content top

Yanosik

netgeeks

Każdy kto choć trochę jeździ po Polsce wie dobrze, że przypomina to bardziej komputerową grę, niż swobodne przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Absurdalne momentami ograniczenia prędkości, TIRy które co chwilę trzeba wyprzedzać, pierdoły zwalniające do 10 km/h przed skrętem. Do tego oczywiście liczne radary. Nie chcę tutaj wywoływać dyskusji o ograniczeniach prędkości (zapraszam na mojego offlajnowego bloga, ale dopiero w poniedziałek, bo nie zapłaciłem za domenę :P), tylko o tym jak w jasny sposób dowiadywać się o tym co dzieje się na drodze. Bo przecież nie chodzi tylko o radary, czy kontrole prędkości, ale także korki i inne utrudnienia drogowe.

Oczywistym rozwiązaniem dla sporej części kierowców jest CB-Radio. Niestety, ja pewnie do właścicieli CB raczej nie dołączę. Nie wiem, zawsze drażniła mnie nieco społeczność radiowców, wydawała się trochę odrealniona ze swoimi dziwnymi kodami i “breko, breko”. Szczególnie w erze internetu :) Ale tak naprawdę to co drażni mnie w CB to słuchanie nieznajomych idiotów przerzucających się przekleństwami, czy dyskutujących w iście TIRowym (w najgorszym znaczeniu) stylu. Jakoś mnie ta cwaniacka gwara zupełnie nie ciągnie i tyle :)

Read More

Co jeszcze dali nam Rzymianie?

netgeeks

Kiedy patrzę na wpisy niektórych proroków wieszczących rychły upadek Facebooka i dominacje Google+ przypomina mi się scena z jednego z moich ulubionych filmów – Żywotu Briana – w której John Cleese pragnie udowodnić, że Rzymianie nie dali światu właściwie niczego. Po chwili okazuje się jednak, że trochę tego jest. “-A oprócz nawodnienia, bezpieczeństwa, wina, kanalizacji, medycyny,edukacji, łaźni, akweduktów i porządku publicznego, co ci cholerni Rzymianie dla nas zrobili?”

No właśnie. Nadejście G+ jest przyjmowane gromkimi brawami i słusznie – Google wreszcie zrobił porządny krok (a nie jakieś bzdurne małe kroczki), wreszcie pojawia się konkurencja (to zawsze robi dobrze), w ferworze podniety zapominamy nawet że to Google bardzo długo był tym złym (ileż on danych o nas kolekcjonuje), staje się on teraz Dawidem w starciu z (F)Goliatem ;)

Read More

Wrocławskie dwa kółka

netgeeks

Zawsze gdy jestem we Wrocławiu, a przynajmniej gdy jest ciepło, staram się wymknąć choć na chwilę w okolice rynku. Tak było i tym razem – młody z Babcią, żona z iPadem i Citiville, a ja po cichu myk myk do tramwaju (o kupowaniu biletu komórką będzie kolejna notka). Po chwili wysiadka, kilka kroków w stronę rynku i… stojak z miejskimi rowerami!

A obok niego terminal do ich obsługi i zachęta do rejestracji przez internet. Nie byłbym geekiem gdybym nie spróbował! Wyciągam iPhone’a, wpisuję adres i zaczynam rejestrację.

Read More

Czy masz dłuższego… fanpejdża? :)

netgeeks

Marketerzy wszystkich krajów i specjalności pewnie marzyli o tej chwili od wielu wielu lat. Teraz, jak nigdy wcześniej, można wreszcie zobaczyć efekty swoich działań marketingowych. Można wytyczyć jasne cele, można porównać sięz firmami do których się benchmarkujemy, można porównać się z konkurencją. Wszystko jest takie proste i jasne, przecież wystarczy ocenić wielkość fanpage…….. NOT!

Bezsensowne porównywanie ilości fanów które ma służyć porównywaniu marek, czy też ocenie skuteczności kampanii jest tak samo głupie jak porównywanie długości wiadomo czego. Niby wiadomo że niczemu to nie służy, niby wiadomo że nie o to chodzi, ale mimo wszystko niejedna osoba chce sobie podleczyć kompleksy. Po co?

Read More

Google: + czy – ?

netgeeks

W ubiegłym tygodniu internet obiegła fala ekstazy spowodowana nadejściem Google+, czyli Facebookowego killera. Nie przesadzam pisząc o ekstazie, bo oprócz zwykłej geekowskiej ciekawości (która u mnie rzecz jasna też się pojawiła), zauwazyłem kilka innych reakcji – od tych po prostu wychwalających G+ (po kilkunastu minutach użytkowania, wtf?) po reakcje ukazujące ujście frustracji u tch co Facebooka nieakceptują. Do tego doszła tradycyjna reakcja (silna przede wszystkim w nas, Polakach) obrony mniejszego – w tym wymiarze będzie to Google.

Nie będę dokładnie opisywał G+, zrobiły już to dziesiątki blogów, napiszę za to kilka słów o tym co oferuje i jakie ma szanse na pokonanie – oczywiście moim skromnym zdaniem – granatowego giganta. Do tego garść pierwszych wrażeń. Wszystko to okraszone sporą dozą subiektywności – jako facebookowy ultra heavy user pewnie jestem nieobiektywny i przyzwczajony do rozwiązań Zuckerberga. A więc go.

Read More
content top