Rok z szuflą

Właśnie mija rok od kiedy kupiłem sobie iPoda shuffle. Potrzebowałem MP3 głównie na siłownie i spacery z psem, właściwie oprócz tego nie była mi potrzebna. W domu muzykę odtwarzam z komputera, lub NMT, a po mieście poruszam się samochodem. Na rowerze wolę zachować czujność :)

Chciałem coś małego i poręcznego, oczywiście nie jakoś bardzo drogiego. Z tych powodów odpadły różne zaawansowane odtwarzacze na których zbiera się całą swoją muzykę, typu iPod Classic, czy iPoda Touch. Mogłem kupić iPoda nano, lub nieco tańsze odtwarzacze innych firm, ale zdecydowałem się w końcu na iPoda Shuffle.

Mały, poręczny. Co prawda bez żadnego właściwie interfejsu, ale co tam. W końcu chodzi o to, żeby co jakis czas po prostu przeciągnąć na niego album, wcisnąć play i tyle. Jakie wrażenia po roku?

Niestety kiepskie. Prawdę mówiąc z chęcią zamieniłbym go na coś innego. Tak naprawdę mam mu do zarzucenia jedną podstawową rzecz – brak wyświetlacza. Choć równie dobrze mógłbym zarzucić to sobie… Bo przecież wiedziałem, że go nie ma. Ale chyba nie zdawałem sobie do końca sprawy co to oznacza.

Pierwszy fail – malutki co prawda – to całkiem przewidywalny brak możliwości sprawdzenia co za piosenka właśnie leci. I znowu czuję się jak drwal który pieprznął o ziemię po tym jak upiłował gałąź na której siedzi, ale to czasami naprawdę pain in the ass. Nawigacja na ślepo też dobra jest tylko wtedy, gdy znamy piosenki na pamięć. A wrzucenie dwóch albumów i słuchanie tylko jednego z nich – zapomnij.

Ale już konkretny fuckup to wgranie sobie przeze mnie audiobooka i… przypadkowe włączenie losowania utworów. Jestem na siłowni, chce sobie odpalić Karierę Nikodema Dyzmy i… po chwili wydaje mi się, że książka zaczyna się conajmniej dziwnie. Trudno. Słucham dalej, ale mam wrażenie, jakbym oglądał 21 Gram. Po chwili zauważyłem, że włączone jest losowanie. Ale nawet wtedy nie mogłem nic zrobić – bo co? :)

Owszem, szufelka jest malutka. Można ją przypiąć wszędzie bez najmniejszego problemu, na wakacjach, przypiąłem ją sobie nawet do założonego na głowie Buffa i wszedłem do basenu :) Ale co z tego? No nic. Nie polecam. Nie kupiłbym chyba nawet nowego Shuffle z syntezatorem mowy odczytującym nazwy piosenek. Bo po co? Chyba lepiej po prostu kupić tańszy odtwarzacz gorszej firmy, z wyświetlaczem. A najlepiej kupić iRivera, który podobno ma – według testów w magazynach audiofilskich – najlepszą jakość dźwięku.

1 person likes this post.
Dodaj wiadomość do swoich ulubionych serwisów:
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Technorati
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • LinkedIn
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Sfora.pl - Dodaj link i pozwól by wysforowali go inni użytkownicy serwisu Sfora.pl

Podobne posty:



4 Responses to “ “Rok z szuflą”

  1. Ja mniejwięcej tyle samo korzystam z iPoda Nano i jestem zakochany – zarówno w interfejsie (duże ładne napisy, okładki itp), z dlugości dzialania na baterii i w ogóle prawie wszystkiego… Tylko ClickWheel jakos nie do konca mi pasuje.

    Aha i odkad zaczęla z niego korzystać moja druga polowka brakuje mi trochę miejsca (wersja 8gb) ;))

  2. Pietia says:

    iRiver to niezła zabawka – choć też ma różne wkurzające niedoróbki w interfejsie (np. po wyłączeniu pamięta, na jakiej piosence ma się włączyć i w którym miejscu – ale nie to, jak do tej piosenki nawigowałem). Niewątpliwym, wielkim jego plusem jest pancerność – nie raz już mi upadł, często ze sporej wysokości. Jak dotąd nawet specjalnie się nie podrapał. Raz tylko musiałem wyjmować i wkładać z powrotem przedni panel – po solidnym uderzeniu w beton zablokował jeden z przycisków.

  3. zbajki says:

    a jaki masz model? zastanawiam się nad clixem2 / spinn`em i nie wiem co wybrać czy może dalej szukać :/

  4. Myslę, że w przypadku iRivera (tak jak i Apple) generalnie może polecić każdy model. Tylko trzeba dokładnie wiedzieć czego się potrzebuje (a nie jak Michał ;))

Leave a Reply