content top

Party Gaming, czyli (Wii)mpreza (PS)ylwestrowa

netgeeks

Przed konsolami opierałem się długo. Bardzo długo. Nie miałem nigdy Pegasusa, z Nintendo znałem tylko gameboya, a Playstation nabyłem dopiero w trzeciej wersji. Po prostu trzymałem się mocno komputerów. Ale już wtedy wiedziałem, że konsole mają jedną przewagę nad komputerami – generalnie granie na nich jest bardziej “social”. W klasycznym znaczeniu. W tym roku poświęcę pewnie trochę miejsca na blogu trzem aspektom geekowej rzeczywistości – grywalizacji (gamification), geolokalizacji i społecznościom, a także wszystkim tematom, które leżą na skrzyżowaniach powyższych, ale o tym za jakiś czas. Na razie moja pierwsza rozkminka w tym temacie, a mianowicie Party Gaming.

Sylwestra 2010/11 spędziliśmy w małym, kilkuosobowym gronie a układ kalendarzowy spowodował, że imprezowanie mogło przedłużyć się o conajmniej jeden dzień. Znajomy przyniósł Wii, ja mam PS3 z Move, więc wreszcie można było porównać wspomniane konsole. Chociaż porównać je trudno, bo wypełniają chyba nieco inne nisze…

Read More

Dlaczego gry na Facebooku są do d..y :)

netgeeks

Napisałem tę (przydługą) notkę aby wyrzucić z siebie myśl, która dręczy mnie od dłuższego czasu, a mianowicie od czasu gdy doszedłem do wniosku że gry na Facebooku są do niczego :) A było to już dobry rok, półtora roku temu. Myśl na nie dawała mi spokoju, a jako wieloletni, wytrawny Gracz przez duże G zachodziłem co chwilę w głowę dlaczego tak jest. I chyba mam odpowiedź. Ale po kolei.

Social Gaming nie jest niczym nowym. Towarzyszył mi właściwie od samego początku mojej fascynacji grami i historii bycia uzależnionym od gier (powiedzmy sobie to wreszcie jasno :). Oczywiście na początku, z racji ograniczeń technologicznych granie towarzyskie działo się w świecie rzeczywistym. Najpierw gry planszowe – tutaj granie z kimś było nie tyle opcją, co koniecznością. Chińczyk, Magia i Miecz, Monopol. Im więcej ludzi – tym lepiej. Interakcje były zazwyczaj dość podobne – wszyscy grali przeciwko wszystkim, czasami w teamach.

Read More

Geogrywalizacja?

netgeeks

2011. Ten rok ma przynieść sporo zmian. Większość z nich ma mieć przedrostek GEO, jak to już pisałem w ostatniej notce. Ja jestem właśnie po tygodniu intensywnego grania we wspomnianą geo-grę i pełen rozważań – co geolokalizacja zmieni w naszym życiu?

O samej geolokalizacji jako zjawisku udostępniania swojego położenia i strachów z tym związanych pisałem też ostatnio, teraz chciałbym odnieść się bardziej do drugiego zjawiska które też będzie mniej lub bardziej na ustach wszystkich, czyli gamification tłumaczonej u nas coraz częściej jako grywalizacja. Cóż to takiego? Ano dodawanie mechaniki gier tam gdzie do tej pory jej nie było. To takie uatrakcyjnianie codziennej nudy elementami współzawodnictwa – z innymi, z czasem czy czymkolwiek innym.

Read More

Moje mobilne królestwo

netgeeks

Geolokalizacja. Słowo które pojawia się na ustach coraz częściej. Bo w końcu nadchodzi rok 2011, a to on właśnie ma być JEJ rokiem (bo przecież nie 2012 – ten będzie rokiem Euro, autostrad i drugiej linii metra w Warszawie ;))). Przyznam się Wam szczerze, że Geolokalizacja to rzecz która kręci mnie już od dawna, od kilku lat właściwie. Od czasów kiedy nie wiedziałem że nadejdzie era Facebooka, od czasów kiedy nie miałem pojęcia że pojawi się iPhone. Od czasów kiedy pojawiły się pierwsze wzmianki o Alternate Reality. Dlaczego? Otóż dlatego że już wtedy myślałem o tym jak fajnie będzie gdy wreszcie komputery i internet opuszczą mury i wyjdą na zewnątrz.

I tak powoli się dzieje. Kolejne serwisy umożliwiają udostępnianie swojej lokalizacji – Gowalla i Foursquare obudowali to w swego rodzaju grę, Glympse i Google Latitude pozwala korzystać z tego w bardziej pragmatyczny sposób. Facebook Places podchodzi do sprawy bardzo handlowo. Ale jako człowiek który wychował się na grach planszowych, RPG i harcerskich grach terenowych zadaję sobie pytanie – WHERE IS THE FUN?

Read More

e-sraczka

netgeeks

I znowu to samo. Choć jakiś czas temu (choć na łamach mojego bardziej prywatnego bloga) pisałem o tym jak to niektórzy ludzie nie są w stanie pojąć częstego przebywania na Facebooku, to znowu sygnały dochodzącę stąd i zowąd zmusiły mnie do napisania kilku słów na ten temat. Tym bardziej, że jesteśmy świadkami wchodzenia nowej dużej rzeczy – Geolokalizacji. Otóż do Polski ma niedługo wejśc niejaki Facebook Places – system dzięki któremu będziemy mogli udostępniać coś więcej niż swoje statusy, a mianowicie swoje położenie! Co prawda można już robić to za pomocą różnych programów takich jak Foursquare i Gowalla, ale tym razem będzie to skala masowa.

Dla wielu osób jest to jednak rzecz nie do pomyślenia. Już wyobrażam sobie ich panikę na samą myśl udostępnienia swojej lokalizacji. Jak to się mówi po naszej stronie Wisły – excuse my French – “sranie po nogach”. Przy okazji myślenia o tym obmysliłem kilka grup które sa najbardziej oporne przy wprowadzaniu tego typu nowości. Oto i one ;) Aha, są one nieco szydercze, humorystyczne i w ogóle. Nie miałem zamiaru nikogo obrazić. Ale tak mi się zebrało :>

(UWAGA! Bo niektórzy dziwnie reagują na ten tekst. Czytać z przymużeniem oka. Or DIE! :)

Read More

content top