Pamiętam jak dziś – byłem w 7 klasie – był to w takim razie rok 1990. Pojechałem z Tatą do Niemiec i zobaczyłem Ją po raz pierwszy. Amiga 500. Byłem wówczas szczęśliwym posiadaczem C64, ze stacją dysków, z turbo przyspieszeniem i dwoma dżojstikami. I kilkudziesięciu dyskietek wypełnionych po brzegi grami. W jednej chwili to wszystko stało się bezwartościowe.
Sebastian – syn ludzi u których mieszkaliśmy, grał właśnie w Twinworld.
Ta MUZYKA! To niesamowite. Patrzyłem jakbym wrósł w ziemię… I wiedziałem że muszę JĄ mieć!
Potem inne gry. Jumping Jack Son!
Słyszycie to intro? Przecież po 8 bitowym piptaniu to był wręcz szok.
Następnie Shufflepuck Cafe. Grywalność wręcz kosmiczna. I ta MYSZKA! (Przy intro też miałem ciary na plecach. No dobra, nadal mam
)
Po powrocie do domu, a właściwie już wtedy, w Niemczech, zdecydowałem. C64 idzie do sprzedania, kupuję Amigę. Nie minęły dwa miesiące (przekonywania Taty – DZIĘKI TATO!!!), a na moim biurku stała ONA. I zaczęło się. Dyskietki 5,25″ wydawały się teraz wieśniackie. A te 3,5 calowe otaczałem nabożną czcią. I co z tego że na jednej nie mieściło się już kilka gier, ba jedna gra często mieściła się na kilku?
Lecimy dalej. Gra przy której potrafiłem spędzić KILKA DNI. Dosłownie. W wakacje rzecz jasna. Z przerwami na jedzenie i spanie. Czasami
Pirates! Oczywiście!
Nie miałem pojęcia, że wiele lat później, podczas mojej podróży poślubnej, na Wyspach Kanaryjskich, będę ukradkiem grywał w nową wersję tejże gry – Sid Meier Pirates
)) (Spokojnie, spokojnie, już gdy żona spała).
Ale najważniejsze chyba było wkroczenie na ścieżkę gier które na C64 były prawie niedostępne. PRZYGODÓWKI!!!
Grałem już co prawda wcześniej w Maniac Mansion (królową przygodówek na której kanwie powstawały później inne gry – SCUMM – Cript Creation Utility For Maniac Mansion istnieje do dziś!),
(damn gość przechodzi to w 9 minut!!!)
ale dopiero tutaj mogłem ich porządnie skosztować.
albo
Mógłbym wymieniać je godzinami. Preferowałem Lucasfilm, choć gry Sierry (Larry, Police Quest) też były wspaniałe.
Ok, co poza przygodówkami? Oczywiście EOB!
I poza wszelkimi kategoriami – gra która ryła czaszkę tak bardzo że do dziś bardzo, bardzo chętnie zobaczyłbym ją na mojej PS3
))))
Tak, ten tętent koni i potem ryk koguta. KOCHAM!
Później był Another World (gra która była dla mnie jak film) i wiele, wiele innych. Nie sposób je wymienić. Prawda jest taka, że później gdy nadeszła era PC ten musiał nadrobić wiele, wiele lat zanim dorównał grafiką i dźwiękiem Amidze.
Nawet Karta VGA i SoundBlaster to nie było to… Posłuchajcie moich dwóch ulubionych kawałków…
Mam gdzieś jeszcze nawet kasetę – nagrywałem to, aby słuchać na walkmanie, w drodze do szkoły
)
Ale cóż, PC bezlitośnie wypchnęło Amigę z rynku. Choć dziś na moim maczku uwielbiam czasem odpalić emulator Amigi i pociąć w to, i owo
No cóż. Tak zaczynało się uzależnienie. Ale o tym już pisałem. Ech, chyba czas pozrzucać trochę muzyki amigowej na iPhone i wzbogacić repertuar muzyczny.
Pozdrawiam gorąco wszystkich fanów Amigi i… pamiętajcie. KILL ATARI!
DDDDDD
(Dla niewtajemniczonych – tak, tak, istniała kiedyś taka firma, ba istnieje nadal, z logotypem w kształcie pieńka do odrąbywania świńskich łbów. Pff. Masakra. Tragedia.
)
I na sam koniec mega bonusik. ENJOY!
-
kowlak
-
kowlak
-
Pietia
-
Pietia
