
Długo czekałem na MMORPG, które nie będą się zbytnio różniły grafiką od gier tradycyjnych. Wiedziałem też, że dla wielu osób będzie to początek końca – początek życia online, koniec życia IRL. I tak dokładnie się stało – najgłośniejsza chyba gra tego typu – WoW, zbiera obfite żniwo. Każdy ma co najmniej jakiegoś znajomego który gra w WoW, a każdy zna co najmniej jednego znajomego znajomego, który jest uzależniony.
Ja znając swoją podatność na tego typu gry (kiedyś offlinowi Pirates Sida Meiera potrafiły mnie wciągać na kilka dni z rzędu, a raczej wyciągać – ze świata żywych. Więc do dopiero z grami online? Nie jestem specjalistą, więc nie będę używał specjalistycznych sformułowań, ale dodam, że czekałem na grę typu sandbox, czyli taką, w której nie chodzi tylko o wypełnianie misji, a po prostu o granie (jak w Cywilizację po zakończeniu objectivów, czy Transport Tycoon). Tylko chodziło mi o granie o wiele bardziej skomplikowane, o ZYCIE online. O interakcję z innymi, o tworzenie stosunków społecznych.
Ultima Online jakoś mnie ominęła, Diablo sandboxem nie był (i jeszcze nie miał jednego świata, a kilka serverów i tysiące gier), a Second Life zupełnie do mnie nie przemówił – co jest fajnego w zwykłym życiu?
Dodatkowo od mojego czasu przeswitchowania się na Maca liczba dostępnych gier zmalała (i całe szczęście). Kilka tygodni temu oczom moim pojawił się banner – World of Warcraft for Mac. Kliknąłem, zainstalowałem, pograłem i… nic. Nie rzuciłem życia, nie zostawiła mnie żona, ba – nawet nie grałem chyba dłużej niż godzinę. Ot kolejna gra z prawie tradycyjnymi rasami i klasami, levelowanie, nawalnie setek takich samych potworów. Czarami lub mieczem. Bueh. Ile można? Może potem się rozkręca, może to jakiś fun? Nie wiem, mnie – choć wychowałem się na klasycznych grach RPG takich jak AD&D – zupełnie to nie wciągnęło. Nawet pomimo tego, że obecnie mam całkiem sporo wolnego czasu który spędzam online ;)
Aż do momentu kiedy nadrabiając pourlopowe zaległości natrafiłem na 2upgames artykuł o dodatku do Eve Online. Nigdy jakoś o tej grze nie słyszałem – może i lepiej.
Fanatykiem SCI FI nigdy jakoś specjalnie nie byłem, choć gatunek jako taki – jak każdy prawdziwy facet – lubię :) Zainstalowałem więc grę i… padłem.
Po pierwsze gra jest cholernie skomplikowana. To powoduje, że podobno zdecydowana większość graczy to ludzie dorośli. Powoduje to też specyficzny sposób rozgrywki – w grze nie trzeba siedzieć non stop levelując postać poprzez trzaskanie setek trolli po lesie :) AFAIK tu wogóle nie ma leveli jako takich. Skille rozwijają się w czasie, nalezy tylko wskazywac kolejny po rozwinięciu poprzedniego.
W grę gra… ponad 200 tysięcy osób. Aż dziwne że jest tak mało znana. Istnieje w niej 50 tysięcy układów gwiezdnych, oczywiście przemieszczanie się pomiędzy układami, galaktykami, czy samymi stacjami jest ułatwione – nie musimy latać real time, możliwe jest warpowanie statku, czy korzystanie z bram międzygalaktycznych.
Gra jest na tyle rozbudowana, że istnieją w niej znane z normalnego świata procesy ekonomiczne. Trudno żeby nie istniały – na tak dużym rynku…
Po kilku dniach ledwie liznąłem podstawy gry – trochę mnie ona przeraża, potrafi pewnie bezlitośnie wciągnąć do swojego świata, jak większość gier tego typu. Zobaczymy, czy skończe na trialu. A na zachętę trailerek.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=U4yCeGsI2OY[/youtube]
-
Kunio aka Duriels
-
Kunio aka Duriels
