
Każdy z nas miał, lub będzie miał taki dzień w którym skończy mu się twardy dysk. Ba, pewnie wielu z nas przeżywało ten dzień kilka razy. Ja zawsze jestem zupełnie pewien że ten nowy dysk starczy na długo i przecież się nie zapełni, no bo jak? Ale mówiłem tak nawet wtedy, gdy kupowałem dysk… 100 MB :)
Dysk zewnętrzny jest jakimś tam rozwiązaniem, ale po ostatnich przygodach (dysk po prostu mi padł od jakiegoś uderzenia w plecak) zdecydowałem się na porządny (500GB) dysk w moim maku i jeszcze większy (1TB) dysk stacjonarny służący jako backup.
Zmiana dysku w pc wiązała się z jedną wielką masakrą. Po pierwsze trzeba było zainstalować od nowa Windę, potem podłączyć dysk, zgrać wszystkie potrzebne dane, następnie odszukać wersje instalacyjne programów które się miało, zainstalować je, poszukać cracków ;) potem jeszcze raz sprawdzić czy wszystko się przegrało, a potem i tak zapomnieć o jakimś ważnym katalogu. Ewentualnie, gdy dysk był duży, można było kluczowe katalogi zrzucić do katalogu OLD (i pozwolić mu gnić przez długie miesiące). Nic fajnego.
Całe szczęście na Maku sprawa wygląda zupełnie inaczej. Całość przypomina zasysanie danych, zupełnie jak zasysanie paliwa w locie :) Jak to robimy?
Wyjmujemy dysk z makówki i wkładamy nowy. W Macbookach Pro jest to trochę upierdliwe, ale da się zrobić. Mnie cała operacja zajęła niecałe 10 minut. Następnie odpalamy komputer i wkładamy dysk instalacyjny. Leopard instaluje się w około 10 minut.
I teraz następuje magiczna chwila. Zamiast tworzyć nowego użytkownika używamy Asystenta Migracji – Migration Assisant. Podpinamy przez USB lub Firewire dysk z kopią wykonaną przez Time Machine, lub po prostu dowolny dysk systemowy (w naszym przypadku po prostu nasz stary dysk), wskazujemy użytkownika którego chcemy skopiować, zaznaczamy elementy (tylko dokumenty, albo też aplikacje, albo wszystkie pliki) i… idziemy na kawę lub spacer z psem. U mnie całość trwała grubo ponad 40 minut, ale to już wina USB.
I to jest piękne. Przecież aplikacja na Maku to po prostu jeden plik, paczuszka innych plików która spokojnie może być przeniesiona na inny system i działać :) Żadnych rejestrów, srestrów, bibliotek rozsianych po całym dysku. System już za chwilę działał. Ze wszystkim – tapetą, ikonami i nawet historią w Firefoxie. Żyć nie umierać! :) Get-a-mac.


Pingback: netgeeks.pl: Ssanie danych na makówce | Netgeeks | flaker.pl
Pingback: MIgracja na nowego Maca :)