jako “kanapowy” komputer do przeglądania internetu. Chyba, że zdecydowałbym się go sprzedać i za te pieniądze kupić iPada :)
Zainteresowanych zmianami zapraszam na stronę Apple.
Nie od dziś wiadomo, że większość dochodów firmy z Cupertino generuje raczej część “rozrywkowa” (iPhone, iPod, iTunes Store, AppStore) a nie profesjonalna (Maki – zwłaszcza topowe modele). Do tego dochodzi zmiana nazwy firmy z Apple Computers na samo Apple… Można z tego wyciągać różne wnioski, prawda?
Jeżel chodzi o design to nie jest źle. Może nie porywa ale jest czysto, schludnie i przyjemnie. Kompletnie nie podchodzi mi logo i chmurki w tle headera. No ale cóż ;) Jeżeli serwis odniesie sukces na pewno przyjdzie czas na zmiany.
Przy samej rejestracji spotkała mnie bardzo miła niespodzianka – LubimyCzytać.pl jest na tyle zitegrowane z Facebookiem, że nie trzeba się rejestrować – wystarczy pozwolić skryptowi pobrać dane z naszego profilu na FB. Szkoda jednak, że autorzy nie poszli trochę dalej. Skoro w serwisie mamy możliwość szukania/dodawania znajomych szkoda, że nie można zrobić tego automatycznie korzystając z listy znajomych na FB albo Gmail.
Wg. autorów główną funkcjonalnością serwisu jest gromadzenie danych o przeczytanych przez nas książkach do swojego rodzaju wirtualnej biblioteczki. Pomijam fakt czy komukolwiek potrzebny jest taki feature ale skoro ma to być głównym elementem można było się pokusić o jakiś fajny design owej biblioteczki. Apple swoim iBooks jakiś czas temu pokazało że da się zrobić wszystko ładnie ;)
Najbardziej brakuje mi jakiegoś porządnego systemu polecania nowych pozycji do przeczytania (np. na podstawie wystawionych przez nas ocen, książek które przeczytali znajomi itp., itd.).
Fajnie, że autorzy na bieżąco prowadzą różne konkursy. Moim zdaniem przy tego rodzaju serwisie to podstawowy element, który może przyciągnąć nowych użytkowników. Jak na razie widzę, że nagrodami są zniżki w księgarniach internetowych ale w przyszłości fajnie byłoby gdyby można było wygrać “realną” książkę z przesyłką do domu ;)
Muszę powiedzieć, że po krótkich testach mam bardzo pozytywne odczucia w stosunku do LubimyCzytać.pl. Będę ich obserwował i zaciekle im kibicował (ponieważ są teraz moim faworytem jeżeli chodzi o tę niszę).
W zasadzie nowa wersja przynosi nam webowy klient poczty i redesign poszczególnych elementów całego pakietu. Szkoda, że nikt nie pomyślał żeby przebudować najgorzej działające elementy (takie jak nieszczęsny iDisk) na tyle, żeby było konkurencyjne w stosunku do ich DARMOWYCH odpowiedników.
Cały proces przejęcia konta dokładnie opisano w notce pt. “Atak na Blip.pl (przejęcie konta dowolnego użytkownika)“. Dziura na szczęście została naprawiona przed opublikowaniem notki, także generalnie nie ma się czego bać.
Cały ten wpis wymusił u mnie pewną refleksję nt. Blipa jako takiego. Kiedyś sam dość intensywnie blipowałem ale od momentu kiedy zacząłem poważniej używać Facebooka nie mam takiej potrzeby. Wszystkie informacje którymi chce się dzielić z ludźmi lądują w moim feedzie na FB.
I tu rodzi się moje pytanie – czy Blip może zaoferować użytkownikom coś więcej? Coś dzięki czemu będzie wstanie zawalczyć o aktywnych użytkowników w innych grupach społecznych niż blogerzy i innej maści geeki? Patrząc na jego starszego brata, Twittera wydaje mi się, że koniec blipa jest niestety bardzo bliski. Nie podejrzewam, żeby nagle wśród np. nastolatków nastał boom na Blipa kiedy to samo (i dużo, dużo więcej) oferuje Facebook.
Niestety moim zdaniem odpowiedź brzmi nie.
A szkoda, bo lubię korzystać z polskich aplikacji.