Nie byłoby tego wpisu gdyby nie mój ostatni wpis. Otóż niesiony falą nostalgii postanowiłem sprawdzić, czy jakieś stare przygodówki nie zostały przeniesione na iPhone. Wpisałem “Maniac Mansion” i oczom moim ukazał się… nie, nie las. Ukazało się Monkey Island. Gra przygodowa chyba tak ważna, jak wspomniane MM, czy Zak MacKracken.
Dwa poprzednie tytuły to właściwie początki gier przygodowych, pewnego rodzaju wyznacznik kierunku. Monkey Island to gra późniejsza, zrobiona już na nowym silniku SCUMM, w którą grałem w dość specyficznym momencie mojego życia, mianowicie w trakcie zdawania do liceum.
Całość była dość charakterystyczna – gra pochłonęła mnie na tyle, że o niczym innym nie myślałem. Pamiętam bardzo dobrze, że akurat w okolicy skończenia pierwszego aktu wypadał mój egzamin. Przerwałem grę z bólem, pojechałem na egzamin wstępny (przed którym gadałem z kumplem o grze) i szybko wróciłem do domu tylko po toby odkryć… że jest awaria prądu! Do gry wróciłem dopiero wieczorem – masakra :)
Do szkoły oczywiście zdałem, a gra zapadła mi w pamięć. Ale nie tylko w związku z okolicznościami. Gra była po prostu niesamowita. Owszem, wszystkie przygodówki starej daty miały swój klimat. Lucasfilmowskie Maniac Mansion, Zak McKracken, Indiana Jones, czy też wszystkie gry Sierry takie jak Leisure Suit Larry, Police Quest, czy Hero Quest. Ale Monkey Island miał w sobie ten typ humoru który bardzo mi odpowiadał.
Dlatego po szybkim przeglądzie wersji demo, jak najszybciej zainstalowałem sobie ją na iPhone. I nie zawiodłem się :) Autorzy gry zrobili najlepszą rzecz pod słońcem – nie zmienili w grze nic :D Może jestem starym zramolałym prykiem, ale uważam, że ludzie nie zmienili się na tyle, by gry sprzed 20 lat musiały wydawać się beznadziejne. Szczególnie przygodówki. Owszem, grafika może boleć. Dlatego zarówno Secret od Monkey Island jak i drugą część podrasowano graficznie. Prawdę mówiąc nie zauważyłem tego zbyt dopóki nie włączyła mi się wersja oryginalna ;)
Dużym problemem z grami przenoszonymi na iPhone jest interfejs. Tutaj całości sprostano.
W pierwszej części przekształcono cały ekran iPhone w gigantyczny trackpad. Każdy kto grał w stare przygodówki wie, że podstawą gry jest tzw point and click. Tutaj kursor przesuwamy palcem, ale nie trzymając go bezpośrednio pod nim, lecz sterując ekranem telefonu jak touchpadem. Kursor może być z boku, ale nasz ruch palcem po ekranie odpowiednio go przesunie. Oczywiście dotknięcie = klik. Na początku ten system sterowania wydaje się dziwny, ale dość szybko można się do niego przyzwyczaić. Ekran inwentarza otwieramy osobno – dobrze, całość nie zmieściłaby się na ekranie. Ekran opcji włącza się po obróceniu iPhone – sprytnie.
W drugiej części (którą też oczywiście zainstalowałem) zmieniono lekko system sterowania, tu po prostu wskazujemy palcem odpowiednie obiekty, dwukrotne kliknięcie wykonuje domyślną akcję. Sprytne to i szybkie.
Jest jednak jedna rzecz, która mocno mnie zastanawia. Ci którzy grali w gry przygodowe w latach 90tych wiedzą dobrze co znaczyło utknąć w jakimś miejscu. Internetu nie było, mogłeś jedynie zastanowić się nad tym jak to przejść podptać kumpli którzy już w to grali, lub liczyć na to, że ktoś opisze to w jakiejś gazecie. I tyle.
Dziś pod ręką mamy internet. Jednak pokoleniu ADHD to ciągle za mało. Jak można utknąć w grze na dłużej niż minutę? Wprowadzono więc hinty – każde potrząśnięcie telefonu uaktywnia hint. Najpierw delikatny, potem bezpośredni. Wręcz strzałkę z napisem “weź to, zrób to”. Trochę to przykre, każe się to zastanowić nad pokoleniem urodzonym w latach 90tych :] A jeszcze przykrzejsze dla nas, otóż gdy siedzisz na kole w autobusie miejskim, hinty włączają się same. Na każdej nierówności. Czyli ciągle :]
I jeszcze ciekawostka – teraz, po 20 latach, wreszcie w pełni rozumiem grę. Zarówno angielski (każdy kto kończył pierwszą część wie jak ciężkie były pojedynki słowne) jak i inne sprawy które mi umykały w wieku lat 14, na przykład stylizowanie wyspy pirackiej na tanią atrakcję turystyczną. Miód!
Tak czy inaczej – grę bardzo polecam, przede wszystkim tym którzy ją pamiętają, ale także tym którzy nie do końca wiedza co to point and click. Warto się nieco pogłowić. Lub potrząść telefonem :)
-
http://www.facebook.com/people/Piotrek-Kmita/1664365382 Piotrek Kmita


