
Tak jak uwolnienie licencji na PCty przez firmę IBM w latach 80tych spowodowało, że standard PC stał się dominujący na całym świecie, tak oddanie częci facebooka w ręce programistów z całego świata przyczyniło się zapewne do popularności tego portalu. Tak, to był strzał w 10tkę, w końcu zwykłe sociale zaczynały się powoli nudzić – ile można ustawiać statusów, pisać na forach, czy wrzucać zdjęć?
Appsy czyli aplikacje facebookowe dodały nową jakość, przede wszystkim zapewniły rozrywkę ograniczoną jedynie wyobraźnią twórców. A tych są setki, tysiące, czy wręcz dziesiątki tysięcy. Wystarczyło udostępnić tzw API, czyli sposób komunikacji aplikacji z facebookiem i sukces gotowy.
Ja chciałbym jednak skupić się na specyficznej grupie aplikacji, czyli tej która umila nam czas – czasem bardziej niż życzyłby sobie to szef w pracy, czyli grach :)
Ale najpierw odpowiedzmy sobie pytanie – dlaczego gry na Facebooku sa tak popularne? Jako punkt odniesienia przyjmijmy ich bliskich krewnych, czyli gry “standalone”, takie jak choćby gierki flashowe których pełno w internecie, lub też te bardziej skomplikowane takie jak słynny Ogame, czy Ikariam.
Po pierwsze mamy bazę użytkowników. Nie trzeba ich ściągać na nasz website, nie trzeba się specjalnie starać. Oni już tu są, trzeba tylko grę “wewnątrzfacebookowo” rozreklamować.
Po drugie - o ile gra na to pozwala – możesz w niej wchodzić w mniejszą lub większą interakcję ze swoimi znajomymi. Bo przecież masz ich pełno na Facebooku. Może to być zwykła rywalizacja na punkty lub też o wiele więcej.
Po trzecie wreszcie gra splata się z twoim “feedem”, czyli rdzeniem Facebooka, wrzuca tam swoje opisy, jednocześnie niesamowicie się reklamując. Nie chodzisz po innych sajtach, po prostu klikasz… i już.
Biorąc pod uwagę ilość użytkowników Facebooka, wydaje się, że gry powinny wręcz rozkwitać. Flash pozwala dziś na naprawde wiele, a nawet bez niego, za pomocą HTML i AJAXa można zdziałać cuda. Rzeczywistość jest jednak nieco inna. Choć dwóch wiodących producentów gier – Zynga i Playfish zarabiają na Facebooku krocie, to gry swoją grywalnością na kolana nie powalają. Krocie – tak, to prawda. Zynga zamknie prawdopodobnie rok 10 milionowym obrotem (mówimy o dolarach oczywiście), Playfish niewiele mniej. Przyjrzyjmy się więc ich najsławniejszym produktom.
Najpierw potentat – Zynga – i ich dwie najsłynniejsze gry – Mafia Wars i Farmville (które ostatnio wybiło się na pierwsze miejsce. Strategia firmy Zynga wydaje się bajecznie prosta… “znaleźć fajną grę, skopiować i bez żenady udostępnić pod innym tytułem”.Tak, zaczynają się procesy, ale idą dość powolnie, a Zynga ciągle inkasuje kasę..
Mafia Wars
Zacznijmy od Mafia Wars. Zynga nie tyle zasugerowała się oryginalną grą, ile dokładnie ją skopiowała


Co więcej Zynga nie poprzestała na jednej grze. Mechanizm wykorzystywany w Mafia Wars wykorzysywany jest w innych grach-klonach w których zmienia się właściwie tylko motyw przewodni. Mamy więc grę osadzoną w czasch piratów, wyścigów samochodowych, rycerzy, wampirów, czy wreszcie świata mody. Zmieniają się właściwie nazwy czynności współczynników, mechanika zostaje taka sama. A co to za mechanika? Prosta do bólu – właściwie dziwię się sam sobie, że gram w tę gre już około roku. Otóż wszystko polega na… klikaniu. Zero flasha, od niedawna ajax, odnawialne punkty i kolejne “jobsy”. Wykonujemy brudną robotę, zużywamy energię, kupujemy ekwipunek, dostajemy doświadczenie. Od kilku miesięcy zbieramy także punkty mistrzostwa w konkretnej robocie, a także możemy podróżować do ciągle rozwijanych nowych lokacji (Kuba, Moskwa, zapowiada się Azja i Zachód USA). Rozwija się interakcja ze znajomymi (którzy stanowią twoją mafię), można im pomagać zdobywać doświadczenie, atakować ich, czy wręcz awansować na stanowiska w swojej mafii. Sukcesem gry jest też fakt iż nie trzeba nad nią spędzac zbyt wiele czasu – nei jest to gra w której prym wiodą nudzący się 15 latkowie. Po zużyciu energii nie możemy robić właściwie nic, więc w grę gramy maksymalnie 10 minut dziennie. To ważne w przypadku osób grających w pracy.
Farmville
Druga gra to symulator życia na farmie. Po niezbyt udanym Yoville przyszedł czas na wiejskie życie. Oczywiście także skopiowane.


Zynga rzeczywiście ulepsza gry – zarówno graficznie jak i pod kątem grywalności, ale sposób w jaki kopiuje inne gry jest rzeczywiście żenujący. Ale co z tego? Większość z milionów (już ponad 40 milionów!) graczy w Farmville pewnie nie ma pojęcia o istnieniu Farmtown, czy innych wersji tej gry. A reklamowanie się w feedzie (wyjątkowo nachalne w przypadku gier Zyngi – każde zdobycie poziomu, czy inne wydarzenie generuje wielki banner i opis) zrobiło swoje.
O co chodzi w tej grze? W przeciwieństwie do Mafii jest flashowa – całość jest dość ładnie zaprojektowana i zanimowana. Kierujemy sympatycznym farmerem siejąc i zbierając roślinki, sadząc drzewka i zajmując się zwierzątkami. Za zarobione pieniądze kupujemy nowe budynki, ostatnio także maszyny rolnicze. Gra ciągle się rozwija, jednak pod kątem grywalności daleko jej jeszcze do o niemalże dwie dekady starszych hitów w stylu SimFarm.
Gra nudzi się szybciej od Mafii – ileż można klikać w kwadraciki symbolizujące pola – po kilku tygodniach klikania w kilkadziesiąt pól dziennie po prostu możn sobie to podarować. Interakcja z sąsiadami jest także nijaka – “czyszczenie pola” przez sąsiada dodaje mu trochę punktów i gotówki, ale nam realnie nic nie daje. Pic na wodę.
Czas więc na drugą firmę, wspomniane już Playfish. Ta podchodzi do sprawy bardzo ambitnie, choć wcale na tym nie zyskuje. Czyżby gracze woleli prostsze gry?
Restaurant City
Playfish posiada w swojej ofercie genialny quiz geograficzny o nazwie GeoChallenge, świetnie dopracowaną grę z rodzinny Scrabble zwaną Word Challenge, a także najpopularniejsza grę z ich arsenału, czyli Restaurant City. To rzeczywiście chyba najbardziej skomplikowana gra z tu wymienionych. Przypomina rozgrywką stare dobre Pizza Tycoon i Pizza Syndicate, choć oczywiście jest prostsza. Serwujemy dania, wzbijamy się na kolejne levele, zbieramy składniki (i ulepszamy dania), a także rozbudowujemy restaurację. Tu mamy dość spore pole do popisu i pod tym kątem gra jest rzeczywiście świetna. Ale niestety – aby porządnie awansować trzeba jej poświęcać dość sporo czasu (lub w najgorszym przypadku zostawiać otwartą grę na karcie w tle i co jakiś czas do niej wracać. Może to oraz skomplikowanie powodują, że gra nie pobiła jeszcze poprzedniczek.
Ale Zynga i tym razem postanowiła wykorzystać popularność gier i wprowadziła klon Resturant City, nazwany sprawnie Cafe World. Podobieństwo jak widac porażające.


Ten sam izometryczny rzut, to samo ułożenie elementów interface’u, nawet podobne ikony. Niesamowite wręcz, choć wydaje się, że tym razem Playfish jako potentat nie przepuści tak łatwo kombinatorom z Zynga.
Zreasumujmy więc. Gry na Facebooku nie muszą wcale mieć wysokiej grywalności, wystarczy że są, że odpowiednio mocno spamują feed swoich graczy i nie wymagają zaangażowania non stop. Warto aby miały elementy social, choć to też wcale nie jest konieczne. Twórcy gier zarabiają krocie – szczególnie na usługach premium, nie wspomniałem o tym, że w każdej grze można dokupić gotówkę używaną w grze za prawdziwe, twarde pieniądze. Kończy się energia w Mafia Wars, czy monety w Farmville? Mały przelew paypalem i gramy znów. I stąd pochodza wspomniane miliony.
Gry są często niewyważone, obfite w mało użyteczne elementy (walki w Mafii, czy drzewa w Farmille), ale to w niczym nie przeszkadza. Są na bieżąco rozwijane (Mafia rok temu była prosta jak konstrukcja cepa) ale temu akurat się nie dziwię, gdybym miał taki dopływ gotówki nie zastanawiałbym się ani chwili nad dalszym rozwojem. Ale w kupie siła – miliony użytkowników muszą mieć co robić, czasem nawet quizy się znudzą (oby!). Aż strach pomyśleć co by było, gdyby wypuścić fajną, grywalną grę. A może warto spróbować :) Jacyś chętni do testowania? Może niedługo coś się pojawi….. :>
[...] grach na Facebooku nie pisałem już dość dawno, bo prawie rok. W rzeczy samej, jakieś dobre pół roku temu, a nawet więcej, zablokowałem [...]