
Tweeter rozkwita. Mówi się o nim wszędzie, kolejne gwiazdy dołączają do jedynie słusznej grupy Tych Którzy Tweetują, konto ma oczywiście także sam Barack Obama (choć pewnie nigdy sam go nie obsługiwał), a CNN zamieszcza tweety różnych osób nawet przy prognozie pogody (co dla mnie jest już niesamowitym przegięciem i bezsensem). Tweeter to dla mnie wisienka na torcie Web 2.0. W niczym nieograniczone przesłanie od samego dołu, pisane zewsząd, co chwilę, przez każdego.
Jako klasycznemu ekstrawertykowi brakowało mi czasami możliwości ustawienia sobie statusu GG in real life. Ot jadę sobie autobusem i nagle chcę ustawić status. No ale jak się ustawia status w życiu realnym?
Tweeterem. Choćby przez komórkę.
Tweeter szybko mi przeszedł, mało znajomych go używało (nadal niewiele, choć co chwilę grupa ta się powiększa), więc nawet samo pisanie było bez sensu. Skorzystałem raczej z Flakera (który chyba bardziej służy do opisywania tego co porabia się w Cyberspace niż w świecie rzeczywistym) i z polskiego Blipa. A tak naprawdę wszystko zastępuje feed Facebooka, który jest coraz popularniejszy i który daje mi gwarancję, że moje wypociny (albo linka czy cokolwiek innego) zobaczą moi znajomi.
Problem z tego typu serwisami widzę gdzie indziej. Na Facebooku mam ponad 200 znajomych. Niech nawet tylko 50 z nich będzie ekstrawertykami, a połowa z nich korzysta z netu non stop (w pracy i w domu). To daje niesamowitą ilość mikronotek co godzinę, czy minutę. Ok Facebook inteligentnie sortuje i nie pozwala na zaspamowanie wpisami od jednej osoby, pozatym jednak tam większość osób ogranicza się w znaczący sposób.
Na Tweeterze ograniczeń nie ma. Bo nie ma ich być. I wystarczyło mi mieć tam dosłownie kilka osób, aby stracić nim zainteresowanie. Każde zaswędzeniee, każda myśl, każdy link, każda mała drobnostka – wpis. Czy ja rzeczywiście az tak bardzo chcę wchodzić w czyjąś głowę? Z drugiej strony jednak masz myśl, że to TY możesz informować wszystkich o tym co właśnie robisz. Przez komputer. Przez SMS. Przez WAP. Tylko kto jest to w stanie ogarnąć i przeczytać? A może chodzi o to by po prostu pisac i mieć nadzieję, że wszyscy to czytają i ogarniają. Może chodzi tylko o nadawanie bez odbioru, o komunikat do dev/null/ ? Nie wiem.
Tweeter najbardziej przypomina mi takie CB Radio, stymże dokładnie ustawione. Widzimy kogo chcemy. I niestety nie używamy Mega Fajnych kodów cyfrowych w stylu 76749346 dla ciebie koleżko. Jaka szkoda
Po netbooku to chyba kolejna rzecz której nie rozumiem do końca. Chyba się starzeję :]

Najnowsze komentarze