
Skusiłem się na dobre warunki (umowa dla studentów – 4mb za 50zł/mies i do tego umowa na 8 miesięcy) i w tym momencie bardzo tego żałuje. Umowa została podpisana 9 września i do tej pory internetu jak nie było tak nie ma. Po kilku dniach od podpisania dostałem modem Sagem F@st 800 (z nim jest inny problem ale to opiszę później) i w tym momencie kontakt z firmą urwał się.
Zgodnie z umową Netia ma 14 dni na podłączenie mi dostępu do sieci o czym powinienem zostać poinformowany drogą mailową. Czekałem więc i czekałem… No i się nie doczekałem. 6 października (prawie miesiąc po podpisaniu umowy) po raz pierwszy zadzwoniłem na ich infolinię (co nie jest wcale takie proste – kiedy chciałem coś od nich kupić od razu pojawiał się konsultant, natomiast w dziale pomocy technicznej czeka się po kilkanaście minut na połączenie) i bardzo miła Pani powiedziała mi, że faktycznie nie został mi jeszcze podłączony internet (cóż za odkrycie) i wystawia specjalne zlecenie, które powinna sprawić, że ktoś wreszcie zajmie się moją sprawą.
Tydzień po tym telefonie nadal żadnego kontaktu. Zadzwoniłem ponownie i tym razem dowiedziałem się, że pani wyśle specjalnego maila do ludzi zajmujących się podłączeniami. Jutro zadzwonię znowu – zobaczymy co będzie.
Drugą sprawą jest modem który otrzymałem (nie za darmo :)). F@st 800 to najprostszy z modemów ADSL firmy Sagem, który łączy się z komputerem za pomocą złącza USB (sic!). Początkowo plułem sobie trochę w brodę, że i tak będę musiał kupić swój modem, żeby zrobić sobie sieć WiFi ale cóż – mój błąd.
Pomimo, że usługa nie została jeszcze aktywowana postanowiłem chociaż spróbować zainstalować sterowniki od modemu. Niestety Sagem przestał wspierać MacOS przy wersji 9 i próba instalacji kończy się błędem: “File not found: InternetConnect.app”. Czyli w tym momencie nie dość, że nie mam dostępu do internetu to jeszcze mam modem, którego nie mogę używać.
Po szybkich przeszukaniu sieci okazuje się, że to nie tylko mój problem (uff:)) ale generalnie nie da rady zainstalować tego modemu na Maku bez jakiegoś kombinowania – a przecież nie po to płacę za sprzęt i usługę, żeby musieć jeszcze potem kombinować jak to wszystko spiąć w całość. Pani z Infolinii wcale nie była zaskoczona i poleciła mi instalację sterowników ze strony pomocy Netii – pomoc.x.pl (swoją drogą ciekawe czemu w domenie x.pl?!). Niestety instalacja na tych sterownikach kończy się tym samym błędem.
Jutro (13 października, czyli 34 dni od podpisania umowy a 19 dni od maksymalnego terminu podłączenia usługi) zadzwonię tam po raz kolejny i jeżeli internet nie zacznie działać będę dowiadywał się w jaki sposób mogę rozwiązać umowę ze względu na nie wypełnienie jej warunków przez Netię.
Jeżeli ktoś z czytających jest może prawnikiem lub wie coś nt. rozwiązywania umowy z takiego powodu proszę o kontakt. Warto jeszcze dodać, że jestem osobą, która zarabia na życie przez internet więc brak dostępu do niego przez miesiąc jest dla mnie wymierną stratą rzędu kilku tysięcy złotych.
No widzisz nie taka Netia super jak ja malują :-) A radziłem w tym poście http://netgeeks.pl/index.php/2009/08/internetowe-rozterki-cz-1/ żeby brać Neostrade, ja tam mam ją od 4 lat i żadnych problemów.
I wychodzi na to, że miałeś rację ;) Ale cenowo niestety neostrada ssie na maksa :/
A ja polecam UPC. Nikt się z nimi nie może równać. Ja aktualnie za 70 zł mam łącze 25Mbps download i 1,5 Mbps upload. :)
Wiem;) W pierwsze części pisałem, że najchętniej założyłbym UPC, bo z niego korzystałem przez ostatnich kilka lat ale niestety w tym mieszkaniu nie ma takiej możliwości. Swoją drogą to dość dziwne, że UPC i Aster dzielą się terenem – chyba nie widziałem jeszcze takiego miejsca gdzie można byłoby założyć internet od obu firm.
A cenowo Aster jest do bani :/
Ty nie widziałeś takiego miejsca. Ja w takim miejscu mieszkam. ;]
Pozazdrościć ;) Na maksa chciałby mieć cały czas chello no ale cóż… Życie ;]